W polskich ogrodach pojawia się ostatnio tajemniczy gość, którego obecność budzi skrajne emocje. Zwinne stworzenie latające przy kwiatach zawisa w powietrzu i znika równie szybko, jak się pojawiło. Wielu obserwatorów przez kilka sekund jest przekonanych, że zobaczyło kolibra. Doniesienia o takich spotkaniach mnożą się z roku na rok.
„Polski koliber” – brzęczy i budzi grozę
Reakcje bywają różne. Jedni sięgają po telefon, by uwiecznić zjawisko, inni cofają się, nie wiedząc, czy to coś groźnego. Stworzenie porusza się tak szybko, że trudno mu się przyjrzeć. Skrzydła wydają buczący dźwięk łatwy do pomylenia z brzęczeniem pszczoły. Zdjęcia i filmy z zagadkowym „ptakiem” zdobywają w sieci tysiące reakcji. Komentujący snują teorie o jego pochodzeniu. Wyjaśnienie jest prostsze i ciekawsze niż spekulacje.
Stworzeniem wywołującym emocje jest fruczak gołąbek, ćma z rodziny zawisakowatych. W przeciwieństwie do większości ciem prowadzi dzienny tryb życia i lata w pełnym słońcu. Ma krępą sylwetkę, szarobrązowe ubarwienie i długą ssawkę do pobierania nektaru. Umiejętność zawiśnięcia nad kwiatem sprawia, że łatwo pomylić go z kolibrem.
Jego dom to ciepłe rejony południowej Europy, Afryki Północnej i Azji. Co roku wyrusza na północ, docierając do Polski znad Morza Śródziemnego. Jeszcze dekadę temu obserwacje na naszym terytorium zdarzały się rzadko. Dziś sytuacja zmieniła się za sprawą zmian klimatycznych.
Nie ptak, nie pszczoła. Czym jest fruczak gołąbek? Czy fruczak gołąbek gryzie i czy jest pod ochroną?
Cieplejsze sezony pozwalają tym wytrwałym lotnikom na dalekie wędrówki. Choć większość nie przeżywa polskiej zimy, przy łagodnej pogodzie pojedyncze sztuki próbują zimować w jaskiniach lub szczelinach budynków. Letnia populacja rośnie z sezonu na sezon.
Tymczasem na Wawelu @krakow_pl Fruczak gołąbek, czyli polski koliber
Takie atrakcje po spotkaniu @RafSkrzypczyk 🙂 Dzięki! pic.twitter.com/KbOjtbBk3q
— Daniel Kostecki, CAI (@Dan_Kostecki) September 28, 2024
Najważniejsze: fruczak gołąbek jest całkowicie nieszkodliwy. Nie gryzie, nie żądli, nie przenosi chorób. Potrzebuje spokoju i dostępu do nektaru. Gwałtowne ruchy go natychmiast spłoszą, bo z natury jest płochliwy. Najlepszą reakcją jest cicha obserwacja. Ulubione rośliny fruczaka to pelargonie, lawenda i budleje, powszechne na polskich balkonach.
Posadzenie ich zwiększa szansę na spotkanie z „polskim kolibrem”. Obawy o szkody w uprawach są bezpodstawne, bo fruczak roślin nie niszczy. Pełni rolę zapylacza, odwiedzając setki kwiatów dziennie jak pszczoły. Nawet gąsienice żerujące na przytulii omijają ogrodowe grządki. Pojawienie się fruczaka nad polskimi rabatkami to sygnał bogatszej fauny w naszym kraju. Zamiast się obawiać, lepiej przygotować aparat i lawendę na parapecie.


