in

Polityk z rządu Tuska ostrzega. „Chcecie bomb i rakiet pod Warszawą?”

Nad ranem na części Lubelszczyzny zawyły syreny alarmowe, a polskie myśliwce zostały poderwane. Po zdarzeniu pojawiły się mocne komentarze polityków dotyczące bezpieczeństwa Polski.

plany ewakuacji polski
© Fot. Burbonik.pl

Nocne wydarzenia na wschodzie Polski ponownie przypomniały, jak blisko granic kraju toczy się wojna. Alarmowe syreny, poderwane myśliwce i napięta sytuacja sprawiły, że sprawa szybko przeniosła się także do politycznej debaty. Głos zabrali przedstawiciele rządu oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, wskazując na znaczenie bezpieczeństwa i wsparcia dla Ukrainy.

Syreny nad ranem i poderwane myśliwce. Polityczna reakcja po alarmie na Lubelszczyźnie

W godzinach porannych mieszkańcy części województwa lubelskiego usłyszeli syreny alarmowe. Była to reakcja służb na rosyjski atak prowadzony przeciwko Ukrainie. Jednocześnie poderwano polskie myśliwce, monitorujące sytuację w pobliżu granicy. Działania miały charakter zapobiegawczy i były związane z możliwym zagrożeniem z powietrza.

Jak przekazał rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz w rozmowie z RMF FM, syreny uruchomiono na polecenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Alarm miał ostrzec ludność cywilną przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Nie objął jednak północnej części województwa lubelskiego. Po godzinie 4 rano został odwołany.

– Chcecie tego, co jest pod Lublinem? Chcecie bomb i rakiet pod Warszawą? To dalej zbijajcie swój kapitał polityczny doraźny, o słupki procentowe bijcie się z PiS-em, panowie z Konfederacji – powiedział wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski.

Alert RCB i działania służb

Marcin Bubicz wyjaśnił, że Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie otrzymało polecenie z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa we wczesnych godzinach porannych 30 lipca. Decyzja dotyczyła uruchomienia systemu wczesnego alarmowania oraz ostrzegania ludności cywilnej. Celem było przekazanie mieszkańcom informacji o możliwości wystąpienia zagrożenia z powietrza.

Cała procedura została przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi zasadami reagowania. Służby monitorowały rozwój sytuacji związanej z działaniami prowadzonymi nad terytorium Ukrainy. Po ustaniu zagrożenia alarm zakończono. Informacje o przebiegu akcji przekazywano na bieżąco.

Do porannych wydarzeń odniósł się w TVN24 wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. Polityk PSL zwrócił się do osób krytykujących pomoc udzielaną Ukrainie przez polski rząd. Podkreślił, że obecna sytuacja pokazuje, z jakimi zagrożeniami może mierzyć się Polska.

Zgorzelski stwierdził, że przeciwnicy wspierania Ukrainy powinni odpowiedzieć sobie, czy chcieliby podobnych zagrożeń w kolejnych częściach kraju. W swojej wypowiedzi nawiązał także do działań PiS i Konfederacji, zarzucając im wykorzystywanie tematu do bieżącej walki politycznej. Jednocześnie zaznaczył, że polską racją stanu pozostaje wspieranie Ukrainy.

Szef MON dziękuje służbom za działania

Do nocnych wydarzeń odniósł się również wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. We wpisie opublikowanym w serwisie X podziękował Dowództwu Operacyjnemu Sił Zbrojnych, gen. I. Nowakowi oraz wszystkim osobom zaangażowanym w obserwację, analizę i koordynację działań związanych z sytuacją nad Ukrainą i w polskiej przestrzeni powietrznej.

Szef MON poinformował także, że informacje były na bieżąco przekazywane właściwym służbom oraz najważniejszym osobom w państwie. Dodał, że trwa wyjaśnianie, jaki rodzaj obiektu spadł w rejonie miejscowości Tarnawa-Kolonia. Władze podkreślają, że działania prowadzone przez służby miały zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom regionu.

Źródło: TVN24, RMF FM, X

partia cpk

PILNE. Kolejny poseł PiS przechodzi o ugrupowania Morawieckiego