w

Ksiądz krzyknął „Jezus Maria!” i spadł na 300-letni dąb. „To był cud!”

Ksiądz robił oblot nad swoja plebanią. Nagle pękła linka łącząca skrzydło z silnikiem. Zdążył tylko krzyknąć „Jezus Maria!”

ksiądz ignalin jezus maria paralotnia dąb
Fot. materiały policyjne

Ksiądz Kazimierz to miłośnik latania paralotnią. Tego dnia robił oblot nad swoja plebanią. Nagle pękła linka łącząca skrzydło z silnikiem i duchowny zaczął spadać. Uratował go 300-letni dąb rosnący obok kościoła.

Ksiądz krzyknął „Jezus Maria!” i spadł. Żyje

To cud, że żyję – skwitował całe zdarzenie ks. Kazimierz. To słynny proboszcz z Ignalina  w woj. warmińsko-mazurskim. Słynny z latania paralotnią nad swoim kościołem. Mało brakowało, a przy okazji ostatniego oblotu spotkałby się z samym stwórcą.

POLECAMY:
Koronawirus. Ksiądz z awionetki odpędzał epidemię relikwiami Jana Pawła II

Paralotnia miała awarię. Ksiądz zaczął spadać. Możliwe, że by tego nie przeżył, gdyby nagle nie krzyknął na cały głos „Jezus Maria!”. Lotnia skręciła po tych słowach prosto na 300-letni dąb stojący przy budynku kościoła.

W sumie latałem zaledwie kilkanaście minut. W chwili awarii zdążyłem tylko krzyknąć Jezus Maria i więcej nic nie pamiętam. Mam złamane dwa żebra i dziurę w ręce. Nadziałem się na konar – relacjonował mediom całe zajście proboszcz. Po badaniach zwolniono go do domu, a jego życiu nic już nie zagraża.

Proboszcz z licencją pilota. Będzie msza za tych, co zasadzili drzewo

Ksiądz zatrzymał się w konarach i wisiał 10 metrów nad ziemią do czasu, aż podjechali strażacy. Ci nie kryli zdziwienia i pytali, co ksiądz robi na drzewie. Mężczyzna został ściągnięty na ziemię przy pomocy podnośnika.

Ks. Kazimierz o lataniu w przestworzach marzył od dziecka. Tak bardzo marzył, że marzenie się spełniło. Mijają 23 lata od zdobycia licencji pilota. To drugi wypadek w jego życiu. Poprzedni miał miejsce 6 lat temu. W lotni skończyło się paliwo, wtedy również życie mu uratowało drzewo.

POLECAMY:
Koronawirus to kara Boża za homoseksualizm i aborcję? Ksiądz szokuje

Jak tylko wyzdrowieję, odprawię mszę świętą za tych, którzy sadzili te dęby 300 lat temu. Naprawię paralotnię i zapewne będę latał dalej. Gdybym przestał, chyba umarłbym z tęsknoty – zadeklarował ks. Kazimierz.

Źródło: Fakt

koronawirus sejm gosiewska wicemarszalek

Koronawirus atakuje Sejm! Polityk PiS z pozytywnym wynikiem

nie żyje dziennikarka anna karbowniczak

Nie żyje znana dziennikarka! Potrącił ją samochód. Koledzy w szoku