Informacja, która w piątek obiegła branżę medialną, zelektryzowała nie tylko Wall Street, ale także polskich widzów i dziennikarzy. Od miesięcy trwała zaciekła rywalizacja dwóch gigantów o przejęcie jednego z największych koncernów medialnych na świecie – i właśnie poznaliśmy jej finał. Stawka okazała się astronomiczna, a konsekwencje mogą sięgnąć znacznie dalej, niż ktokolwiek się spodziewał.
Koniec TVN-u, jaki znamy? Megafuzja za 110 miliardów dolarów wstrząśnie polskim rynkiem mediów
Całe zamieszanie zaczęło się od umowy podpisanej jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Netflix wynegocjował wówczas warunki zakupu Warner Bros. Discovery za 27,75 dolara za akcję, jednak bez segmentu kanałów telewizyjnych – takich jak CNN, TNT, MTV czy polski TVN. Te miały pozostać pod dotychczasową kontrolą. Wydawało się, że to solidna propozycja, która zadowoli obie strony.
Tymczasem za kulisami trwała intensywna gra, w której kluczową rolę odgrywały nie tylko pieniądze, ale i polityka. Paramount Skydance, kierowany przez Davida Ellisona – syna miliardera Larry’ego Ellisona, jednego z najważniejszych sojuszników Donalda Trumpa – szykował kontrpropozycję, która miała zmienić układ sił na medialnej szachownicy.
Netflix odpuszcza walkę o medialnego giganta
Współprezesi Netflixa, Ted Sarandos i Greg Peters, ogłosili oficjalnie rezygnację z dalszych starań o przejęcie WBD. Zgodnie z ich oświadczeniem, wynegocjowana wcześniej transakcja miała przynieść zysk akcjonariuszom i gwarantować sprawną ścieżkę regulacyjną. Jednak cena, którą trzeba było zapłacić, żeby dorównać ofercie konkurenta, przestała mieć sens finansowy. Netflix zachował – jak podkreślili szefowie platformy – dyscyplinę budżetową i postanowił nie przebijać propozycji rywala.
Decyzja nie była przypadkowa. Zarząd Warner Bros. Discovery jednogłośnie uznał ofertę Paramount Skydance za korzystniejszą. David Ellison nie krył satysfakcji – w swoim oświadczeniu podkreślił, że zarząd WBD potwierdził przewagę jego propozycji zarówno pod względem ceny, jak i tempa finalizacji. Paramount zaproponował 31 dolarów za akcję – o dolara więcej niż wcześniej – plus dodatkowe 25 centów za każdy kwartał opóźnienia, licząc od października. Do tego doszło zobowiązanie pokrycia 2,8 miliarda dolarów kary za zerwanie umowy WBD z Netflixem oraz siedmiomiliardowa gwarancja na wypadek blokady regulacyjnej.
Umowę podpisano w piątek rano – potwierdził to Bruce Campbell, dyrektor ds. strategii WBD, cytowany przez agencję Reutera, na spotkaniu z pracownikami. Całkowita wartość transakcji sięga 110 miliardów dolarów. Środki na jej sfinansowanie mają pochodzić od Larry’ego Ellisona, właściciela Oracle, a także z funduszy inwestycyjnych z Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Trumpowi zależało na zmianie właściciela CNN
Wątek polityczny od początku towarzyszył tej transakcji niczym cień. Administracja Donalda Trumpa wyraźnie faworyzowała ofertę Paramount – sam prezydent mówił wprost, że przejęcie powinno doprowadzić do zmiany właściciela CNN, stacji, którą wielokrotnie oskarżał o stronniczość. Przeciwko ofercie Netflixa wystąpili też republikańscy prokuratorzy generalni z jedenastu stanów, wnosząc do Departamentu Sprawiedliwości o zablokowanie transakcji ze względu na ryzyko monopolizacji rynku streamingowego.
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że firmy rodziny Ellisonów od momentu inauguracji drugiej kadencji Trumpa systematycznie rozszerzają kontrolę nad amerykańskim rynkiem medialnym. Najpierw przejęły koncern Paramount wraz z telewizją CBS, potem dołączyły do konsorcjum kontrolującego amerykańskiego TikToka.
W obu przypadkach pojawiały się zarzuty o ingerencję w treści na korzyść obecnej administracji. Tymczasem szef Netflixa Sarandos miał w czwartek odwiedzić Biały Dom – Trump żądał wcześniej usunięcia z Rady Dyrektorów platformy Susan Rice, byłej doradczyni Baracka Obamy, która publicznie krytykowała korporacje ulegające naciskom prezydenta.
Portal Variety podał, że dziennikarze CNN i CBS News wyrażają poważne obawy dotyczące masowych zwolnień po fuzji. Kierownictwo Paramount miało wspominać o możliwości połączenia obu kanałów informacyjnych, co dodatkowo podsyca niepokój wśród redakcji. Jeden z pracowników tych stacji potwierdził te obawy w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Co czeka polski TVN po zmianie właściciela?
Kluczowe pytanie dla polskich widzów brzmi: jak przejęcie wpłynie na TVN i TVN24? W przeciwieństwie do oferty Netflixa, propozycja Paramount obejmuje całą spółkę WBD – a więc również wszystkie kanały telewizyjne, łącznie z polską stacją. Paramount Skydance spodziewa się przy tym bezproblemowej akceptacji regulatorów unijnych, ponieważ koncern ma stosunkowo niewielki udział w europejskim rynku.
Medioznawca dr Krzysztof Grzegorzewski z Uniwersytetu Łódzkiego w rozmowie z „Faktem” przewiduje stopniowe przesunięcie linii programowej TVN24 w stronę bardziej konserwatywno-prawicową. Według niego bardziej prawdopodobny jest scenariusz „powolnego duszenia” niż nagłej transformacji – zmiany miałyby zacząć się od wymiany osób na stanowiskach dyrektorów programowych i szefów redakcji.
Ekspert zwraca jednocześnie uwagę, że zespół TVN24 przez lata budował markę opartą na asertywności i wyrazistych postawach dziennikarskich – tacy ludzie nie zaakceptują biernie narzuconej zmiany kursu. Część z nich prawdopodobnie odejdzie lub zostanie zwolniona, zasilając potencjalnie inne redakcje, w tym Telewizję Publiczną i kanały takie jak TVP Info.
Na pytanie o możliwość interwencji ze strony polskiego rządu dr Grzegorzewski odpowiada jednoznacznie – gabinet Donalda Tuska nie dysponuje narzędziami, które pozwoliłyby ochronić stację przed wpływami nowych właścicieli i powiązaną z nimi agendą polityczną. Megafuzja za 110 miliardów dolarów to nie tylko największa transakcja medialna ostatnich dekad – to wydarzenie, które może na trwałe przebudować krajobraz informacyjny po obu stronach Atlantyku.
Źródło: Onet, dorzeczy.pl


