in ,

Rząd obiecał likwidację abonamentu RTV. Będzie opłata ściągana z PIT

Rząd analizuje zastąpienie abonamentu RTV nową opłatą audiowizualną, która mogłaby być automatycznie doliczana do rocznego rozliczenia PIT. Zmiany objęłyby miliony podatników.

ile za abonament rtv w 2024
Fot. Depositphotos

Coś, co od dawna irytowało miliony Polaków, może wkrótce zniknąć w dotychczasowej formie. Zamiast tego pojawi się jednak rozwiązanie, które dla wielu osób okaże się zaskoczeniem. Debata na temat finansowania mediów publicznych nabiera tempa, a jeden z rozważanych wariantów budzi szczególnie gorące dyskusje.

Abonament, którego nikt nie lubi. Miało go nie być, a będzie dla wszystkich

System opłat za radio i telewizję od lat funkcjonuje na zasadach, które coraz gorzej przystają do rzeczywistości. Rejestracja odbiornika, osobne blankiety wpłat, kontrole w domach podatników. To wszystko brzmi jak relikt minionej epoki, a nie element nowoczesnego państwa.

Ściągalność abonamentu RTV od dawna pozostaje na niskim poziomie. Spora część zobowiązanych po prostu nie reguluje należności, co przekłada się na kurczące się wpływy. Do tego dochodzą koszty administracyjne: upomnienia, kontrole i procedury egzekucyjne pochłaniają środki, które mogłyby trafić gdzie indziej.

Tymczasem sposób konsumowania mediów zmienił się nie do poznania. Smartfony, laptopy, tablety i platformy streamingowe zastąpiły w wielu domach klasyczny telewizor. Tradycyjny odbiornik przestał być głównym oknem na informacje i rozrywkę.

Właśnie dlatego politycy i eksperci wracają do pomysłu gruntownej reformy całego systemu. Pytanie nie brzmi już, czy abonament RTV wymaga zmiany, lecz jak ta zmiana powinna wyglądać.

Pieniądze ściągane prosto z PIT-u

Wśród rozważanych wariantów największe zainteresowanie budzi pomysł powiązania nowej opłaty z rocznym rozliczeniem podatkowym. Mechanizm działałby podobnie do innych należności publicznych rozliczanych w systemie PIT. Podczas składania deklaracji podatnik miałby automatycznie naliczoną określoną kwotę.

Takie rozwiązanie oznaczałoby koniec rejestrowania telewizorów i radioodbiorników. Żadnych osobnych przelewów, żadnych blankietów. Formalności ograniczone do absolutnego minimum, a skuteczność poboru nieporównywalnie wyższa niż obecnie.

Jest jednak haczyk, który elektryzuje opinię publiczną. Nowa opłata mogłaby objąć znacznie szerszą grupę osób niż dotychczasowy abonament. Każdy podatnik składający deklarację roczną potencjalnie zostałby nią obciążony, niezależnie od tego, czy w domu stoi telewizor.

To właśnie ten element wzbudza najwięcej kontrowersji. Osoba korzystająca wyłącznie z internetu, nieposiadająca żadnego klasycznego odbiornika, również mogłaby zostać zobowiązana do zapłaty. Model „płacisz za urządzenie” ustąpiłby miejsca powszechnej składce.

Ile to będzie kosztować i kto uniknie opłaty?

Konkretne kwoty nie zostały jeszcze ustalone, ale w debacie publicznej pojawiają się propozycje rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Alternatywą byłaby roczna składka doliczana jednorazowo do PIT. Nowy model najprawdopodobniej oznaczałby jedną stałą stawkę, niezależną od liczby urządzeń w gospodarstwie domowym.

Projekt zakłada też wprowadzenie systemu zwolnień. Wśród grup, które mogłyby nie płacić nowej daniny, wymienia się seniorów o niskich dochodach, osoby z niepełnosprawnościami, bezrobotnych oraz gospodarstwa domowe o najniższych przychodach. Zwolnienia objęłyby też osoby pobierające określone świadczenia socjalne.

Na ten moment nie istnieją jednak przepisy, które wprowadzałyby taki system. Żadna ustawa nie przesądza ani terminu zmian, ani wysokości opłaty, ani katalogu zwolnień. Trwają prace koncepcyjne i debata legislacyjna.

Dopiero przyjęte regulacje pokażą ostateczny kształt reformy. Pewne jest natomiast, że temat nie zniknie z agendy politycznej, a miliony podatników powinny uważnie obserwować kolejne etapy prac nad zmianami w finansowaniu mediów publicznych.

pikniki rodzinne mapa 800+

Czarnek nie owija w bawełnę. „Będę premierem!”. Ogłosił zmiany w 800 plus

Nie żyje młody aktor z „Barw Szczęścia”. Miał zaledwie 42 lata