Śmierć posła Łukasza Litewki wstrząsnęła opinią publiczną, ale to, co od kilku dni dzieje się wokół tej sprawy w sieci, budzi niemal równie duże emocje. Media społecznościowe zalała fala spekulacji. Służby postanowiły zareagować.
Policja i prokuratura zdementowały pogłoski o zagranicznych tablicach auta
Komentarze i wpisy na forach mnożą się lawinowo. Dyskusje dawno przestały dotyczyć samych okoliczności wypadku. Ton wielu publikacji nie ma nic wspólnego z rzeczową analizą. Szczególną popularność zdobyła teoria, że samochód biorący udział w zdarzeniu miał kijowskie numery rejestracyjne. Jako rzekomy dowód wskazywano litery „AA” widoczne na tablicy.
Jest jednak szczegół, który powinien był od razu wzbudzić wątpliwości. Litery „AA” rzeczywiście występują na tablicach z Kijowa, tyle że figurują na początku numeru, nie na końcu. Na publikowanych zdjęciach widniały zupełnie gdzie indziej.
Zespół Prasowy KWP w Katowicach zabrał głos w komentarzu dla serwisu Demagog. Śledczy stwierdzili wprost, że nie potwierdzają, jakoby pojazd miał zagraniczne numery rejestracyjne. Zastrzegli, że dobro postępowania pod nadzorem prokuratury nie pozwala im ujawniać szczegółów. Zaapelowali o krytyczne podejście do treści z sieci i śledzenie oficjalnych komunikatów.
Policja przypomniała, że szerzenie fałszywych informacji wprowadza opinię publiczną w błąd. Tę samą wersję niezależnie potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu. Z jego komunikatu wynika jednoznacznie, że samochód nie miał ukraińskich tablic. Dwa osobne źródła urzędowe mówią dokładnie to samo.
Prokurator Bartosz Kilian z Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Południe przekazał serwisowi plotek.pl informacje o toczących się analizach. Śledczy czekają na opinię posekcyjną, ekspertyzy zabezpieczonych urządzeń elektronicznych uczestników zdarzenia oraz wyniki badań toksykologicznych pokrzywdzonego i podejrzanego.
Prokurator zaznaczył, że tak szeroko zakrojone badania wymagają czasu. Pierwszych wyników można się spodziewać pod koniec tygodnia.


