Ceny w sklepach od miesięcy uspokajały nastroje klientów, ale największe sieci handlowe coraz uważniej patrzą na koszty produkcji żywności. W tle pojawiają się paliwa, nawozy i napięcia międzynarodowe, które mogą wpłynąć na rachunki przy kasach.
Inflacja wystrzeli? Biedronka widzi sygnały zmiany na rynku
Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł Biedronce dalszy wzrost sprzedaży i jednocześnie utrzymanie deflacji cen koszyka zakupowego. Sieć funkcjonowała w otoczeniu, w którym część produktów była tańsza niż rok wcześniej. Klienci nadal pozostawali bardzo wrażliwi na ceny i ostrożnie podchodzili do wydatków. Mimo tego Biedronka zwiększyła swoje udziały rynkowe.
Podczas telekonferencji wynikowej grupa Jeronimo Martins zwróciła jednak uwagę, że obecna sytuacja może nie utrzymać się długo. Dyrektor finansowa Ana Luisa Virginia oceniła, że presja kosztowa zaczyna być coraz bardziej widoczna. Chodzi przede wszystkim o wydatki związane z produkcją żywności. Według spółki właśnie tam mogą pojawić się pierwsze impulsy do wzrostu cen.
Przedstawicielka grupy podkreśliła, że rynek nadal znajduje się w fazie deflacji, ale sytuacja może się zmienić wraz z kolejnym cyklem produkcyjnym. Jej zdaniem bardziej prawdopodobny termin zmiany trendu przypada na drugą połowę 2026 roku. Spółka nie przesądza jeszcze, czy wzrost cen pojawi się już w drugim kwartale. Wskazuje jednak, że otoczenie kosztowe staje się coraz trudniejsze.
Biedronka sygnalizuje też, że handel detaliczny nadal działa pod silną presją konkurencji. Sieci walczą o klientów promocjami i utrzymaniem atrakcyjnych cen. Jednocześnie coraz trudniej ignorować koszty, które pojawiają się po stronie producentów i dostawców. To właśnie one mogą przesądzić o zmianach widocznych później na sklepowych półkach.
Rosnące koszty i napięcia geopolityczne
Jeronimo Martins zwraca uwagę przede wszystkim na ceny paliw i nawozów. Według grupy te elementy mają bezpośredni wpływ na koszty produkcji rolnej oraz późniejsze ceny żywności. Dodatkowym problemem pozostaje sytuacja geopolityczna. Spółka przyznała, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie już wpłynęły na wzrost kosztów w części sektorów.
Ana Luisa Virginia zaznaczyła, że firmy muszą zachować dużą ostrożność i elastyczność. Jej zdaniem rynek pozostaje bardzo nieprzewidywalny, a producenci żywności mogą w kolejnych miesiącach coraz mocniej odczuwać skutki droższych surowców i energii. To z kolei może przełożyć się na oczekiwania cenowe dostawców. Handel detaliczny będzie wtedy zmuszony reagować.
Biedronka podkreśla jednocześnie, że polski konsument nadal bardzo uważnie obserwuje ceny. Grupa nie chce jeszcze przesądzać, czy konieczne będzie zwiększenie skali promocji i dodatkowych akcji rabatowych. Wiele ma zależeć od zachowań klientów oraz intensywności konkurencji między największymi sieciami. Według spółki rywalizacja cenowa nadal pozostaje bardzo mocna.
W pierwszym kwartale deflacja koszyka zakupowego w Biedronce wyniosła około 3 proc. W tym samym czasie sprzedaż sieci wzrosła do 6,2 mld euro. Sprzedaż porównywalna LFL zwiększyła się o 2,3 proc., a EBITDA wzrosła do 482 mln euro. Spółka przyznaje jednak, że drugi kwartał może być trudniejszy między innymi przez układ kalendarza i efekt związany z terminem Wielkanocy.


