W PiS narasta napięcie, którego już nie da się ukrywać za oficjalnymi komunikatami o jedności. Podczas wyjazdowego posiedzenia klubu parlamentarnego doszło do ostrej wymiany zdań, a nazwisko Mateusza Morawieckiego regularnie wracało w najważniejszych rozmowach. Z ustaleń mediów wynika, że były premier miał otwarcie sprzeciwić się oczekiwaniom Jarosława Kaczyńskiego.
„Albo lojalność, albo własna droga”. Gorące kulisy spotkania PiS, Morawiecki postawił się Kaczyńskiemu
Środowe posiedzenie klubu parlamentarnego PiS w Sękocinie pod Warszawą miało przebiegać pod znakiem mobilizacji i rozmów o przyszłości ugrupowania. Z relacji uczestników wynika jednak, że szybko pojawiły się poważne napięcia. Jarosław Kaczyński miał podkreślać, że dla partii najważniejsze pozostaje utrzymanie jedności. W tym kontekście prezes PiS oczekiwał ograniczenia działań prowadzonych poza strukturami ugrupowania.
Według rozmówców Onetu szczególnie mocno wybrzmiał temat politycznych stowarzyszeń tworzonych przez poszczególnych działaczy. Kaczyński miał jasno zakomunikować, że niemal wszystkie tego typu inicjatywy powinny zostać zamrożone. Wyjątek miała stanowić „Od Nowa” Marcina Ociepy. Wśród polityków obecnych na spotkaniu pojawiło się przekonanie, że przekaz prezesa był bardzo stanowczy.
To właśnie wtedy miało dojść do pierwszego poważnego spięcia z udziałem Mateusza Morawieckiego. Były premier, według relacji polityków PiS, nie zaakceptował oczekiwania dotyczącego zawieszenia własnego stowarzyszenia. Jeden z uczestników spotkania twierdził, że Morawiecki powiedział to wprost i bez politycznych uników. Inny rozmówca ocenił później, że jego wystąpienie wywołało w sali bardzo nerwową reakcję.
Atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej napięta, gdy rozmowa zeszła na kwestie lojalności wobec partii i wspólnego przekazu. Wśród polityków PiS pojawiły się obawy, że wewnętrzne konflikty zaczynają coraz mocniej wychodzić na powierzchnię. Według uczestników spotkania Kaczyński próbował tonować emocje. Miał nawet zaproponować poszerzenie Prezydium Komitetu Politycznego o ludzi związanych z Morawieckim.
Ostre oskarżenia i spór o kierunek partii
Kolejne starcie miało dotyczyć Grzegorza Lorka, polityka kojarzonego z byłym premierem. Wcześniej publicznie mówił on, że na miejscu Zbigniewa Ziobry zdecydowałby się stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Gdy Jarosław Kaczyński skrytykował tę wypowiedź, Morawiecki miał stanąć w obronie swojego współpracownika. Według rozmówców Onetu reakcja prezesa była bardzo emocjonalna.
Nerwy miały puścić także podczas dyskusji o strategii politycznej PiS. Wirtualna Polska podała, że Przemysław Czarnek otwarcie oskarżył Morawieckiego o podważanie partyjnej kampanii programowej. Były minister edukacji uważał, że skoro partia zdecydowała się wskazać swojego kandydata na premiera, wszyscy powinni działać wspólnie. W jego ocenie ten plan nie jest realizowany.
Morawiecki odpowiedział równie stanowczo. Według ustaleń mediów miał ostrzegać przed zbyt ostrym i radykalnym przekazem ugrupowania. Były premier oceniał, że taki kierunek pomaga politycznym rywalom, przede wszystkim Donaldowi Tuskowi. W trakcie dyskusji miał również użyć określenia „suwpolizacja”, nawiązując do dawnej Suwerennej Polski.
Jednocześnie Morawiecki nie zdecydował się na bezpośredni atak na Zbigniewa Ziobrę. Zasugerował jednak, że w czasie kierowania przez niego resortem sprawiedliwości dochodziło do medialnych przecieków uderzających także w liderów PiS. Spotkanie w Sękocinie pokazało, że mimo publicznych deklaracji o jedności, wewnątrz partii trwa coraz ostrzejsza walka o wpływy i kierunek dalszej polityki.


