Jeszcze kilka lat temu mało kto przypuszczał, że jedna z ważniejszych placówek medycznych w regionie znajdzie się w tak dramatycznym położeniu. Dziś w szpitalnych korytarzach coraz częściej mówi się nie o rozwoju, lecz o walce o przetrwanie. Problemy narastały miesiącami, ale teraz sytuacja osiągnęła poziom, który budzi ogromny niepokój mieszkańców i personelu.
Narastający kryzys sparaliżował placówkę w Mławie
Szpital powiatowy w Mławie od dłuższego czasu mierzy się z ogromnymi problemami finansowymi. Zadłużenie placówki sięgnęło już 24 milionów złotych, a blisko jedna trzecia tej kwoty wymaga pilnej spłaty. Sytuacja staje się coraz trudniejsza nie tylko dla zarządzających szpitalem, ale również dla pacjentów. W lecznicy zaczyna brakować podstawowych materiałów potrzebnych do codziennej pracy.
Dyrektor placówki Piotr Parjaszewski od miesięcy alarmuje o pogarszających się warunkach funkcjonowania szpitala. Jak podkreśla, problemy dotyczą już nie tylko finansów, ale także dostępu do leków i kroplówek. Według jego relacji przerwane zostały również łańcuchy dostaw, co dodatkowo komplikuje sytuację personelu. Coraz częściej pojawiają się obawy, że placówka może utracić zdolność do normalnego działania.
Mieszkańcy Mławy z niepokojem obserwują rozwój wydarzeń. W regionie narasta przekonanie, że problemy szpitala wymknęły się spod kontroli. Dla wielu osób to jedyna duża placówka medyczna w okolicy, dlatego każda informacja o kolejnych cięciach wywołuje ogromne emocje. Szczególnie mocno odbiła się decyzja o likwidacji oddziału ginekologicznego.
W tle całej sprawy pojawiają się także pytania o przyszłość ochrony zdrowia w powiecie. Mieszkańcy podkreślają, że szpital pełni kluczową rolę dla lokalnej społeczności. Coraz częściej słychać głosy domagające się natychmiastowej pomocy dla placówki. Obawy dotyczą już nie tylko jakości leczenia, ale także dostępności podstawowej opieki medycznej.
Wszystko zaczęło się od odejścia lekarzy
Według ordynatora oddziału wewnętrznego Andrzeja Kasiaka początek obecnych problemów sięga lutego 2020 roku. Wtedy doszło do zwolnienia ordynatora oddziału wewnętrznego, co uruchomiło lawinę kolejnych zdarzeń. Zespół lekarski zaczął się rozpadać, a liczba specjalistów gwałtownie spadła. Z ośmiu lekarzy pozostała jedynie połowa.
Mniejsza liczba lekarzy oznaczała ograniczenie wykonywanych procedur medycznych. To z kolei przełożyło się na niższe wpływy finansowe dla szpitala. Placówka zaczęła stopniowo tracić stabilność ekonomiczną. Problemy kadrowe szybko zaczęły wpływać na wszystkie obszary działalności lecznicy.
Dyrekcja próbowała ratować sytuację poprzez rozwój Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Na rozbudowę udało się pozyskać ponad 15 milionów złotych z Krajowego Planu Odbudowy. Inwestycja miała stać się szansą na poprawę sytuacji finansowej i zwiększenie możliwości placówki. Ostatecznie projekt napotkał jednak poważne przeszkody.
Jak tłumaczył dyrektor szpitala, problemem okazały się koszty niekwalifikowane, w tym VAT oraz wyposażenie. Na te wydatki zabrakło pieniędzy w budżecie starostwa. W efekcie inwestycja znalazła się pod znakiem zapytania. Teraz konsekwencje tej sytuacji mogą okazać się wyjątkowo dotkliwe dla całego szpitala.
Widmo zamykania kolejnych oddziałów staje się realne
Ministerstwo Zdrowia wystąpiło już o zwrot przyznanej dotacji. To oznacza dodatkowe obciążenie dla placówki, która i tak znajduje się w bardzo trudnym położeniu. Dyrektor szpitala nie ukrywa, że bez szybkiego wsparcia konieczne mogą być kolejne drastyczne decyzje. Wśród zagrożonych oddziałów wymieniana jest pediatria oraz zakład opieki leczniczej.
Zapowiedzi możliwych likwidacji wywołały ogromne poruszenie wśród mieszkańców. Wielu z nich podkreśla, że nie wyobraża sobie funkcjonowania powiatu bez pełnego zaplecza medycznego. W mediach społecznościowych pojawiają się komentarze pełne frustracji i rozgoryczenia. Mieszkańcy zwracają uwagę, że na inne cele publiczne pieniądze się znajdują, natomiast służba zdrowia od lat zmaga się z niedofinansowaniem.
Dodatkowe emocje wzbudziła nieobecność władz powiatu podczas konferencji dotyczącej sytuacji szpitala. Starosta mławski nie pojawił się na spotkaniu, a w urzędzie przekazano, że przebywa na urlopie. Z kolei wicestarosta miał uczestniczyć w szkoleniu. Dla części mieszkańców taki obraz sytuacji stał się symbolem chaosu wokół placówki.
Dyrektor szpitala zaapelował do mieszkańców o wsparcie oraz udział w najbliższej sesji rady powiatu. To właśnie tam mają zapaść decyzje dotyczące dalszych losów lecznicy. W Mławie coraz głośniej mówi się, że nad szpitalem zawisło realne zagrożenie dalszych cięć. Atmosfera wokół placówki staje się coraz bardziej napięta.


