Kiedy jedna z najbardziej zagadkowych spraw ostatnich dekad zdawała się powoli znikać z pierwszych stron gazet, niespodziewanie powróciła z siłą przykuwającą uwagę całej Polski. Wypowiedź doświadczonego eksperta, człowieka stojącego niegdyś na czele jednej z najważniejszych jednostek polskiej policji, zelektryzowała opinię publiczną. Internauci są w szoku, komentatorzy łapią się za głowy – bo to, co ujawnił były inspektor, przeszło najśmielsze oczekiwania.
Szokująca teoria byłego szefa policyjnych kryminalnych: Co naprawdę stało się z Iwoną Wieczorek tamtej nocy?
Sprawa ta od lat nie daje spokoju ani rodzinie zaginionej, ani śledczym, ani milionom Polaków śledzących każdy nowy wątek tej historii. Wznowienie śledztwa i doniesienia o nowych dowodach – bez podania jakichkolwiek szczegółów – rozbudziły na nowo pytania bez odpowiedzi. Teraz głos zabrał ktoś, kto zna kulisy policyjnych dochodzeń jak mało kto w Polsce.
Tym ekspertem jest były dyrektor Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, inspektor Marek Dyjasz – człowiek z kilkudziesięcioletnim stażem w strukturach polskiej policji. To, co powiedział w podcaście „Rozmowa Wprost”, wywołało prawdziwą burzę.
Sopocka noc, która zmieniła wszystko
Była noc z 16 na 17 lipca 2010 roku. Dziewiętnastoletnia Iwona Wieczorek bawiła się w sopockim klubie ze znajomymi. Doszło do kłótni – dziewczyna postanowiła samodzielnie wrócić do domu. Nigdy tam nie dotarła. Od tamtej chwili minęło 16 lat, a pytanie o to, co wydarzyło się tamtej nocy nad Bałtykiem, pozostaje bez odpowiedzi.
Inspektor Dyjasz wskazał kluczowy błąd z początków śledztwa. Sopoccy policjanci nie podeszli do sprawy z odpowiednią powagą – potraktowali ją jak rutynowe zgłoszenie, nie jak możliwe przestępstwo. Były szef Biura Kryminalnego KGP podkreślił, że pierwsze godziny są w sprawach kryminalnych absolutnie decydujące, a każda zwłoka w podjęciu właściwego kierunku działań odbija się na całym późniejszym procesie wykrywczym.
Dyjasz wykluczył kategorycznie scenariusz, który przez lata krążył w publicznej debacie – że Iwona z własnej woli zaczęła gdzieś nowe życie. Stwierdził wprost: towarzyska, aktywna społecznie dziewczyna nie byłaby w stanie przez szesnaście lat skutecznie ukrywać tożsamości. Prędzej czy później jakaś informacja trafiłaby do organów ścigania. Wszystkie tego typu tropy były już sprawdzane i żaden nie doprowadził do przełomu.
Pracownik sezonowy i szokująca teza o ciąży
Zdaniem Dyjasza jedyną rzeczą, która pozwoliłaby odpowiedzieć na kluczowe pytania, jest odnalezienie ciała Iwony Wieczorek. Były szef kryminalnych ma jednak własną teorię opartą na wieloletnich informacjach. Wskazał możliwość, że sprawcą mógł być sezonowy pracownik jednego z okolicznych punktów gastronomicznych – obcokrajowiec, który po zakończeniu sezonu wyjechał i być może do dziś nie wie, że policja chce go przesłuchać w charakterze świadka.
Były inspektor odrzucił teorię o zaplanowanym morderstwie. W tej samej rozmowie ujawnił jednak tezę, która wzbudziła największe poruszenie – że Iwona Wieczorek mogła być w ciąży. Dyjasz wyraźnie zaznaczył brak dowodów na to przypuszczenie, zwrócił jednak uwagę, że właśnie ta okoliczność mogła stanowić dla sprawcy dodatkowy motyw do starannego ukrycia ciała.
Ujawnienie ewentualnej ciąży drastycznie zawęziłoby krąg podejrzanych i wskazało śledczym precyzyjniejszy kierunek. Odpowiedź mogłaby przynieść jedynie sekcja zwłok – jeśli kiedykolwiek dojdzie do ich odnalezienia. Na razie sprawa Iwony Wieczorek pozostaje jedną z najbardziej bolesnych zagadek polskiej kryminalistyki.
Źródło: plotek.pl


