Kiedy słowa padają z ust jednego z najważniejszych ludzi w amerykańskiej machinie wojennej, naprawdę trudno je zbagatelizować. Deklaracja sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha, którą wygłosił podczas briefingu prasowego w związku z operacjami w Iranie, wywołała natychmiastową falę komentarzy – i to nie tylko tych życzliwych. Eksperci łapią się za głowy, a organizacje strzegące praw człowieka biją na alarm.
Sekretarz wojny USA ogłasza zasadę „bez jeńców”. Polski generał zabrał głos
Co dokładnie padło na tej konferencji? Odpowiedź jest głęboko niepokojąca i budząca poważne wątpliwości prawne. Hegseth użył określenia „no quarter” – a to oznacza jeden scenariusz: żadnych jeńców, żadnej litości dla pokonanych i tych, którzy pragną się poddać.
Sekretarz mówił też, że konflikt z Iranem nigdy nie miał być uczciwą walką i podkreślał, że Stany Zjednoczone uderzają w przeciwnika, gdy ten leży. Stwierdził też, że właśnie tak powinno być. Ta deklaracja wstrząsnęła środowiskami prawniczymi i humanitarnymi na całym świecie.
Organizacje broniące praw człowieka natychmiast podniosły alarm – ich zdaniem takie słowa mogą być odczytane jako przyzwolenie na łamanie prawa przez armię USA. Polski generał Bogusław Pacek, zapytany o ocenę tej sytuacji przez dziennik „Fakt”, przyznał wprost, że chce wierzyć, iż wypowiedź Hegsetha była mocno przesadzona wobec tego, co faktycznie dzieje się w Iranie.
Jednocześnie zaznaczył, że gdyby dochodziło do naruszeń prawa międzynarodowego, każde zaangażowane państwo musiałoby liczyć się z konsekwencjami – ze strony społeczności międzynarodowej, ONZ czy Międzynarodowego Trybunału Karnego. Generał dodał jednak gorzką puentę: te instytucje bywają po prostu nieskuteczne.


