Kilka słów najpotężniejszego polityka planety wystarczyło, żeby w europejskich stolicach zapanował niepokój. Nikt nie spodziewał się tak daleko idącej deklaracji. To, co jeszcze niedawno wyglądało na retorykę, teraz brzmi jak konkretny plan.
Trump grozi opuszczeniem NATO. Europejscy liderzy nie kryją zaskoczenia
Atmosfera wokół Sojuszu Północnoatlantyckiego od tygodni była gęsta. Spory o zaangażowanie militarne i rozbieżne interesy niepokoiły analityków po obu stronach Atlantyku. Ale to, co wydarzyło się w ostatnich godzinach, przebiło najgorsze scenariusze.
Napięcie narastało od momentu, gdy partnerzy z NATO odmówili wsparcia amerykańskiej operacji przeciwko Iranowi. Waszyngton domagał się wysłania okrętów w celu odblokowania Cieśniny Ormuz, którą Teheran zamknął na tygodnie. Blokada wywołała skokowy wzrost cen ropy i gazu, bo przez cieśninę przepływa ok. 20 proc. światowej ropy.
Prezydent USA nie przebierał w słowach
Donald Trump udzielił wywiadu „The Telegraph”, w którym wprost powiedział, że poważnie rozważa wycofanie USA z NATO i że opcja ta wykracza poza etap wstępnych rozważań. Sojusz określił mianem „papierowego tygrysa” i dał do zrozumienia, że jego sceptycyzm wobec organizacji nie jest niczym nowym.
Zasugerował też, że Władimir Putin zdaje sobie sprawę ze słabości paktu. „The Telegraph” ocenił wypowiedź jako najsilniejszy dotąd sygnał, że Biały Dom nie postrzega już Europy jako wiarygodnego partnera obronnego po tym, jak sojusznicy odrzucili żądanie wysłania floty w rejon Ormuz.
Jeszcze przed publikacją wywiadu sekretarz stanu Marco Rubio mówił na antenie Fox, że po zakończeniu konfliktu z Iranem Waszyngton na nowo przeanalizuje swój udział w NATO. Postawił pytanie o sens sojuszu, w którym Ameryka broni Europy, a partnerzy odmawiają dostępu do baz wojskowych. Trump zapytany o te słowa odpowiedział, że jest z nich zadowolony.
Polska i Wielka Brytania odpowiadają
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zareagował natychmiast. Podkreślił, że NATO nie istnieje bez USA, ale amerykańska potęga również opiera się na sojuszu. Polska musi zabiegać o pakt, bo bez niego trudno mówić o bezpieczeństwie. Głos zabrał też premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Jak podała agencja Reutera, brytyjski szef rządu zapewnił, że niezależnie od presji na niego i innych liderów, zamierza działać wyłącznie w interesie narodowym.
Prezydent USA zapowiedział orędzie do narodu o godz. 3 w nocy czasu polskiego, w którym ma przedstawić sytuację wokół konfliktu z Iranem. Napięcie między Waszyngtonem a sojusznikami wchodzi w fazę, której skutki odczuje cała Europa.


