Różowa, gruboziarnista, elegancka na talerzu. Sól himalajska od lat króluje w polskich kuchniach. Konsumenci są przekonani, że kupują zdrowszy produkt. Tymczasem lekarze twierdzą, że ta zamiana niesie konsekwencje, których nikt nie bierze pod uwagę.
Miliony Polaków sypią to do jedzenia. Kardiolodzy nie mogą uwierzyć
Problem to nie tylko cena, choć ta bywa kilkukrotnie wyższa. Chodzi o coś, co umyka uwadze przy codziennym gotowaniu. Specjaliści próbują przebić się z tym od lat, ale marketing soli „premium” zagłusza ich głos. Rynek zalały kolejne warianty – morska, himalajska, koszerna, celtycka. Każda obiecuje coś wyjątkowego, każda wygląda lepiej od szarej paczki z dolnej półki. Czy grube kryształy przekładają się na korzyści zdrowotne?
Dr Susan Cheng, kardiolog ze Smidt Heart Institute w Cedars-Sinai w Los Angeles, wskazuje na prosty mechanizm. Tekstura soli gruboziarnistych sprawia, że ludzie sypią ich więcej niż potrzeba. Jak tłumaczy portalowi Today.com – drobna sól kuchenna daje ten sam smak przy mniejszej dawce. Efekt: niższe spożycie sodu i mniejsze obciążenie serca.
Zwykła sól bije na głowę drogie zamienniki
Kardiolog dr Evan Levine, którego na TikToku śledzi blisko 225 tysięcy osób, rozprawia się z mitem celtyckiej soli morskiej. Owszem, zawiera śladowe ilości wapnia czy potasu. Ale główny składnik to chlorek sodu – ten sam co w najtańszej soli ze sklepu. Płacąc wielokrotnie więcej za sól „premium”, konsumenci nie zyskują przewagi zdrowotnej. Narażają się za to na wyższe spożycie sodu, co uderza w układ krążenia.
Lekarze nie mają wątpliwości – najlepszym wyborem pozostaje klasyczna sól kuchenna. Główny argument: jod. Tradycyjna sól jest wzbogacana tym minerałem chroniącym tarczycę. Sole himalajskie i morskie takiego dodatku nie mają. Drobne, jednolite ziarna pozwalają precyzyjnie odmierzyć porcję. Przy gruboziarnistych wariantach łatwo przekroczyć dawkę, nie wiedząc o tym.
Kolejna kwestia to czystość. Sól kuchenna przechodzi rygorystyczną rafinację i podlega ścisłym normom. Sole nierafinowane mogą zawierać metale ciężkie. Produkt reklamowany jako „naturalny” bywa mniej bezpieczny od przetworzonego.
Źródło: Onet.pl


