in

HAHAHA!HAHAHA!

Sejm zdecydował w sprawie Macierewicza. „Za” głosowało 242 posłów

Posłowie pochylili się nad wnioskiem dotyczącym jednej z czołowych postaci Prawa i Sprawiedliwości. Przedmiotem obrad była kwestia ochrony parlamentarnej, którą Antoni Macierewicz cieszył się jako poseł.

antoni macierewicz młody
Fot. Depositphotos

Atmosfera w sali plenarnej była gęsta, a wynik głosowania długo wisiał w powietrzu. Sejm postawił właśnie jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków prawicy w sytuacji, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczył w swojej długoletniej karierze. Decyzja zapadła stosunkiem głosów, który nie pozostawia złudzeń co do nastrojów panujących wśród parlamentarzystów. Teraz pole do działania otwiera się przed organami ścigania.

Macierewicz bez ochrony. Sejm podjął decyzję

Za pociągnięciem polityka do odpowiedzialności karnej opowiedziało się 242 posłów. Przeciwnego zdania było 208 parlamentarzystów. Co znamienne, żadna z osób obecnych na sali nie wstrzymała się od głosu. Taki podział pokazuje, jak głęboko spolaryzowana pozostaje obecnie polska polityka.

Sprawa nie pojawiła się znikąd. Już 16 kwietnia sejmowa komisja regulaminowa wydała rekomendację, która okazała się jednoznaczna. Posłowie zasiadający w komisji opowiedzieli się za zgodą na zdjęcie ochrony immunitetowej z Macierewicza. Czwartkowe głosowanie potwierdziło ten kierunek myślenia.

Drogę do dzisiejszej decyzji utorowała prokuratura. Pod koniec stycznia rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak poinformowała opinię publiczną, że stosowny wniosek trafił do laski marszałkowskiej. Od tego momentu zegar zaczął odliczać czas do parlamentarnego rozstrzygnięcia.

Słowa, które wstrząsnęły opinią publiczną

Cała historia ma swój początek we wrześniu 2025 roku, podczas jednego z posiedzeń Sejmu. To właśnie wtedy padły wypowiedzi, które dziś znajdują się w centrum sprawy. Macierewicz odniósł się publicznie do osób stojących na czele Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Padły zarzuty o najpoważniejszym z możliwych charakterze.

Polityk PiS określił mianem agentów rosyjskich kierownictwo SKW. Chodziło o szefa służby, gen. bryg. dr. Jarosława Stróżyka, oraz jego dwóch zastępców. W tej drugiej grupie znaleźli się płk Krzysztof Dusza oraz płk Artur Pluto. Wszyscy trzej oficerowie poczuli się dotknięci publicznym pomówieniem.

Z komunikatu prokuratury wynika, że Macierewicz miał zarzucić wymienionym osobom współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi. Tego rodzaju oskarżenie, sformułowane z mównicy sejmowej, mogło poniżyć oficerów w oczach społeczeństwa. Konsekwencją takich słów bywa również utrata zaufania niezbędnego do pełnienia funkcji państwowych. Prokuratorzy uznali, że poseł działał na szkodę kierownictwa kontrwywiadu wojskowego.

Sam Stróżyk zdecydował się na konkretny krok prawny. Złożył zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Co istotne, działał nie tylko we własnym imieniu, ale także reprezentował obu zastępców. Tę okoliczność potwierdziła prokuratorka regionalna w Warszawie Małgorzata Adamajtys.

Kluczowy kontekst, czyli dzień po naruszeniu polskiego nieba

Pełnego znaczenia sprawie nadaje moment, w którym padły kontrowersyjne słowa. Prokuratorka Prokuratury Regionalnej w Warszawie Magdalena Wiśniewska zwróciła uwagę na ten szczególny zbieg okoliczności. Wypowiedź posła PiS wybrzmiała dokładnie dobę po incydencie, który postawił na nogi całe państwo. Polską przestrzeń powietrzną naruszyły bowiem rosyjskie drony.

Wiśniewska podsumowała, że wówczas obywatele odczuwali realny lęk o najbliższą przyszłość. Cały kraj zastanawiał się, jakie kroki podejmie strona rosyjska. Napięcie sięgało zenitu, a władze starały się uspokajać nastroje. W takiej właśnie chwili z mównicy padły słowa o agentach Kremla u steru kontrwywiadu.

Według relacji prokuratorki Macierewicz miał wtedy stwierdzić, że właśnie rozpoczęła się wojna. Polska, jak sugerował, mogłaby ją wygrać, gdyby nie obecność rosyjskich agentów w kierownictwie SKW. Tego typu narracja, formułowana publicznie w newralgicznym momencie, miała swoje konsekwencje. Wiśniewska zaakcentowała, że wystąpienie posła w żaden sposób nie przyczyniło się do studzenia emocji.

Właśnie ten kontekst, zdaniem śledczych, decyduje o powadze sytuacji. Słowa wypowiedziane w spokojnych okolicznościach zapewne miałyby inny ciężar gatunkowy. Zestawienie publicznych oskarżeń z momentem realnego zagrożenia bezpieczeństwa państwa zmienia jednak optykę. Prokuratura uznała, że granica wolności wypowiedzi posła została przekroczona.

Linia obrony PiS i komentarz samego Macierewicza

Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolę obrońcy Macierewicza przyjął na siebie inny polityk PiS, Bartosz Kownacki. Nie szczędził on ostrych słów pod adresem przedstawicielek prokuratury. Sam wniosek określił jako kompromitujący i apelował o jego wycofanie. W jego ocenie aparat państwa został wykorzystany do ścigania posła opozycji.

Kownacki wskazywał, że szef SKW oczywiście dysponuje prawem do obrony swoich dóbr osobistych. Jego zdaniem Stróżyk powinien jednak skorzystać z innej drogi prawnej. Polityk PiS zasugerował, że oficer mógł wynająć pełnomocnika i działać na drodze cywilnej lub poprzez prywatne oskarżenie. Zamiast tego, jak ocenił, zdecydowano się przerzucić ciężar i koszty postępowania na państwową prokuraturę.

Sam Antoni Macierewicz również zabrał głos w swojej sprawie. Polityk uznał stawiane mu zarzuty za nieodpowiedzialne. Przekonywał, że całe postępowanie ma charakter wybitnie polityczny. Tym samym wpisał się w retorykę swojego obrońcy.

Po czwartkowym głosowaniu prokuratura zyskuje realną możliwość prowadzenia postępowania karnego wobec posła. Sprawa znajdzie teraz finał w gabinetach śledczych, a ostatecznie być może na sali sądowej. Przed Macierewiczem dłuższa batalia prawna, której wynik trudno dziś przewidzieć. Kolejne tygodnie pokażą, jakie kroki podejmie prokuratura wobec polityka.

nawrocki tusk

Są kolejne dwa weta Nawrockiego. Tusk: „Niezadowoleni będą posłowie PiS”

wojna w polsce gdzie uciekać

ZUS i składka zdrowotna znowu w górę. Rząd podjął wstępną decyzję