in

Rząd wprowadził w majówkę kolejny podatek. Została złamana Konstytucja

Minister kultury podpisała rozporządzenie o opłacie reprograficznej. Opozycja mówi wprost: to ukryty podatek, który zapłacą konsumenci, a nie korporacje. Sprawa może trafić do Trybunału.

ile firm upadło po polskim ładzie
Fot. Depositphotos

Marta Cienkowska, minister kultury, złożyła podpis pod rozporządzeniem, które może sprawić, że każdy nowy smartfon, tablet czy laptop w Polsce zdrożeje. Opłata reprograficzna, znana też jako mechanizm tzw. czystych nośników, funkcjonuje w polskim prawie od 1994 roku, ale dotychczas obejmowała głównie urządzenia z minionej epoki.

Ostatnie zmiany w przepisach sięgają lat 2008 i 2011, kiedy dopisano do listy odtwarzacze mp3 i mp4. Teraz resort kultury postanowił zaktualizować regulacje i objąć nimi sprzęt, z którego korzysta praktycznie każdy obywatel.

Ministerstwo Kultury uderza w portfele Polaków. Kupujesz smartfona? Rząd ma dla ciebie niemiłą niespodziankę

Szefowa resortu kultury ogłosiła decyzję na platformie X, nie kryjąc zadowolenia. Podkreślała, że środowiska twórcze latami zabiegały o tę zmianę, a sam proces legislacyjny przebiegał w atmosferze intensywnego lobbingu i dezinformacji. Zdaniem minister nowe przepisy dostosowują prawo do realiów XXI wieku i kończą z archaicznymi regulacjami rodem z lat 90., gdy standardem były faksy i kasety magnetofonowe. W jej ocenie chodzi o to, by wielkie koncerny elektroniczne dzieliły się zyskami z polskimi artystami.

Konfederacja zareagowała natychmiast i nie przebierała w słowach. Rzecznik partii Wojciech Machulski w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl nie zostawił suchej nitki na decyzji minister. Określił nową opłatę mianem kolejnego podatku, który uderzy nie w korporacje, lecz w zwykłych konsumentów. Polityk zwrócił też uwagę na problematyczny sposób wprowadzenia obciążenia, bo dokonano tego rozporządzeniem, a nie ustawą, co jest niezgodne z prawem.

Obecnie utwory artystów są udostępniane na platformach jak YouTube, Spotify czy Apple Music płacą już artystom tantiemy za każde odtworzenie ich utworu. Dzieje się tak samo w przypadku radia i innych mediów. Obecna propozycja jest więc podwójnym opodatkowaniem nastawionym na zyski trzeszczącego w szwach budżetu państwa.

Każdy właściciel telefonu to potencjalny złodziej

Machulski wskazał na absurdalność logiki stojącej za opłatą reprograficzną. Mechanizm ten zakłada bowiem, że każdy nabywca smartfona, tabletu czy komputera z góry traktowany jest jak osoba, która zamierza nielegalnie kopiować twórczość polskich artystów. Rzecznik Konfederacji nie ukrywał irytacji, pytając, dlaczego artyści mieliby czerpać zyski z urządzeń kupowanych przez miliony Polaków. Zdaniem polityka takie założenie stanowi naruszenie konstytucyjnych zasad.

Kluczowy zarzut dotyczy samej formy prawnej. Machulski argumentował, że mamy do czynienia z podatkiem ukrytym pod nazwą opłaty, a zgodnie z ustawą zasadniczą każdy podatek powinien wchodzić w życie na mocy ustawy, nie rozporządzenia. To, jego zdaniem, klasyczne obejście prawa, które powinno zostać zbadane przez Trybunał Konstytucyjny. Polityk nie chciał jednak przesądzać o ewentualnej odpowiedzialności prawnej minister, zostawiając tę ocenę ekspertom.

Kto naprawdę za to zapłaci?

Minister Cienkowska zapewniała publicznie, że opłata reprograficzna obciąży korporacje, a nie obywateli. Machulski skomentował to zapewnienie dosadnie, nazywając taką narrację skierowaną do osób niezdolnych do samodzielnej analizy ekonomicznej. Każda danina nałożona na producenta czy dystrybutora zostaje wkalkulowana w cenę końcową produktu i przerzucona na kupującego. Tak działa każdy podatek, każda opłata, bez wyjątku.

Rzecznik Konfederacji podkreślił również, że jego partia domaga się całkowitej likwidacji opłaty reprograficznej. Zwrócił uwagę na szerszy kontekst wizerunkowy resortu kultury, przypominając o finansowaniu kontrowersyjnych postaci z internetu, w tym Jasia Kapeli. Zdaniem Machulskiego ministerstwo prowadzone w ten sposób ciągnie w dół cały rząd Donalda Tuska. Sprawa opłaty reprograficznej z pewnością wróci jeszcze na polityczną agendę, bo Konfederacja zapowiada, że nie odpuści.

czerwone strefy wody polskie

Polska szykuje się do ewakuacji ludności. Obrazy jak z filmu katastroficznego

Krzysztof Rutkowski odszedł nagle w wieku 56 lat. Był prawdziwą gwiazdą mediów