Coraz głośniej słychać głosy o przebudowie państwa i zmianie zasad politycznej gry. W otoczeniu Karola Nawrockiego pojawiają się koncepcje, które jeszcze niedawno wydawały się nierealne. Teraz jedna z nich trafiła do publicznej debaty i natychmiast wywołała pytania o przyszłość polskiego systemu władzy.
Prezydent z prawem do rozwiązania Sejmu? W PiS pojawił się nowy pomysł
Karol Nawrocki już podczas pierwszego orędzia po zaprzysiężeniu zapowiedział, że Polska potrzebuje nowej konstytucji. Prezydent podkreślił wtedy, że obecne przepisy pochodzą z innej epoki politycznej i wymagają dostosowania do nowych realiów. Kilka miesięcy później przeszedł od deklaracji do działania. Symbolicznym początkiem projektu stały się uroczystości na Zamku Królewskim zorganizowane 3 maja.
Właśnie wtedy powołano pierwszych członków Rady Nowej Konstytucji. W gronie znaleźli się między innymi prof. Ryszard Legutko, Marek Jurek oraz Julia Przyłębska. Zespół ma przygotować projekt określany przez Nawrockiego jako konstytucja nowej generacji 2030 roku. Prezydent zaznaczył przy tym, że szanuje ustawę zasadniczą z 1997 roku, ale uważa ją za niewystarczającą wobec obecnych wyzwań.
Podczas uroczystości Nawrocki mówił o konieczności modernizacji państwa i przebudowy obecnego systemu. W jego wypowiedziach wyraźnie pojawia się przekonanie, że głowa państwa powinna odgrywać znacznie większą rolę niż obecnie. Już wcześniej zwracano uwagę, że chętnie interpretuje swoje kompetencje bardzo szeroko. Teraz dyskusja zaczyna dotyczyć konkretnych zmian ustrojowych.
Pomysł z PiS wywołał natychmiastowe reakcje
Nową debatę rozpalił Krzysztof Szczucki z PiS, obecnie zawieszony w prawach członka partii. Polityk podczas rozmowy na antenie RMF FM zaproponował rozwiązanie, które znacząco zwiększałoby władzę prezydenta. Według jego koncepcji głowa państwa mogłaby raz w roku rozwiązać Sejm. Jak zaznaczył poseł, prezydent nie miałby obowiązku korzystania z takiego uprawnienia.
Szczucki przekonywał, że mechanizm miałby dyscyplinować parlament i zapobiegać politycznej obstrukcji. Wskazywał między innymi na sytuacje związane z powoływaniem sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz działania marszałka Sejmu. W jego ocenie obecny system nie daje skutecznych narzędzi do wymuszania sprawnego działania parlamentu. Propozycja błyskawicznie stała się przedmiotem gorących komentarzy.
Do pomysłu odniosła się konstytucjonalistka Joanna Juchniewicz. Ekspertka oceniła, że wprowadzenie takiego rozwiązania bez innych zmian mogłoby poważnie zachwiać zasadą równowagi władz. Zwróciła jednak uwagę, że przy jednoczesnym wzmocnieniu pozycji prezydenta byłoby to możliwe w ramach systemu prezydenckiego. Taki kierunek oznaczałby jednak fundamentalną przebudowę obecnego modelu państwa.


