Napięcie wokół planowanych działań wojskowych ponownie rośnie. Wystarczyła jedna zapowiedź, by z Moskwy popłynęły stanowcze komunikaty, a rosyjskie władze po raz kolejny sięgnęły po argumenty dotyczące bezpieczeństwa i obecności wojsk NATO. Równocześnie z Rosji napłynęły informacje o kolejnych atakach ukraińskich dronów na ważne obiekty logistyczne.
Ostra reakcja Moskwy na zapowiedź ćwiczeń
Jesienne ćwiczenia „koalicji chętnych”, które mają odbyć się w Polsce, wywołały zdecydowaną reakcję władz Rosji. W centrum sporu znalazły się wypowiedzi dotyczące możliwego znaczenia tych manewrów dla przyszłego wsparcia Ukrainy. Kreml uznał takie scenariusze za poważne zagrożenie. Sprawa natychmiast stała się elementem rosyjskiej narracji dotyczącej relacji z NATO.
Impulsem do komentarzy były słowa prawicowego europosła Fernanda Kartheisera. Polityk ocenił, że ćwiczenia mogą służyć także przygotowaniu do rozmieszczenia europejskiego kontyngentu na terytorium Ukrainy. W przeszłości odwiedzał Rosję i utrzymywał kontakty z przedstawicielami rosyjskiej Dumy Państwowej. Jego wypowiedź szybko została podchwycona przez rosyjskie władze.
Pieskow: „To absolutnie niedopuszczalne”
Do sprawy odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Oświadczył, że ewentualna obecność wojsk NATO na terytorium Ukrainy jest dla Rosji „absolutnie niedopuszczalna” i dodał, że Moskwa nie może pozwolić na takie działania. Według niego właśnie tego rodzaju zagrożenia stanowią jeden z powodów prowadzenia przez Rosję tzw. „specjalnej operacji wojskowej”, jak rosyjska propaganda określa pełnoskalową inwazję na Ukrainę.
Pieskow przekonywał również, że słowa Fernanda Kartheisera nie są jedynie spekulacją. Według rzecznika Kremla kraje Unii Europejskiej i NATO mają pracować nad planami rozmieszczenia zagranicznych kontyngentów w Ukrainie. Dodał także, że takie rozwiązania miałyby w przyszłości stanowić element gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy.
Kolejne ataki dronów na terytorium Rosji
W tym samym czasie Rosja poinformowała o następnych uderzeniach ukraińskich dronów. Według agencji Reutera celem ataków były dwa centra logistyczne platformy Wildberries, nazywanej „rosyjskim Amazonem”. Obiekty znajdują się w Krasnodarze i Niewinnomyssku na południu europejskiej części Rosji.
Z relacji świadków publikowanych w mediach społecznościowych oraz w komunikatorze Telegram wynika, że w obu miejscach wybuchły rozległe pożary. Prezeska i współwłaścicielka Wildberries Tatiana Kim poinformowała, że kilka osób odniosło obrażenia. Jednocześnie portal „Ukraińska Prawda” podał, że w Armawirze w Kraju Krasnodarskim doszło do pożaru magazynu paliw po kolejnym ataku.
Rosja informuje o skutkach wcześniejszych nalotów
To nie pierwszy atak wymierzony w infrastrukturę logistyczną Wildberries w ostatnich dniach. W sobotę drony uderzyły w magazyny firmy w Kotowsku w obwodzie tambowskim oraz w Elektrostalu w obwodzie moskiewskim. Według przekazanych informacji w obu zdarzeniach zginęło łącznie osiem osób.
Rosyjskie źródła podały również, że ponad 60 osób zostało rannych. Kolejne uderzenia na obiekty logistyczne pokazują, że działania zbrojne obejmują także zaplecze transportowe i magazynowe. Tymczasem napięcie wokół planowanych ćwiczeń w Polsce oraz przyszłego wsparcia dla Ukrainy pozostaje jednym z głównych tematów w relacjach między Rosją a państwami Zachodu.


