in

Tak brzmiały ostatnie słowa Franciszka przed śmiercią. Kto by się spodziewał?

Papież Franciszek spędził Wielki Tydzień z determinacją, która zaskoczyła otoczenie. Odwiedzał więźniów, błogosławił tłumy i żegnał się z Rzymem. Nikt nie wiedział, że to ostatnie dni jego życia.

ostatnie słowa franciszka przez śmiercią
Fot. Lula Oficial - 25.04.2025 - Velório de Sua Santidade o Papa Francisco

Jeszcze w Wielkanoc przejechał papamobile wśród dziesiątek tysięcy wiernych na placu św. Piotra. Dzień później nie obudził się. To, co wydarzyło się między Wielkim Czwartkiem a poniedziałkowym świtem, porusza nawet osoby dalekie od spraw kościelnych.

Ostatnie godziny Franciszka. Nikt nie spodziewał się, że ten dzień nadejdzie tak szybko

Nie ma go już z nami rok, ale warto wspomnieć tamte wydarzenia, które nabierają nowego znaczenia właśnie teraz. Wielki Tydzień w Rzymie miał wyglądać jak co roku. Tłumy pielgrzymów, liturgia, procesje. Nikt nie przypuszczał, że te dni okażą się epilogiem pontyfikatu. Franciszek, osłabiony po wielomiesięcznej hospitalizacji, nie zamierzał odpoczywać.

W Wielki Czwartek pojechał do więzienia Regina Coeli na swoją ostatnią wizytę duszpasterską. Bp Benoni Ambarus, odpowiedzialny za duszpasterstwo więzienne w Rzymie, wspominał, że papież nie miał już sił obmywać nóg osadzonym. Zamiast tego przesyłał pocałunki tym za kratami. Ten gest wzruszył wielu świadków.

Dzień później śledził Drogę Krzyżową przy Koloseum, do której osobiście napisał rozważania. W Wielką Sobotę opuścił Watykan po raz ostatni, udając się do bazyliki Santa Maria Maggiore, by pomodlić się przed ikoną Salus Populi Romani. Jeszcze w Wielką Środę miał poprosić współpracowników o szczególną modlitwę, bo – jak sam powiedział – zostało mu zaledwie kilka dni. Nikt wówczas nie traktował tych słów poważnie.

Błogosławieństwo, o które prosił

W wielkanocny poranek Franciszek, wycieńczony i cierpiący, chciał udzielić błogosławieństwa Miastu i Światu z balkonu bazyliki. Kard. Pietro Parolin dzień wcześniej dopytywał, czy podoła. Odpowiedź była krótka: pragnie tego. Papież zrobił więcej, niż ktokolwiek oczekiwał. Po zejściu z balkonu zapytał pielęgniarza Massimiliano Strappettiego, czy uda mu się wsiąść do papamobile i przejechać wśród wiernych.

Pielęgniarz dodał mu otuchy. Ponad pięćdziesiąt tysięcy osób zobaczyło Franciszka po raz ostatni. Kard. Konrad Krajewski, papieski jałmużnik, mówił, że tego rodzaju odejścia nie da się zaplanować. Franciszek błogosławił ludzi, dotykał ich dłoni. Na jego twarzy mieszały się zmęczenie i radość. Po powrocie do Domu Świętej Marty podziękował Strappettiemu za to, że zabrał go na plac. Następnego ranka uniósł lekko dłoń w geście pożegnania, po czym zasnął i już się nie obudził.

W Poniedziałek Wielkanocny, tuż przed szóstą rano, zadzwonił telefon prof. Sergio Alfieriego, szefa zespołu medycznego z kliniki Gemelli. Pielęgniarz papieża wzywał go do Watykanu. Alfieri dotarł w dwadzieścia minut. Dwa dni wcześniej badał Franciszka i nie przewidywał pogorszenia. Na miejscu zastał papieża niereagującego na bodźce. Franciszek był w śpiączce. Lekarz przyznał, że od razu zrozumiał bezsilność medycyny.

Przypomniał, że podczas wcześniejszego pobytu w szpitalu papież dwukrotnie ocierał się o śmierć. Prof. Andrea Arcangeli, dyrektor watykańskiej służby zdrowia, podał, że przyczyną zgonu był udar mózgu, śpiączka i nieodwracalna niewydolność krążenia. Franciszek zmarł o 7.35. Przy łóżku byli lekarze, pielęgniarze, sekretarze i sekretarz stanu. Odmówili Różaniec za papieża z drugiego końca globu.

Rzym pogrążony w żałobie

Wieczorem otwartą trumnę wystawiono w kaplicy Domu Świętej Marty. Żegnali go kardynałowie, biskupi, duchowni, zakonnice i świeccy pracownicy. Strażak Alessandro wspominał, że Franciszek na początku pontyfikatu zapraszał do kaplicy grupy zatrudnionych, by wspólnie odprawić Eucharystię. Zapisał się w jego pamięci jako papież bliski zwykłym ludziom.

Przed bazyliką odmawiano wieczorami Różaniec, tak jak podczas wcześniejszej hospitalizacji. Tym razem nie o zdrowie, lecz o życie wieczne. Rosa, prowadząca sklep z dewocjonaliami przy Watykanie, mówiła, że pamięta wybór Franciszka i jego „Buonasera”, po którym pochylił głowę i poprosił tłum o modlitwę. Tę modlitwę chciała mu teraz oddać. Dla Rzymian ta śmierć bolała szczególnie.

L’Osservatore Romano zatytułował relację z przeniesienia trumny „Ostatnia audiencja”. Kondukt przeszedł trasą środowych audiencji. Gdy trumna wjeżdżała do świątyni, rozległy się oklaski i okrzyki „Grazie, Francesco!”, a nad miastem biły dzwony. Zaraz po kardynałach do bazyliki przedarła się, łamiąc protokół, siostra Genevieve Jeanningros, od ponad pięćdziesięciu lat pracująca wśród prostytutek, osób transseksualnych i ludzi z marginesu. Przyprowadzała ich na audiencje, a Franciszek ich błogosławił. Stanęła przy trumnie i płakała. Jej podopieczni też przyszli pożegnać papieża.

Kolejki ciągnące się kilometrami

Napływ pielgrzymów był tak duży, że bazylikę otworzono również nocą. Alice, studentka z Kalifornii na wymianie w Rzymie, stała w kolejce ponad pięć godzin i naliczyła ponad dwa kilometry trasy. Dopiero teraz zrozumiała opowieści rodziców, którzy dwadzieścia lat wcześniej żegnali tu Jana Pawła II. Pani Teresa, która przyjechała z rodziną z Gołubia, mówiła, że wiadomość o śmierci papieża była szokiem.

W Wielkanoc stali na placu, Franciszek przejechał tuż obok. Nic nie zapowiadało pożegnania. Mąż wrócił do Polski, a ona z dziećmi przedłużyła pobyt. Maurizio, rzymianin, spędził przy trumnie zaledwie kilka sekund. Zauważył ludzi spowiadających się w bocznych nawach. Pogrzeb będzie wyjątkowy, bo nikt z żyjących nie pamięta, kiedy papieży chowano poza Watykanem. W bazylice panowała cisza. Ludzie przesuwali się w skupieniu, wielu odmawiało Różaniec, niemal wszyscy robili zdjęcia. Młodsi relacjonowali wszystko w mediach społecznościowych.

Włoskie gazety żegnały Franciszka jako „Papieża maluczkich” i „Proroka miłosierdzia”. Komentatorzy podkreślali, że był niewygodny i wymykał się klasyfikacjom. To, co ujawniono po śmierci, zaskoczyło nawet znawców watykańskich kulis. Franciszek z prywatnych pieniędzy, w tym z tantiem za książki, sfinansował zakup dronów dla ukraińskich żołnierzy. Spłacił też kredyt na uruchomienie fabryki makaronów w zakładzie poprawczym Casal del Marmo, gdzie młodociani przestępcy uczą się zawodu.

Figurkę Matki Bożej z Luján, patronki Argentyny, która towarzyszyła mu przez cały pontyfikat, przekazał Katolickiemu Uniwersytetowi Najświętszego Serca, do którego należy klinika Gemelli. Prof. Alfieri podkreślał, że papież do końca pragnął umrzeć w domu. To życzenie się spełniło. W testamencie napisał, że cierpienie swoich ostatnich dni ofiarował za pokój i braterstwo między narodami. Tymi słowami pożegnał się papież, który przez dekadę starał się, by Kościół docierał tam, gdzie wcześniej nie zaglądał.

Źródło: Gość Niedzielny

challenger 3

Challenger 3 będzie pogromcą Putina. Ta broń będzie mu się śniła po nocach