in

Jemy to niemal codziennie na śniadanie. Gastrolog: „Nigdy bym tego nie dotknął”

Znany gastrolog dr Alan Desmond wyznał, że jednego popularnego produktu śniadaniowego nigdy nie włoży do ust. Powód jest przerażający i dotyczy milionów ludzi na całym świecie.

bekon czym się rożni od boczku
© Fot. Burbonik.pl

Na stołach od Warszawy po Nowy Jork gości niemal codziennie. Pachnie kusząco, smakuje wyśmienicie, a jego skwierczenie na patelni dla wielu stanowi nieodłączny rytuał poranka. Mowa o produkcie tak głęboko zakorzenionym w kulturze śniadaniowej, że mało kto zastanawia się, czy aby na pewno powinien trafiać na talerz.

Miliony ludzi zaczynają od niego każdy poranek. To poważny błąd

Tymczasem coraz więcej lekarzy podnosi głos, że ta pozornie niewinna przyjemność kulinarna ma swoją ciemną stronę. Najnowsze ostrzeżenie pochodzi od specjalisty, który zawodowo zajmuje się ludzkim układem pokarmowym i każdego dnia widzi skutki złych nawyków żywieniowych. Gastrolog dr Alan Desmond postanowił zabrać głos publicznie i za pośrednictwem swojego profilu na Instagramie podzielił się stanowiskiem, które wielu osobom może odebrać apetyt.

Lekarz od lat specjalizuje się w schorzeniach przewodu pokarmowego i doskonale zna mechanizmy, jakie uruchamiają się w organizmie po spożyciu określonych pokarmów. Jego komunikat skierowany do setek tysięcy obserwujących był jednoznaczny i nie pozostawiał pola do interpretacji. Zdaniem eksperta istnieje grupa produktów, których całkowite usunięcie z diety powinno stać się priorytetem zdrowotnym.

Lekarz stawia sprawę jasno. Tego nie je i odradza innym

Dr Desmond przyznał otwarcie, że sam nigdy nie sięga po bekon do śniadania. Jako specjalista dbający o kondycję jelit i ogólną sprawność organizmu swoich pacjentów, uważa on przetworzone wyroby mięsne za jedne z najgroźniejszych składników współczesnej diety. Do tej kategorii zaliczył również salami, kiełbasy oraz parówki. Według gastrologa te produkty odpowiadają za lawinę problemów zdrowotnych, o których przeciętny konsument nawet nie podejrzewa.

Skala zagrożenia robi wrażenie nawet na osobach zahartowanych w lekturze medycznych statystyk. Szacunki wskazują, że przetworzony boczek, wędliny i konserwy mięsne przyczyniają się do ponad 644 tysięcy możliwych do uniknięcia zgonów rocznie na całym świecie. Te przedwczesne odejścia wiążą się z chorobami serca, nowotworami oraz powikłaniami cukrzycy typu 2. Liczby te powinny dać do myślenia każdemu, kto automatycznie sięga rano po ulubioną wędlinę.

Oficjalnie uznane za rakotwórcze. Dowody nie pozostawiają wątpliwości

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, działająca przy Światowej Organizacji Zdrowia, oficjalnie zakwalifikowała przetworzone produkty mięsne jako kancerogeny. Oznacza to, że ich rakotwórczy wpływ na człowieka potwierdzono naukowo i formalnie. Kluczową rolę odgrywają tu azotany i azotyny dodawane podczas procesu konserwacji, które po dostaniu się do organizmu przekształcają się w niebezpieczne związki nitrozowe. Szczególnie narażone pozostaje jelito grube, gdzie ryzyko rozwoju nowotworu rośnie proporcjonalnie do ilości spożywanych przetworów.

Ale onkologia to tylko część ponurego obrazu. Wysoka zawartość sodu i nasyconych kwasów tłuszczowych w tych produktach uderza bezpośrednio w serce i naczynia krwionośne. Nadmiar soli podnosi ciśnienie tętnicze, co otwiera drogę do udarów i zawałów, natomiast tłuszcze zwierzęce windują poziom cholesterolu LDL i przyspieszają powstawanie blaszek miażdżycowych. Układ krążenia płaci więc ogromną cenę za każdy plasterek boczku na talerzu.

Cukrzyca, stany zapalne i insulinooporność. Lista powodów do niepokoju rośnie

Naukowcy od lat dokumentują jeszcze jeden niepokojący mechanizm. Regularne spożywanie przetworzonych wyrobów mięsnych ma bezpośredni związek ze zwiększonym prawdopodobieństwem zachorowania na cukrzycę typu 2. Produkty te dostarczają dużo kalorii, sprzyjają przybieraniu na wadze, a jednocześnie wywołują przewlekłe stany zapalne toczące się w organizmie. Na dodatek osłabiają wrażliwość komórek na insulinę, co zaburza prawidłową gospodarkę cukrową.

Właśnie dlatego zarówno lekarze, jak i dietetycy zgodnie apelują o radykalne ograniczenie przetworzonego mięsa w codziennym jadłospisie. Zamiast bekonu, parówek czy wędlin rekomendują sięganie po nieprzetworzone źródła białka. Dr Desmond swoim przykładem pokazuje, że nawet drobna zmiana nawyków śniadaniowych może stanowić istotny krok w kierunku lepszego zdrowia. Stawka jest wysoka, bo chodzi o serce, jelita i sprawność metaboliczną całego organizmu.

Z OSTATNIEJ CHWILI. Nie żyje Zembaczyński – polityk Koalicji Obywatelskiej

donald tusk wiek

Kolejna „trzynastka” ma być symboliczna. Rząd nie chce już dawać emerytom