Plac Czerwony 9 maja zawsze był sceną demonstracji militarnej potęgi. W tym roku coś się jednak zmieniło i to w sposób, którego jeszcze kilka lat temu nikt by nie przewidział. Coroczna parada z okazji Dnia Zwycięstwa odbyła się w atmosferze dalekiej od triumfalizmu, do jakiego Kreml przyzwyczaił swoich obywateli. Przez Plac Czerwony nie przejechał ani jeden pojazd wojskowy.
Parada w Moskwie. Putin nie pokazał nic, bo nie ma nic do pokazania
Uroczystości upamiętniające zakończenie II wojny światowej w Europie miały tym razem charakter znacznie skromniejszy niż w poprzednich edycjach. Obserwatorzy zwrócili uwagę przede wszystkim na to, czego na paradzie zabrakło. Ulicami stolicy nie przejechała ani jedna kolumna sprzętu wojskowego. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej oficjalnie potwierdziło rezygnację z przejazdu pojazdów pancernych, tłumacząc decyzję „obecną sytuacją”.
To pierwszy raz od 2007 roku, kiedy moskiewska parada odbyła się bez tradycyjnego pokazu militarnego arsenału. Agencja Reuters oceniła, że tegoroczne obchody były najmniejsze od lat, a ich okrojenie wynika z realnego zagrożenia atakiem ze strony Ukrainy. Doradca Kremla Jurij Uszakow przed rozpoczęciem ceremonii stwierdził, że poza brakiem sprzętu wojskowego wszystko przebiega według ustalonego scenariusza.
Nie tylko stolica ograniczyła rozmach świętowania. Tradycyjne parady odwołano również w Biełgorodzie, Woroneżu, Kursku, Leningradzie i Niżnym Nowogrodzie. To miasta, które w ostatnich miesiącach wielokrotnie znajdowały się w zasięgu ukraińskich uderzeń. Decyzja o rezygnacji z pokazów w tych lokalizacjach potwierdza, jak głęboko konflikt zmienił codzienne funkcjonowanie rosyjskich regionów przygranicznych.
Putin mówił o jedności, ekrany pokazywały wojnę
Władimir Putin wygłosił przemówienie, w którym zapewniał o nieuchronności rosyjskiego zwycięstwa. Prezydent podkreślał rolę jedności, odwagi i siły moralnej narodu jako fundamentów powodzenia. Mówił o wspólnym celu i indywidualnym wkładzie każdego obywatela. Wskazał też, że Rosja mierzy się z siłą wspieraną przez wszystkie państwa NATO.
Ton wystąpienia oscylował między patriotycznym uniesieniem a wojenną mobilizacją. Putin zaznaczył, że o zwycięstwie decyduje zarówno front, jak i zaplecze. Podczas uroczystości zarządzono minutę ciszy ku pamięci poległych żołnierzy rosyjskiej armii walczących na Ukrainie. To wyraźny sygnał, że Kreml nie oddziela już symboliki Wielkiej Wojny Ojczyźnianej od bieżącej kampanii militarnej.
Zamiast żywego sprzętu na placu, uczestnikom uroczystości zaprezentowano materiały filmowe prosto z ukraińskiego frontu. Na ekranach pojawiły się m.in. wyrzutnia rakietowa BM-27 Uragan kalibru 220 mm czy pocisk balistyczny RS-24 Jars, na którego bazie według części ekspertów opracowano Oriesznika. Wspomniano również o systemie Awangard oraz broni termobarycznej Terminator. W materiale znalazły się także nagrane wcześniej pozdrowienia od żołnierzy prowadzących działania bojowe na Ukrainie.
Kijów odpowiedział dekretem, Moskwa obietnicą wymiany jeńców
Równolegle z moskiewskimi przygotowaniami prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podjął krok, który natychmiast przykuł uwagę międzynarodowych mediów. Dzień przed paradą podpisał dekret wyłączający obszar Placu Czerwonego z planu użycia ukraińskiej broni na czas trwania uroczystości. Dokument formalnie „zezwalał” na przeprowadzenie parady 9 maja.
Decyzja miała charakter humanitarny i została podjęta po rozmowach ze stroną amerykańską przeprowadzonych 8 maja. W ramach negocjacji prowadzonych przy pośrednictwie Stanów Zjednoczonych Rosja zgodziła się na wymianę jeńców wojennych w formacie tysiąc za tysiąc. Uzgodniono również zawieszenie broni obowiązujące od 9 do 11 maja. Trzy dni ciszy na froncie, który od ponad czterech lat pozostaje najkrwawszym konfliktem zbrojnym na kontynencie europejskim od zakończenia II wojny światowej.


