Na polach pod Bartoszycami ktoś natknął się na coś, co natychmiast postawiło na nogi służby. Leżący wśród upraw obiekt nie przypominał niczego, co zwykle można spotkać na warmińskiej wsi. Do miejscowości Osieka ściągnięto formacje mundurowe. Informację jako pierwszy przekazał dziennikarz RMF FM Piotr Bułakowski.
Tajemniczy dron z rosyjskimi napisami spadł tuż przy polskiej granicy
Okoliczności odkrycia od razu budziły niepokój. Osieka leży zaledwie dwadzieścia kilometrów od granicy z Obwodem Królewieckim, rosyjską enklawą nad Bałtykiem. Ta bliskość sprawiła, że sprawa nabrała zupełnie innego ciężaru. Na miejsce skierowano Żandarmerię Wojskową.
Rzecznik Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej ppłk Dariusz Rozkosz potwierdził wstępne ustalenia. Znaleziony bezzałogowiec to najprawdopodobniej maszyna wojskowa przeznaczona do obserwacji. Sprzęt nie miał cech bojowych, nie stanowił więc bezpośredniego zagrożenia. Na kadłubie drona znajdowały się natomiast napisy w języku rosyjskim.
Kolejny rosyjski dron w Polsce. Tym razem pod Bartoszycami w województwie warmińsko-mazurskim pic.twitter.com/eHMAO7i38j
— Dorota Kania (@DorotaKania2) May 9, 2026
Według nieoficjalnych informacji bezzałogowiec miał zamontowaną jedną lub kilka kamer. To wzmacnia hipotezę o rozpoznawczym charakterze lotu. Śledztwo prowadzi Żandarmeria Wojskowa pod nadzorem Prokuratora 8 Wydziału do spraw wojskowych Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Na miejscu trwały czynności procesowe i zabezpieczanie dowodów.
Mikołaj Rogalewicz z portalu cyberdefence24.pl wskazał, że wstępne dane sugerują rozpoznawczy charakter lotu. Analitycy skłaniają się ku tezie, że maszyna spadła nieintencjonalnie, nie doszło więc do celowej prowokacji. Zbieranie materiału dowodowego trwa, a pełne wnioski wymagają ekspertyz. Sprawą zajmują się wojskowi śledczy i olsztyńska prokuratura.


