Na cmentarzu w Sosnowcu doszło do niepokojącego incydentu przy grobie tragicznie zmarłego posła Łukasza Litewki. Płomienie pojawiły się nagle, a na miejsce błyskawicznie skierowano służby. Wokół mogiły od tygodni gromadziły się setki zniczy i kwiatów.
Pożar grobu Łukasza Litewki. Nagłe zgłoszenie z sosnowieckiego cmentarza
Środowe przedpołudnie na jednym z sosnowieckich cmentarzy przerwała interwencja służb ratunkowych. Około godziny 11.30 pojawiło się zgłoszenie o ogniu przy grobie posła Łukasza Litewki. Na miejsce skierowano straż pożarną oraz policję. Sytuacja od początku wzbudzała ogromne emocje ze względu na okoliczności i miejsce zdarzenia.
Przy mogile od tygodni pojawiały się kolejne znicze i wiązanki pozostawiane przez mieszkańców oraz sympatyków zmarłego parlamentarzysty. W środę część dekoracji stanęła w ogniu. Płomienie objęły przede wszystkim kwiaty i elementy znajdujące się bezpośrednio przy nagrobku. Strażacy szybko przystąpili do działania.
Policja potwierdziła, że służby otrzymały informację o pożarze przed południem. Funkcjonariusze od początku sprawdzali, czy mogło dojść do celowego działania. Ostatecznie ustalenia okazały się inne. Śledczy nie znaleźli dowodów wskazujących na udział osób trzecich.
Według wstępnych ustaleń przyczyną mogło być przypadkowe przewrócenie lub uszkodzenie jednego ze zniczy. Policjanci przekazali, że silny wiatr mógł doprowadzić do rozprzestrzenienia się ognia. Znajdująca się przy grobie duża liczba palących się zniczy dodatkowo zwiększała ryzyko podobnego zdarzenia.
Strażacy szybko opanowali sytuację
Akcja strażaków nie trwała długo, ale wymagała natychmiastowej reakcji. Ogień udało się ugasić, zanim rozprzestrzenił się na większą część cmentarza. Służby zabezpieczyły miejsce i sprawdziły, czy nie istnieje ryzyko ponownego zapłonu. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
Po zakończeniu działań rozpoczęto porządkowanie terenu wokół mogiły. Zniszczone znicze oraz nadpalone wiązanki zostały usunięte. Wymieniono również część pokrycia grobu uszkodzoną przez wysoką temperaturę. Obecnie widoczne są już głównie ślady osmolenia.
Policjanci podkreślili, że nie prowadzą postępowania w kierunku podpalenia. Funkcjonariusze wykluczyli celowe działanie po analizie miejsca zdarzenia i ustaleniach strażaków. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek związany z ogniem pozostawionym przy mogile. Sprawa nie będzie dalej prowadzona jako przestępstwo.
Pożar grobu śp. Łukasza Litewki poruszył rodzinę, bliskich i mieszkańców. Według wstępnych ustaleń ogień mógł pojawić się od jednego ze zniczy i przenieść się na łatwopalne dekoracje znajdujące się przy mogile. Apelujemy o ostrożność, szczególnie w czasie upałów oraz przy dużej… pic.twitter.com/qdBtl6FG0W
— Remiza.pl (@remizacompl) May 27, 2026
Grób Łukasza Litewki od dnia pogrzebu pozostaje miejscem odwiedzanym przez wiele osób. Wciąż pojawiają się tam nowe znicze i kwiaty. Skala pamięci o pośle sprawiła, że wokół mogiły zgromadziła się ogromna liczba łatwopalnych dekoracji. To właśnie one mogły przyczynić się do szybkiego pojawienia się płomieni.
Tragiczna śmierć posła wciąż budzi emocje
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia w tragicznym wypadku drogowym. Według dotychczasowych ustaleń kierujący Mitsubishi Colt 57-letni mieszkaniec Sosnowca zjechał na przeciwległy pas ruchu. Tam doszło do zderzenia z jadącym rowerem posłem. Mimo podjętej reanimacji parlamentarzysty nie udało się uratować.
Kierowca samochodu został zatrzymany i usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku komunikacyjnego. Za taki czyn grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. Prokuratura uznała, że mężczyzna nieumyślnie naruszył zasady ruchu drogowego. Śledczy wskazują także na nieumyślne spowodowanie śmierci posła.
Podejrzany przyznał się do zarzucanego czynu, jednak przedstawiał różne wyjaśnienia dotyczące przebiegu tragedii. Mówił między innymi o utracie przytomności, chwilowym rozkojarzeniu oraz niepamięci. Prokuratura oceniła jednak, że część tych tłumaczeń może stanowić przyjętą linię obrony. Śledczy podkreślali również, że niektóre wyjaśnienia budzą poważne wątpliwości.
W połowie maja sąd zdecydował, że podejrzany pozostanie na wolności. Prokuratura zaakceptowała decyzję, zaznaczając jednocześnie, że wciąż trwają analizy i oczekiwanie na wyniki ekspertyz. Sprawa śmierci Łukasza Litewki nadal pozostaje jednym z najgłośniejszych tematów w regionie. Środowy pożar przy jego grobie ponownie skierował uwagę mieszkańców na dramatyczne wydarzenia sprzed kilku tygodni.


