in ,

Afera KO w Warszawie się rozkręca. Nowe szokujące doniesienia mediów

Doniesienia o uprzywilejowanym traktowaniu polityków KO na warszawskim SOR-ze wywołały kolejne kontrowersje wokół lekarza i radnego Dawida Kacprzyka.

rozłam w koalicji
Fot. Stock

Gdy zwykli pacjenci czekają godzinami na pomoc, pojawiają się doniesienia o osobach, które miały przechodzić przez szpitalne procedury znacznie szybciej. Najnowsze publikacje wywołały falę pytań o zasady obowiązujące na jednym z warszawskich SOR-ów i rolę młodego lekarza, który już wcześniej znalazł się w centrum zainteresowania opinii publicznej. O sprawie jako pierwszy poinformował portal Zero.pl i jego dziennikarz Patryk Słowik.

• Media opisują przypadki błyskawicznego przyjmowania polityków KO i ich rodzin w Warszawskim Szpitalu Południowym.
• Według doniesień mieli oni korzystać z odrębnej ścieżki obsługi oraz specjalnie przygotowanej przestrzeni.
• Sprawa pojawia się równolegle z kontrowersjami dotyczącymi zarobków i grafiku pracy lekarza Dawida Kacprzyka.

Szpitalna furtka dla wybranych? Coraz więcej pytań wokół młodego lekarza i radnego KO

Wokół Warszawskiego Szpitala Południowego narasta dyskusja dotycząca sposobu przyjmowania części pacjentów. Według medialnych publikacji niektóre osoby miały korzystać z wyjątkowo sprawnej ścieżki obsługi. Chodzi przede wszystkim o polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin. Opisywane sytuacje mają dotyczyć okresu, gdy koordynatorem oddziału ratunkowego był Dawid Kacprzyk.

Portal Zero.pl podał, że wybrani pacjenci mieli przechodzić procedury znacznie szybciej niż pozostali. W tym samym czasie inni oczekiwali na przyjęcie nawet przez kilka godzin. Według relacji różnica miała być widoczna już na etapie rejestracji. Badania zlecano i wykonywano w bardzo krótkim czasie.

Doniesienia wskazują również na istnienie specjalnie przygotowanej przestrzeni dla osób związanych z polityką. Miała ona zastępować standardową poczekalnię dostępną dla wszystkich pacjentów. Według opisu znajdowały się tam fotele, kanapy i telewizor. Z publikacji wynika także, że zakres wykonywanych badań miał być szerszy niż w typowych przypadkach.

Szpital nie odniósł się do konkretnych sytuacji opisanych przez portal. Przedstawiciele placówki przekazali jedynie, że nie udzielają informacji dotyczących poszczególnych pacjentów. Tym samym nie potwierdzili ani nie zaprzeczyli szczegółom przedstawionym w publikacji. Sprawa pozostaje przedmiotem publicznej debaty.

Przypadki, które budzą największe emocje

Jednym z opisanych przypadków była wizyta wpływowej działaczki związanej z warszawskimi strukturami Koalicji Obywatelskiej. Kobieta miała zgłosić się do szpitala 10 września ubiegłego roku. Według portalu pomiędzy jej miejscem zamieszkania a wybraną placówką znajdowały się jeszcze trzy inne szpitale. Mimo to zdecydowała się właśnie na Warszawski Szpital Południowy.

Rozpoznanie dotyczyło zmęczenia i złego samopoczucia. Jak podano, badania wykonano kilkanaście minut po rejestracji. Jeden z medyków cytowanych przez portal ocenił, że przypadek nie wymagał pilnej interwencji szpitalnej. Według jego relacji pacjentka nie należała do osób wymagających pierwszeństwa.

Miesiąc później kobieta ponownie zgłosiła się na SOR w celu wykonania zaleconych badań kontrolnych. Również wtedy procedury miały przebiegać bardzo szybko. Portal zwrócił uwagę, że dalsze leczenie powinno odbywać się już w ramach opieki ambulatoryjnej. Nie udało się natomiast uzyskać komentarza samej polityk.

Opisano także wizytę ważnego funkcjonariusza państwowego związanego z KO. Mężczyzna miał zgłosić się do placówki z urazem kolana. Niezbędną diagnostykę przeprowadzono w ciągu godziny i siedmiu minut od przyjęcia. Portal wskazał, że podobne badania w prywatnej placówce kosztowałyby od około 600 do 800 zł, natomiast sam polityk odmówił komentarza.

W tle milionowe zarobki i działania samorządu lekarskiego

Sprawa szybkich przyjęć pojawiła się w momencie, gdy nazwisko Dawida Kacprzyka już wcześniej wywoływało zainteresowanie mediów. Lekarz i radny warszawskiej dzielnicy Ursus znalazł się w centrum dyskusji po informacjach o swoich zarobkach. Według doniesień w ubiegłym roku miał uzyskać 1,6 mln zł przychodu związane z pracą w miejskim Szpitalu Południowym.

W poniedziałek Naczelna Izba Lekarska skierowała zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Sprawa dotyczy podejrzenia opuszczenia dyżuru medycznego. W mediach pojawiły się informacje, że część dyżurów miała pokrywać się z aktywnością lekarza w Senacie lub występami telewizyjnymi. To właśnie te okoliczności stały się przedmiotem zainteresowania samorządu lekarskiego.

Kacprzyk odbywa specjalizację z anestezjologii. W Polsce lekarze mogą realizować specjalizację w trybie rezydenckim lub pozarezydenckim. W pierwszym przypadku wynagrodzenie finansowane jest przez Ministerstwo Zdrowia za pośrednictwem szpitala. Drugi model opiera się na warunkach ustalanych bezpośrednio między placówką a lekarzem.

Do kwestii wynagrodzeń odniósł się przewodniczący Porozumienia Rezydentów Sebastian Goncerz. Zwrócił uwagę, że lekarze specjalizujący się w trybie pozarezydenckim często otrzymują niższe wynagrodzenia niż rezydenci. Szpitale mają bowiem większą swobodę w ustalaniu stawek. Tym większe zainteresowanie wzbudziły informacje o kwocie, którą miał zarobić młody medyk w ciągu jednego roku.

dziura w budżecie nfz

Skandal w szpitalu, milionowe zarobki i nagła reakcja Tuska. Premier się wściekł

pakt migracyjny polska 2025

Sukces prawicy w PE. „Rozporządzenie powrotowe” przegłosowane. To koniec