Nocny atak na polską przestrzeń powietrzną przyniósł niepokojące konsekwencje. Masowe naruszenie granic przez rosyjskie bezzałogowce zakończyło się nie tylko zestrzeleniem części z nich, ale także odkryciem szczątków w strategicznie wrażliwych lokalizacjach na terenie kraju.
Incydent w jednostce WOT. Rosyjski dron spadł w newralgicznym miejscu
Sytuacja z minionej nocy stanowi bezprecedensowy przypadek od początku konfliktu za wschodnią granicą. Skala operacji oraz miejsca, w których odnaleziono szczątki dronów, wzbudzają szczególne zainteresowanie służb bezpieczeństwa.
Władze państwowe potwierdzają, że mamy do czynienia z pierwszym tak masowym atakiem na przestrzeń powietrzną NATO i Unii Europejskiej. Sprawa nabiera dodatkowego wymiaru w kontekście międzynarodowych konsekwencji tego typu działań.
Dron trafił w sam środek wojskowej infrastruktury
Najnowsze ustalenia ujawniają szczególnie niepokojący aspekt nocnego ataku. Jeden z rosyjskich bezzałogowców spadł bezpośrednio na terenie jednostki Wojsk Obrony Terytorialnej w Nowym Mieście nad Pilicą, miejscowości położonej 80 kilometrów na południe od stolicy.
Odkrycie w tak wrażliwej lokalizacji stanowi kolejny dowód na to, że incydent wykracza poza przypadkowe naruszenie przestrzeni powietrznej. Drugi dron został odnaleziony w gminie Korytnica, w pobliżu miejscowości Rabiany i Sewerynów w powiecie węgrowskim – zaledwie 40 kilometrów od poligonu w Rembertowie.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie przejęła śledztwo i zapowiada bieżące informowanie o postępach w sprawie. Rzecznik Piotr Antoni Skiba potwierdził wszczęcie postępowania w tej bezprecedensowej sprawie.
Dyplomatyczne trzęsienie ziemi między sojusznikami
Premier Donald Tusk nie pozostawia wątpliwości co do skali zagrożenia. Po raz pierwszy od wybuchu wojny drony nadleciały bezpośrednio z terytorium Białorusi, co stanowi całkowicie nową jakość w konflikcie. Szef rządu pozostaje w stałym kontakcie z Sekretarzem Generalnym NATO oraz sojusznikami.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podkreśla wyjątkowość sytuacji, określając ją jako precedens w historii NATO i Unii Europejskiej. Strona polska jednoznacznie wskazuje na rosyjskie pochodzenie bezzałogowców.
Białoruś tłumaczy się problemami technicznymi, twierdząc że drony utraciły tor lotu przez zakłócenia radioelektroniczne. Generał Paweł Murawiejko utrzymuje, że jego kraj informował o zagrożeniu ze strony niezidentyfikowanych obiektów z terytorium Ukrainy. Kreml kategorycznie zaprzecza atakowaniu Polski, oferując jednocześnie konsultacje między ministerstwami obrony obu krajów.


