Skrzynka mailowa byłego prezydenta Polski stała się sceną niecodziennego zdarzenia. Wiadomość, która do niej trafiła, mogłaby zmienić życie każdego odbiorcy – przynajmniej teoretycznie. Obiecywała bowiem kwotę, o jakiej większość ludzi może jedynie pomarzyć. Lech Wałęsa nie wyrzucił jednak tego maila do kosza.
Lech Wałęsa dostał wiadomość o fortunę. To, co zrobił potem, zaskoczyło wszystkich
Zamiast tego laureat Pokojowej Nagrody Nobla postanowił podzielić się treścią wiadomości ze światem. Na swoim profilu w mediach społecznościowych opublikował zrzut ekranu, który natychmiast przyciągnął uwagę tysięcy obserwatorów. Komentarze zaczęły napływać w błyskawicznym tempie.
Historia ta szybko obiegła polski internet, wywołując falę dyskusji. Jedni kręcili głowami z niedowierzaniem, inni dzielili się podobnymi doświadczeniami. Wszyscy jednak zgadzali się co do jednego – sprawa wymagała nagłośnienia.
Miliony dolarów za drobną opłatę
Treść wiadomości, którą otrzymał były prezydent, brzmiała jak scenariusz filmu o naiwnych marzycielach. Nadawca informował o możliwości otrzymania ponad 2 milionów dolarów. Warunki wydawały się proste – wystarczyło założyć konto bankowe i wyrobić kartę płatniczą.
Haczyk tkwił jednak w szczegółach. Aby sfinalizować transakcję, odbiorca musiał wpłacić 380 dolarów tytułem opłaty za kartę i ubezpieczenie przesyłki. Nadawcy zapewniali przy tym o swoich „uczciwych intencjach” i „dobrych zamiarach”. Styl wiadomości zdradzał jednak jej prawdziwe pochodzenie.
Językowe nieporadności w treści maila sugerowały użycie automatycznego tłumaczenia lub narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Wałęsa skomentował propozycję z charakterystyczną dla siebie ironią, pisząc krótko, że podziękował za ten „prezent” i dodając wieloznaczne „może…”.
Internauci nie pozostawili złudzeń
Pod wpisem byłego prezydenta rozpętała się prawdziwa burza komentarzy. Użytkownicy mediów społecznościowych natychmiast rozpoznali schemat, który krąży po sieci od lat. Dziesiątki osób zaczęły ostrzegać przed zagrożeniem, dzieląc się przy tym własnymi historiami.
Komentujący pisali o podobnych wiadomościach, które sami otrzymywali – niektórzy wspominali nawet o kilku takich „darowiznach”. Inni wyrażali zdziwienie, że w dzisiejszych czasach ktokolwiek jeszcze daje się nabrać na tego typu sztuczki. Większość zgodnie określała wiadomość jako oczywiste oszustwo i przekręt.
Schemat opisywany przez internautów powtarza się od lat – obietnica ogromnych pieniędzy w zamian za niewielką opłatę początkową. Przestępcy liczą na chciwość lub naiwność odbiorców, którzy w pogoni za łatwym zyskiem tracą realne środki.
Jak chronić się przed cyfrowymi oszustami
Wiadomości tego typu stanowią poważne zagrożenie, szczególnie dla osób mniej obeznanych z internetowymi pułapkami. Charakterystyczne cechy oszukańczych maili to obietnice wysokich kwot, prośby o dane osobowe lub finansowe oraz presja czasowa. Błędy językowe i dziwaczne sformułowania powinny natychmiast wzbudzić czujność.
Przed podjęciem jakichkolwiek działań warto zweryfikować nadawcę wiadomości i poszukać w sieci informacji o podobnych przypadkach. Oszuści często wykorzystują te same schematy, które zostały już wielokrotnie opisane i zdemaskowane przez innych użytkowników internetu.
Podejrzane wiadomości można zgłaszać do CERT Polska, wysyłając je na adres cert@cert.pl, lub bezpośrednio do policyjnych jednostek zajmujących się cyberprzestępczością. Szybka reakcja i ostrzeżenie innych mogą uchronić wiele osób przed utratą pieniędzy. Publikacja Lecha Wałęsy, choć wywołała falę komentarzy z nutą humoru, pełni właśnie taką funkcję ostrzegawczą.


