Najpierw były niepokojące objawy. Potem śmierć pasażera, zamknięte porty i narastająca panika. Na środku Atlantyku znalazł się statek, którego nikt nie chciał przyjąć. Za sterami stał Polak, który przez ponad miesiąc prowadził jednostkę przez jeden z najtrudniejszych kryzysów sanitarnych ostatnich lat.
Hantawirus w Polsce? Pierwszy Polak pod nadzorem sanitarnym po kontakcie z pasażerką statku
MV Hondius nie przypomina typowego wycieczkowca kojarzonego z tropikalnymi wakacjami i luksusowymi restauracjami. To jednostka ekspedycyjna stworzona do żeglugi w ekstremalnych warunkach, przystosowana do przecinania lodowych akwenów Antarktyki i Arktyki. Na jej pokład trafiają zwykle naukowcy, fotografowie przyrody, pasjonaci biologii i ludzie gotowi płacić ogromne pieniądze za możliwość dotarcia tam, gdzie większość świata nigdy nie dopłynie. Wiosną 2026 roku właśnie taka grupa wyruszyła w podróż przez południowy Atlantyk.
Rejs rozpoczął się 1 kwietnia w Ushuai, najdalej na południe położonym dużym mieście świata. Plan zakładał kilkutygodniową trasę prowadzącą przez Antarktydę, Georgię Południową, Wyspę Świętej Heleny oraz Zielony Przylądek. Na pokładzie znajdowało się 147 osób z 23 krajów, w tym pasażerowie i członkowie załogi. Nic nie wskazywało na to, że ta wyprawa szybko zamieni się w kryzys śledzony przez media i służby sanitarne na kilku kontynentach.
Wśród pasażerów znalazł się 70-letni holenderski ornitolog Leo Schilperoord wraz z żoną Mirjam. Małżeństwo przyjechało do Argentyny wcześniej, by obserwować rzadkie gatunki ptaków. Kilka dni przed wypłynięciem odwiedzili wysypisko śmieci w Ushuai, znane w środowisku ornitologów jako miejsce przyciągające egzotyczne ptactwo. Według ustaleń argentyńskich służb sanitarnych właśnie tam mogli zetknąć się z wirusem Andes przenoszonym przez szczury ryżowe.
W tamtym momencie nikt nie podejrzewał, że kontakt z odchodami gryzoni może uruchomić lawinę wydarzeń obejmującą WHO, europejskie służby medyczne i rządy kilku państw. Pierwsze dni rejsu przebiegały spokojnie. Statek kierował się na południe zgodnie z planem, a pasażerowie skupiali się na obserwacji dzikiej przyrody i dokumentowaniu wyprawy. Dopiero po pewnym czasie na pokładzie zaczęły pojawiać się pierwsze sygnały, że dzieje się coś bardzo złego.
Kim jest Jan Dobrogowski? Polski kapitan od ekstremalnych tras
Za sterami MV Hondius stał Jan Dobrogowski, absolwent Akademii Morskiej w Gdyni i doświadczony kapitan specjalizujący się w żegludze polarnej. Na morzu pracuje od ponad dwóch dekad i od lat uchodzi za jednego z najbardziej doświadczonych polskich oficerów operujących w ekstremalnych warunkach. W swojej karierze dwukrotnie opłynął przylądek Horn jako pierwszy oficer żaglowca Zawisza Czarny. Później został najmłodszym kapitanem tej jednostki.
Dobrogowski zdobył także kwalifikacje Ice Pilota, czyli specjalisty od prowadzenia statków w warunkach lodowych. Tego typu kompetencje wymagają ogromnej precyzji i odporności psychicznej, ponieważ najmniejszy błąd wśród pól lodowych może zakończyć się katastrofą. Dzięki temu doświadczeniu trafił do holenderskiego armatora Oceanwide Expeditions, organizującego wyprawy polarne. MV Hondius należy do nielicznych jednostek turystycznych mogących legalnie operować w trudnych warunkach antarktycznych.
Statek ma około 90 metrów długości i niemal sto kabin pasażerskich. Został zaprojektowany do ekspedycji naukowych oraz specjalistycznych wypraw przyrodniczych. Na jego pokładzie znajdują się laboratoria, sprzęt obserwacyjny i wyposażenie potrzebne podczas rejsów przez skute lodem akweny. Załoga przyzwyczajona była do trudnej pogody, izolacji i niebezpiecznych tras, ale nie do sytuacji epidemicznej na środku oceanu.
Właśnie dlatego wydarzenia kolejnych tygodni okazały się dla wszystkich tak szokujące. Nawet doświadczeni marynarze przyznawali później, że nie mieli wcześniej do czynienia z podobnym kryzysem. Kapitan musiał jednocześnie utrzymać bezpieczeństwo jednostki, uspokajać pasażerów i podejmować decyzje dotyczące potencjalnie śmiertelnej choroby. A wszystko to tysiące kilometrów od najbliższego dobrze wyposażonego szpitala.


