Według nieoficjalnych informacji opublikowanych przez włoską gazetę „La Repubblica”, Sojusz Północnoatlantycki ustalił co najmniej dwie „czerwone linie”, których przekroczenie mogłoby skłonić do bezpośredniej interwencji.
„Czerwone Linie” NATO. Jest w nich mowa o Polsce
Gazeta „La Repubblica” szczegółowo opisuje dwa scenariusze, które mogłyby wywołać bezpośrednią reakcję NATO. Pierwszy z nich to możliwy atak na jedno z państw członkowskich Sojuszu, takich jak Polska czy kraje bałtyckie – Estonia, Litwa, i Łotwa.
Drugi scenariusz to zaangażowanie przez Rosję w konflikt kraju trzeciego, na przykład Białorusi. Wskazuje to na wyraźne zaostrzenie postawy NATO wobec rosyjskich działań zbrojnych.
Ważne jest, że według informacji przekazanych przez „La Repubblica”, NATO w tej chwili nie rozważa bezpośredniego wysłania wojsk do Ukrainy. Jednakże, istnieje gotowość do mobilizacji około 100 tys. żołnierzy w przypadku, gdyby konflikt miał nabrać nowego, międzynarodowego wymiaru.
W takiej sytuacji, pierwszą reakcją Sojuszu mogłyby być działania sił powietrznych, a wojska lądowe byłyby użyte jako środek ostateczny. Decyzja NATO o ustaleniu „czerwonych linii” ma głębokie implikacje dla bezpieczeństwa regionalnego.
Wojna Rosji z Ukrainą. „La Repubblica”: @NATO określa „czerwone linie”. Jedna może mieć związek z Polską https://t.co/BwG7i4PfUl
— Rzeczpospolita (@rzeczpospolita) May 5, 2024
Stanowi to ostrzeżenie dla Kremla, że jego działania na wschodzie Ukrainy i potencjalne próby rozszerzenia konfliktu poza granice tego kraju spotkają się z zdecydowaną odpowiedzią. W tym kontekście, ważne jest, aby liderzy zachodni przekazywali jednoznaczne sygnały odstraszające, które mogłyby powstrzymać dalszą agresję.
Władze NATO, mimo braku oficjalnych komunikatów, zdają się przygotowywać do różnych scenariuszy, co podkreśla ich zaniepokojenie rozwijającą się sytuacją. Obawy te wzmagają się szczególnie teraz, gdy „hipoteza o militarnym upadku wojsk Zełenskiego nie jest już wykluczona” – zauważa włoska gazeta.


