in ,

HAHAHA!HAHAHA!

PiS szykuje rewolucję w podatkach. Każdy dorosły Polak dostanie pieniądze

Partia Jarosława Kaczyńskiego przedstawiła kontrowersyjny plan wypłaty 500 złotych miesięcznie dla wszystkich pełnoletnich obywateli. Cena? Zniknęłaby kwota wolna od podatku.

kaczyński o decyzji pkw
Fot. Depositphotos / grand-warszawski

Podczas gdy media rozpisują się o aferze z działką pod Centralny Port Komunikacyjny, partia opozycyjna intensywnie pracuje nad programem wyborczym. To, co przygotowują ludzie Jarosława Kaczyńskiego na wybory parlamentarne w 2027 roku, może wywołać burzę w polskiej polityce. Wśród szeregu propozycji znajduje się pomysł, który zmieni sposób myślenia o systemie podatkowym i świadczeniach społecznych w kraju.

PiS szykuje rewolucję w podatkach. Każdy dorosły Polak dostanie pieniądze

Podczas październikowego kongresu w Katowicach zaprezentowano pakiet rozwiązań mających trafić do wyborców. Obok bonu mieszkaniowego dla rodzin z dziećmi oraz dodatkowych pieniędzy dla seniorów odkładających emeryturę, pojawiła się koncepcja budzącą szczególne emocje. Autorzy programu „Myśląc Polska” chcą wprowadzić zupełnie nowe podejście do redystrybucji pieniędzy w państwie.

Projekt zakłada kompleksową przebudowę systemu fiskalnego, której skutki odczułby każdy obywatel. Zmiany dotknęłyby zarówno pracowników etatowych, jak i przedsiębiorców prowadzących własną działalność gospodarczą. Skala przekształceń budzi zarówno nadzieje, jak i obawy ekonomistów.

Pieniądze dla wszystkich, ale jest haczyk

Ekonomista Marek Dietl, były prezes Giełdy Papierów Wartościowych, zaproponował wprowadzenie dochodu minimalnego w wysokości 500 złotych miesięcznie dla każdego pełnoletniego Polaka. Świadczenie trafiałoby do obywateli niezależnie od ich dochodów, a obecne 800 plus dla dzieci i młodzieży do 18 roku życia pozostałoby bez zmian. Szacunkowy koszt realizacji takiego programu to zawrotne 160 miliardów złotych rocznie.

Skąd wziąć na to pieniądze? Dietl proponuje radykalną reformę podatkową, która miałaby wygenerować 100 miliardów złotych. Kluczowym elementem byłaby likwidacja kwoty wolnej od podatku, co według wyliczeń przyniosłoby 70 miliardów złotych do budżetu. Dodatkowo zniknęłyby ulgi podatkowe w PIT, co dołożyłoby kolejne 20 miliardów złotych.

Trzecim filarem zmian byłoby tak zwane ubruttowienie wynagrodzeń. To księgowy zabieg mający uprościć rozliczenia. Obecnie pracodawca oprócz pensji brutto odprowadza jeszcze około 20 procent składki pracodawcy. Po reformie wynagrodzenie zostałoby podniesione o tę wartość i dopiero od nowej kwoty liczono by wszystkie obciążenia. Pracownik zarabiający dziś 5 tysięcy złotych brutto otrzymywałby podwyższoną pensję do 6 tysięcy złotych brutto.

Kto zyska, a kto straci na podatkowym eksperymencie

Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy firmy inFakt, przeprowadził szczegółowe symulacje finansowe dla różnych grup zarobkowych. Jego analizy pokazują, że różnice w wynagrodzeniach netto po reformie nie byłyby drastyczne. Pracownik z pensją 5 tysięcy złotych brutto otrzymywałby po zmianach 3 tysiące 840 złotych na rękę, czyli zaledwie 102 złote więcej niż obecnie.

Przy wynagrodzeniu 10 tysięcy złotych brutto kwota netto po reformie wyniosłaby 7 tysięcy 140 złotych, co jest praktycznie identyczne z obecną sytuacją. Osoby zarabiające 25 tysięcy złotych brutto zyskałyby nieco ponad tysiąc złotych miesięcznie. Przedsiębiorcy przy przychodach rzędu 10 tysięcy złotych otrzymywaliby około 200 złotych więcej.

Ekspert określa propozycję mianem odważnej, ale bardzo ryzykownej w polskich warunkach. Dla osób o niskich dochodach byłaby neutralna lub lekko korzystna, natomiast klasa średnia i aktywni zawodowo mogliby na niej stracić. Juszczyk zwraca uwagę na poważny problem motywacyjny – likwidacja kwoty wolnej od podatku przy jednoczesnej gwarancji 500 złotych dla każdego mogłaby zniechęcić część osób starszych i dorabiających do aktywności zawodowej.

System podatkowy wymaga zmian, ale jakich

Główny doradca podatkowy podkreśla, że przedstawione wyliczenia nie uwzględniają popularnych ulg, szczególnie prorodzinnej. Reforma oznaczałaby całkowity przewrót w polskim systemie podatkowym, którego konsekwencje trudno przewidzieć. Według eksperta propozycja mogłaby zwiększyć redystrybucję środków i uprościć skomplikowany system, ale jednocześnie osłabiłaby motywację do pracy oraz podkopałaby zaufanie obywateli do stabilności przepisów podatkowych.

Juszczyk wskazuje, że największym problemem dla podatników jest brak waloryzacji kwoty wolnej i drugiego progu podatkowego. Szczególnie dotkliwa pozostaje składka ZUS, którą nazywa wprost parapodatkiem. Mimo krytycznych uwag ekspert dostrzega potencjał w koncepcji Dietla jako punkt wyjścia do dalszych konsultacji.

Propozycja może stać się interesującym ekonomicznym eksperymentem, jednak jej społeczne koszty mogą okazać się bardzo wysokie. Czy PiS zdecyduje się ostatecznie włączyć tak kontrowersyjny pomysł do programu wyborczego, okaże się w najbliższych miesiącach. Jedno jest pewne – debata o systemie podatkowym i świadczeniach społecznych w Polsce dopiero się rozpoczyna.

gus bezrobocie wrzesień 2025

Rynek pracy nad przepaścią. W miesiąc zatrudnienie straciło prawie 82 tysięcy osób

8 lat wiezienia za co

Za kratki na 8 lat za zrobienie TEGO na cmentarzu? Uważaj 1 listopada