Za zamkniętymi drzwiami jednego z mieszkań od wielu dni trwa dramat, o którym głośno mówi cała Polska. Emocje po śmierci Łukasza Litewki wciąż nie opadły, a nowe ustalenia wokół sprawy wywołują kolejne reakcje. Reporterzy TVN postanowili dotrzeć tam, gdzie wcześniej nie wpuszczano niemal nikogo. To właśnie tam usłyszeli słowa, które pokazują, jak bardzo ta tragedia zmieniła życie wielu osób.
Wypadek posła Łukasza Litewki
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia w wieku 36 lat. Poseł Lewicy jechał rowerem, gdy doszło do tragicznego potrącenia przez samochód marki mitsubishi. Za kierownicą siedział 57-letni mieszkaniec Sosnowca. Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Kilka dni później podejrzany opuścił areszt po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego. Prokuratura nie zgodziła się z tą decyzją i skierowała zażalenie.
Sąd Okręgowy w Sosnowcu ma ponownie zająć się sprawą 12 maja. Wtedy zapadnie decyzja, czy kierowca wróci do aresztu. Sprawie poświęcony zostanie poniedziałkowy odcinek programu „Uwaga!”. Reportaż przygotowano między innymi z okazji przypadających niedawno urodzin Łukasza Litewki, który 10 maja skończyłby 37 lat. Autorzy materiału pojawili się także w „Dzień Dobry TVN”, gdzie opowiedzieli o kulisach swojej pracy.
Szczególne emocje wzbudziła relacja z wizyty w domu podejrzanego. Reporter Tomasz Lusawa przyznał, że zdobycie zaufania rodziny nie było łatwe. Jak opowiadał, mieszkańcy przez długi czas pozostawali bardzo zamknięci i nieufni wobec mediów. Dopiero po wielu rozmowach zgodzili się opowiedzieć o swojej sytuacji. Dziennikarz podkreślił, że rodzina mierzy się dziś z ogromnym strachem i społeczną presją.
Reporterzy dotarli do mieszkania kierowcy
Według relacji reportera żona podejrzanego przestała pracować, a sam kierowca stracił zatrudnienie. Rodzina ma unikać wychodzenia z domu i ograniczać kontakty z otoczeniem. Dziennikarze usłyszeli również, że mężczyzna skupia się teraz głównie na modlitwie za zmarłego posła i jego bliskich. To właśnie ten fragment rozmowy najmocniej wybrzmiał podczas telewizyjnej zapowiedzi reportażu.
Maciej Dopierała zdradził z kolei, że twórcy programu próbowali stworzyć pełniejszy obraz kierowcy i sprawdzić, jak wyglądało jego życie po wypadku. Udało im się dotrzeć także do osób z jego otoczenia. Szczegóły tych ustaleń mają zostać pokazane w pełnym materiale emitowanym na antenie TVN. Media ponownie skierowały uwagę nie tylko na samą tragedię, ale też na konsekwencje, które dotknęły obie strony tego dramatu.


