in ,

Rząd szykuje mocne uderzenie w „małpki”. Będą droższe niż pół litra wódki

Rząd przygotowuje znaczące zmiany dotyczące tzw. małpek. Podwyżka opłaty ma zwiększyć wpływy do budżetu i ograniczyć spożycie alkoholu.

małpki alkohol 50 ml cena
Fot. Depositphotos

Nadchodzą zmiany, które mogą odczuć miliony klientów i tysiące sprzedawców. W tle są nie tylko dodatkowe miliardy dla państwa, ale także coraz głośniejsza dyskusja o skutkach spożywania alkoholu sprzedawanego w małych opakowaniach. Rządowe plany nabierają tempa, a decyzje mają zapaść już wkrótce.

Ceny „małpek” mocno w górę. Projekt wraca na rządowy stół

Od wielu miesięcy pojawiały się informacje o możliwych zmianach dotyczących alkoholu sprzedawanego w niewielkich opakowaniach. Prace nad rozwiązaniem trwały, jednak brakowało ostatecznej decyzji politycznej. Teraz sytuacja ma się zmienić, a projekt zbliża się do kolejnego etapu procedowania. Według nieoficjalnych ustaleń odpowiednie dokumenty mają trafić do rządowego wykazu prac legislacyjnych.

Władze od dawna analizują sposoby ograniczenia spożycia alkoholu. Jednocześnie poszukują dodatkowych źródeł dochodów dla finansów publicznych. W przypadku małych butelek oba cele mogą zostać połączone w jednym rozwiązaniu. To właśnie dlatego temat wrócił do rządowej agendy.

Obecnie dodatkowa opłata wynosi 25 zł od litra czystego alkoholu zawartego w opakowaniach o pojemności do 300 ml. Oznacza to, że przy popularnych produktach dopłata jest stosunkowo niewielka. Przez lata mechanizm ten przynosił jednak setki milionów złotych wpływów rocznie. Mimo tego dochody z tego źródła stopniowo malały.

Na razie szczegóły nie zostały jeszcze oficjalnie przedstawione. Wiadomo jednak, że kierunek zmian jest już przesądzony. W efekcie konsumenci mogą wkrótce zobaczyć wyższe ceny na sklepowych półkach. Największe znaczenie będzie miała skala planowanej podwyżki.

Czterokrotnie wyższa opłata i miliardy dodatkowych wpływów

Z nieoficjalnych informacji wynika, że opłata ma wzrosnąć z 25 do 100 zł za litr czystego alkoholu. Oznaczałoby to podniesienie stawki aż czterokrotnie. W praktyce przełożyłoby się to na zauważalny wzrost kosztów wielu produktów. Szczególnie dotyczyłoby to segmentu tzw. małpek.

Przykładowo obecnie w przypadku 100-mililitrowej butelki alkoholu o mocy 40 proc. opłata wynosi 1 zł. Po zmianach wzrosłaby do 4 zł. Analogicznie zwiększyłyby się obciążenia dotyczące innych niewielkich opakowań alkoholu. Skala wzrostu byłaby więc bardzo wyraźna.

Rząd zakłada jednocześnie, że wyższe ceny mogą ograniczyć sprzedaż. Według analiz liczba kupowanych produktów mogłaby spaść nawet o około jedną piątą. Nie ma jednak pewności, jak zachowają się konsumenci. Część z nich może pozostać przy obecnych zakupach, a część wybrać większe opakowania.

Mimo ryzyka spadku popytu resort finansów spodziewa się znacznie wyższych wpływów. Dotychczas opłata przynosiła od około 500 do 600 mln zł rocznie. Przy nowej stawce i nawet 20-procentowym spadku sprzedaży dochody mogłyby przekroczyć 1,7 mld zł. To ponad trzykrotnie więcej niż obecnie.

Spór o pieniądze może dopiero się rozpocząć

Sama podwyżka nie jest jedynym rozważanym rozwiązaniem. W rządzie analizowana jest również zmiana zasad podziału wpływów z tej opłaty. Obecnie połowa środków trafia do Narodowego Funduszu Zdrowia, a druga część zasila budżety gmin. Nowa koncepcja zakłada przekazywanie całej kwoty na ochronę zdrowia.

Taki ruch oznaczałby jednak konflikt z samorządami. Lokalne władze nie ukrywają, że będą broniły obecnego systemu. Dla wielu gmin są to znaczące środki, szczególnie jeśli po podwyżce wpływy wzrosną wielokrotnie. Samorządowcy argumentują, że pieniądze powinny pozostać dzielone między obie strony.

Prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński wskazuje, że środki mogłyby być wykorzystywane szerzej niż tylko na profilaktykę uzależnień. Według niego warto dopuścić przeznaczanie ich również na inne lokalne potrzeby, w tym edukację i szkoły. Takie stanowisko może być podzielane przez wiele samorządów. Spór o podział pieniędzy zapowiada się więc bardzo poważnie.

Jednocześnie część przedstawicieli samorządów przyznaje nieoficjalnie, że wydawanie tych środków nie zawsze przynosi oczekiwane efekty. Pojawiają się opinie, że część programów nie wpływa realnie na ograniczenie problemów związanych z alkoholem. Mimo takich głosów gminy prawdopodobnie będą walczyć o utrzymanie obecnych zasad podziału dochodów.

Zdrowotny argument coraz ważniejszy

Dyskusja wokół małych opakowań alkoholu nie dotyczy wyłącznie pieniędzy. Coraz częściej podnoszony jest również aspekt zdrowotny. Eksperci od lat zwracają uwagę na specyfikę tego segmentu rynku. Według nich popularność małych butelek wiąże się z niekorzystnymi wzorcami konsumpcji.

W analizie przygotowanej dla Sejmu przez prof. Wojciecha Zgliczyńskiego wskazano, że sukces sprzedażowy małpek może mieć związek z narastaniem problemów związanych z uzależnieniem od alkoholu. Autor zwrócił uwagę, że po takie produkty stosunkowo często sięgają osoby młode oraz osoby pijące problemowo. To właśnie ten argument jest często przywoływany przez zwolenników zaostrzenia przepisów.

Psychologowie podkreślają również, że niewielkie opakowania mogą ułatwiać ukrywanie problemu alkoholowego. Mała objętość sprawia, że spożywanie alkoholu bywa bagatelizowane. Jednocześnie pozwala na częstsze sięganie po alkohol w ciągu dnia. Zdaniem specjalistów może to utrwalać niebezpieczne nawyki.

Na podobne zależności wskazywały także badania prowadzone w Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Psychiatra dr Andrzej Silczuk informował, że wśród nowo przyjmowanych pacjentów zdecydowana większość kupowała właśnie małe butelki alkoholu. Badania pokazały również wyraźny związek między bardzo wczesnym rozpoczynaniem picia a częstszym wyborem tego rodzaju produktów. To właśnie argumenty zdrowotne mają stanowić jeden z głównych filarów planowanych zmian.

drony nad polska czy bedzie wojna

„Sprzedajne dzi***”. Szokujące! Wyzwiska Ukraińców pod adresem Polaków

łukaszenka wiek

Ukraina stawia Łukaszence ultimatum. Padła data. „Potem zrobimy to…”