in

Wyciekły tajne nagrania z Jarosławem Kaczyńskim. Wiemy, co na nich jest

Prokuratura potwierdziła rozpoczęcie czynności po ujawnieniu nagrań z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Śledczy sprawdzają, kto odpowiada za publikację materiałów.

tajne posiedzenie sejmu o co chodzi
Fot. Depositphotos

Publikacja nagrań z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego wywołała kolejną odsłonę głośnego sporu. Do sprawy odnieśli się przedstawiciele prokuratury, premier Donald Tusk oraz Roman Giertych. Teraz śledczy potwierdzili, że rozpoczęli formalne czynności związane z ujawnieniem materiałów z postępowania.

Ujawnienie nagrań z przesłuchania Kaczyńskiego wywołało lawinę. Prokuratura podjęła kolejne działania

Publikacja nagrań z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego szybko stała się jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni. Materiały pojawiły się w internecie i natychmiast wywołały reakcje zarówno polityków, jak i przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. W centrum zainteresowania znalazło się nie tylko samo nagranie, lecz także pytanie o to, w jaki sposób trafiło do opinii publicznej. Dyskusja objęła również odpowiedzialność za ewentualne ujawnienie materiałów z postępowania przygotowawczego.

Nagrania opublikował portal goniec.pl, który zamieścił w serwisie YouTube fragmenty przesłuchania. Rozmowa z prezesem PiS trwała kilka godzin i odbyła się 10 czerwca w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Jarosław Kaczyński występował wtedy jako świadek w postępowaniu dotyczącym tzw. dwóch wież. Dwa tygodnie po przesłuchaniu śledczy zdecydowali o umorzeniu tego postępowania.

Po publikacji materiałów stanowisko przedstawiła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Jej rzecznik, prok. Piotr Antoni Skiba, poinformował, że dostęp do pełnych akt sprawy uzyskała tylko jedna osoba, czyli mec. Roman Giertych, który wcześniej złożył odpowiedni wniosek. Jednocześnie przypomniał, że uczestnicy przesłuchania zostali pouczeni o odpowiedzialności wynikającej z art. 241 Kodeksu karnego. Przepis ten dotyczy publicznego rozpowszechniania materiałów z postępowania przygotowawczego.

Rzecznik warszawskiej prokuratury podkreślił także, że ujawnienie nagrania nie leżało ani w interesie prokuratury, ani stron postępowania. Zapowiedział również, że sprawa może mieć dalszy ciąg i nie wykluczył konsekwencji związanych z publikacją materiałów. Wypowiedź ta dodatkowo zwiększyła zainteresowanie całym postępowaniem. Jednocześnie nie wskazano osoby odpowiedzialnej za ujawnienie nagrań.

Śledczy potwierdzili rozpoczęcie czynności

Do zarzutów odniósł się Roman Giertych. Prawnik stanowczo odrzucił sugestie, że odpowiada za ujawnienie nagrań. Przekonywał, że ewentualny wyciek mógł nastąpić po stronie prokuratury. Tym samym zaprzeczył pojawiającym się publicznie spekulacjom dotyczącym jego roli w całej sprawie.

Podczas środowej konferencji prasowej głos zabrał również premier Donald Tusk. Szef rządu został zapytany o możliwość udziału Romana Giertycha w ujawnieniu materiałów. Odpowiedział, że gdyby okazało się, iż poseł dopuścił się nielegalnego wyniesienia nagrań, poniósłby przewidziane prawem konsekwencje. Jednocześnie nie przesądził, kto rzeczywiście odpowiada za publikację.

Nowe informacje przekazała następnie Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Rzeczniczka tej jednostki, prok. Marzena Kiełek-Łopińska, potwierdziła, że 4 sierpnia sprawa dotycząca upublicznienia nagrania została wpisana do zadań I Wydziału Śledczego. Wyjaśniła, że postępowanie przekazano z Prokuratury Regionalnej, ponieważ Prokuratura Okręgowa w Warszawie wcześniej prowadziła sprawę dotyczącą dwóch wież. Celem takiej decyzji było uniknięcie wątpliwości dotyczących bezstronności.

Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 241 Kodeksu karnego. Rzeczniczka zaznaczyła również, że postępowanie prawdopodobnie zostanie rozszerzone o drugie nagranie z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego, które także zostało opublikowane w internecie. Dodała, że obecnie nie można wskazać osoby odpowiedzialnej za ujawnienie materiałów. Nie wykluczyła żadnego scenariusza, podkreślając jednocześnie, że na tym etapie byłoby zbyt wcześnie na formułowanie ostatecznych wniosków.

O decyzji śledczych zdecydują najbliższe tygodnie

Prokuratura Warszawa-Praga podkreśla, że prowadzone obecnie czynności mają charakter sprawdzający. Ich celem jest ustalenie okoliczności publikacji nagrań oraz ocena zgromadzonego materiału. Dopiero po zakończeniu tego etapu możliwe będzie podjęcie kolejnych decyzji procesowych. Śledczy nie informują na razie o planowanych przesłuchaniach ani innych działaniach.

Według informacji przekazanych przez rzeczniczkę postępowanie sprawdzające powinno potrwać około 30 dni. Po jego zakończeniu zapadnie decyzja, czy zostanie wszczęte właściwe postępowanie przygotowawcze. Drugą możliwością będzie odmowa jego wszczęcia. Wszystko zależeć będzie od wyników prowadzonych ustaleń.

Na obecnym etapie nie przesądzono, kto odpowiada za opublikowanie nagrań. Prokuratura wyraźnie zaznacza, że analizowane są różne możliwości i żaden z wariantów nie został jeszcze potwierdzony. Oznacza to, że śledczy nie wskazują konkretnej osoby jako sprawcy ujawnienia materiałów. Takie ustalenia mają być możliwe dopiero po zakończeniu czynności sprawdzających.

Sprawa nadal pozostaje jednym z najgłośniejszych postępowań ostatnich dni. Oprócz politycznych komentarzy trwa analiza okoliczności ujawnienia materiałów z akt. Najbliższe tygodnie mają przynieść odpowiedź na pytanie, czy istnieją podstawy do wszczęcia formalnego śledztwa. Dopiero wtedy będzie można mówić o kolejnych etapach postępowania.

kryzys w służbie zdrowia

Lawina nowych pacjentów w Zabrzu. Specjaliści uspokajają i wskazują, co jest powodem

expose morawieckiego 2023

Kaczyński w mocnych słowach o Morawieckim. „Daj Boże, żebym się mylił”