Narodowy Fundusz Zdrowia znajduje się w sytuacji, o której od miesięcy alarmowali eksperci. Dramatyczne doniesienia o stanie kont płatnika publicznego nie są już tylko pesymistycznymi prognozami ekonomistów. Stały się rzeczywistością, z którą musi zmierzyć się obecny rząd. Decyzje, które zapadną w najbliższych miesiącach, dotkną praktycznie każdego pacjenta korzystającego z publicznej służby zdrowia – podaje Business Insider.
Koniec z szybkim leczeniem na NFZ? Rząd szykuje cięcia, które uderzą w miliony Polaków
Przez ostatnie lata Polacy przyzwyczaili się do pewnych udogodnień. Zniesienie limitów na wybrane świadczenia medyczne sprawiło, że dostęp do wielu procedur stał się łatwiejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Kolejki się skróciły, a pacjenci mogli liczyć na szybszą diagnozę i leczenie. Ten komfort może jednak wkrótce odejść w niepamięć.
Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda od objęcia stanowiska mówi otwarcie o narastających problemach finansowych. Jej słowa znajdują potwierdzenie w dokumentach, do których dotarli dziennikarze. Skala planowanych zmian może zaskoczyć nawet tych, którzy śledzą doniesienia o kondycji NFZ.
Kasa świeci pustkami, a rząd szuka ratunku
Sytuacja finansowa Narodowego Funduszu Zdrowia osiągnęła punkt krytyczny. Jak wynika z ustaleń Business Insider Polska, zdarzały się dni, gdy na koncie centrali NFZ znajdowało się mniej niż 10 milionów złotych. W 2024 roku odnotowano nawet moment, gdy stan konta spadł poniżej 300 tysięcy złotych. Dla instytucji tej wielkości to praktycznie zero.
Eksperci od dawna przestrzegali przed takim scenariuszem. Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, wskazywał, że kolejki na pilne zabiegi i konsultacje lekarskie wydłużyły się w ciągu dwóch lat o 70 procent. Bez podjęcia zdecydowanych kroków miało być jeszcze gorzej. Prognozy mówiły o brakującej kwocie sięgającej nawet 30 miliardów złotych rocznie.
Minister finansów Andrzej Domański naciska na wprowadzenie oszczędności. W odpowiedzi resort zdrowia przygotował listę 15 konkretnych działań, które mają przynieść Funduszowi ulgę finansową. Łączna wartość planowanych cięć sięga astronomicznej kwoty przekraczającej 10,3 miliarda złotych. Większość z tych zmian nie wymaga nawet nowelizacji ustaw – wystarczą obwieszczenia ministra lub zarządzenia prezesa NFZ.
Zaćma, rezonans, tomografia – co się zmieni
Najbardziej odczuwalne dla pacjentów będzie przywrócenie limitów na świadczenia, które do tej pory były nielimitowane. Planowane jest wprowadzenie ograniczeń w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, z wyłączeniem wizyt pierwszorazowych i zabiegowych. W praktyce oznacza to, że osoby pozostające pod opieką specjalistów będą miały trudności z umówieniem się na kolejne wizyty. Ta zmiana ma przynieść oszczędności rzędu 3,36 miliarda złotych.
Limity mają objąć również leczenie zaćmy. Finansowanie zostanie ograniczone do poziomu umów z pierwszego kwartału 2025 roku, co przełoży się na zmniejszenie wydatków o prawie 280 milionów złotych. Eksperci szacują, że może to oznaczać około 94 tysięcy mniej wykonanych zabiegów rocznie. Usunięcie zaćmy kosztuje NFZ około 3 tysięcy złotych, a prywatnie ceny wahają się od 3 do nawet 6 tysięcy złotych za jedno oko. Dla wielu emerytów, których ta przypadłość dotyczy najczęściej, opcja prywatna pozostanie poza zasięgiem finansowym.
Specjaliści podkreślają, że zabieg usunięcia zaćmy należy do najtańszych procedur, które jednak diametralnie zmieniają jakość życia pacjentów. Osoby po operacji stają się aktywniejsze, więcej wychodzą z domu, mniej się przewracają i ulegają wypadkom. Jeden z ekspertów nie waha się stwierdzić, że ta prosta procedura faktycznie wydłuża życie. Historia może zatoczyć koło – przed 2019 rokiem wielu Polaków wyjeżdżało na zabiegi usunięcia zaćmy do Czech, gdzie operowali ich często… polscy lekarze. Ten trend może powrócić.
Diagnostyka obrazowa też pod nożem
Równie bolesne dla pacjentów będzie przywrócenie limitów na diagnostykę obrazową. Tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny, które od 2019 roku były rozliczane bez ograniczeń, znów staną się towarem deficytowym. Oszczędności z tego tytułu mają wynieść 1,26 miliarda złotych. Szacunki wskazują, że może to oznaczać około 490 tysięcy mniej wykonanych tomografii i 625 tysięcy mniej rezonansów rocznie.
Od wprowadzenia bezlimitowego finansowania liczba wykonywanych badań systematycznie rosła. Tomografia komputerowa zwiększyła się o 74 procent, a rezonans magnetyczny aż o 87 procent. W 2018 roku wykonywano niespełna milion rezonansów i 1,27 miliona tomografii. W 2024 roku było to już blisko 2,5 miliona rezonansów i prawie 2 miliony tomografii. Skrócił się również czas oczekiwania na te kluczowe badania diagnostyczne.
Na liście oszczędności znajdują się również inne pozycje. Planowane jest ograniczenie listy bezpłatnych leków dla seniorów powyżej 65. roku życia oraz dzieci do 18 lat, co ma przynieść 1,5 miliarda złotych. Eksperci uspokajają jednak, że ta zmiana może zostać przeprowadzona bez szkody dla pacjentów – wszystkie substancje czynne pozostaną dostępne, choć niekoniecznie w formie najdroższych preparatów. Farmaceuci będą mogli proponować tańsze zamienniki. Przewidziano także likwidację współczynnika korygującego dla szpitali powiatowych oraz zmiany w taryfikacji zabiegów chirurgii kręgosłupa.
Wojciech Wiśniewski z Federacji Przedsiębiorców Polskich zwraca uwagę, że cięcia uderzą nie tylko w szpitale i pracowników ochrony zdrowia, ale przede wszystkim w samych pacjentów. Podkreśla również, że gdyby odpowiednie działania podjęto rok wcześniej, oszczędności mogłyby być dwukrotnie mniej dotkliwe. Wówczas świadczenia były tańsze i nie obejmowały ich jeszcze podwyżki wynagrodzeń wprowadzone w lipcu.
Nawet po wprowadzeniu wszystkich planowanych cięć w NFZ pozostanie luka finansowa w wysokości 12,9 miliarda złotych. Bez planu oszczędnościowego deficyt sięgnąłby 23,7 miliarda złotych. Eksperci oceniają, że sytuacja jest na tyle poważna, że wymaga konsultacji z prezydentem Karolem Nawrockim i opozycją parlamentarną. Pojawiają się sygnały, że taki dialog jest możliwy – ministra Sobierańska-Grenda jest związana z Pomorzem, a doradcą społecznym prezydenta do spraw ochrony zdrowia został profesor Piotr Czauderna, onkolog i hematolog dziecięcy z Gdańska.


