in

Czarne chmury nad prezydentem Krakowa. Referendum o jego odwołanie nadciąga

Zbiórka podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa przebiega w rekordowym tempie. W zaledwie dwa tygodnie zebrano ponad 40 tysięcy podpisów — i to dopiero początek.

referendum kraków gdzie podpisać
Fot. Adam Burakowski/East News

Atmosfera w stolicy Małopolski gęstnieje z każdym dniem. To, co niedawno wydawało się mało prawdopodobne, nabiera realnych kształtów i rozpędza się w tempie, które zaskoczyło nawet samych organizatorów. Mieszkańcy masowo stawiają się w punktach zbierania podpisów, a kolejki rosną z dnia na dzień.

Referendum coraz bliżej. Fala niezadowolenia przetacza się przez Kraków

Informacja, którą we wtorek przekazał Jan Hoffman — przewodniczący rady i zarządu dzielnicy Stare Miasto oraz jeden z pomysłodawców akcji — zelektryzowała krakowską scenę polityczną. Stan na poniedziałek mówi sam za siebie: dokładnie 40 077 podpisów w ciągu zaledwie czternastu dni zbiórki. To wynik, który robi wrażenie.

Do zakończenia zbierania podpisów pozostaje jeszcze 45 dni. Organizatorzy nie zamierzają jednak poprzestać na wymaganym minimum — ich ambicje sięgają znacznie dalej, a powody mogą wielu zaskoczyć.

Sto tysięcy podpisów? Organizatorzy nie żartują

Minimalny próg wymagany do referendum to 58 355 podpisów — dziesięć procent uprawnionych do głosowania krakowian. Inicjatorzy postawili sobie jednak cel znacznie wyższy: co najmniej 100 tysięcy. Taki zapas ma zagwarantować, że nawet po odrzuceniu wadliwych podpisów przez Państwową Komisję Wyborczą wniosek przejdzie weryfikację.

Wniosek złożyła grupa obywateli podkreślająca apolityczny charakter przedsięwzięcia. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona — do zbiórki dołączyły Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja oraz stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały, który rywalizował z Miszalskim o fotel prezydenta.

Zarzuty wobec włodarza Krakowa obejmują: zadłużanie miasta, kumoterstwo, nieprofesjonalny audyt po przejęciu władzy od Jacka Majchrowskiego, złamane obietnice wyborcze, a nawet zachowanie uznane za niegodne urzędu — w tym taniec na dachu magistratu przy utworze zawierającym wulgaryzmy.

Miszalski kontratakuje — ale czy to wystarczy?

Sam prezydent nie zamierza milczeć. Miszalski określił inicjatywę jako swoistą dogrywkę do wyborów samorządowych, które przecież wygrał. Odpierając zarzuty, wskazywał na rosnące dochody miasta, inwestycje realizowane blisko mieszkańców oraz działania na rzecz poprawy jakości życia, w tym rozwój transportu publicznego.

Wyraził przekonanie, że krakowianie podejdą do sprawy z rozsądkiem i nie dadzą się wciągnąć w polityczną grę. Nawet jeśli referendum dojdzie do skutku, przed przeciwnikami prezydenta stoi jeszcze poważny próg frekwencyjny. Aby głosowanie było ważne, do urn musi się udać co najmniej trzy piąte osób uczestniczących w wyborach prezydenckich — czyli 158 555 głosujących.

O losie Miszalskiego zadecyduje zwykła większość. Tempo zbierania podpisów sugeruje, że referendum staje się coraz bardziej realne i bliskie. Pozostaje pytanie, czy mobilizacja krakowian utrzyma się na równie wysokim poziomie przy samym głosowaniu.

ołowica objawy choroby

Niewidzialny zabójca czai się w domach tysięcy Polaków. Lekarze alarmują

po jakim czasie działa botoks

Ministerstwo Zdrowia mówi STOP. Botoksu już więcej sobie nie zrobimy