Wtorkowy poranek 11 lutego przyniósł informację, która natychmiast obiegła amerykańskie media. Świat rozrywki stracił jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy lat dziewięćdziesiątych — aktora, którego kariera rozkwitła, gdy miał zaledwie dwadzieścia jeden lat. Fani kultowego serialu nie mogą pogodzić się ze stratą.
Odszedł idol milionów nastolatków. Miał zaledwie 48 lat
Wiadomość potwierdziła małżonka artysty, Kimberly, zamieszczając emocjonalny wpis na Instagramie. Opisała w nim ostatnie chwile męża — podkreślając, że odszedł spokojnie, z odwagą i godnością, otoczony bliskimi. Poprosiła jednocześnie o uszanowanie prywatności rodziny pogrążonej w żałobie.
Choć diagnoza była znana opinii publicznej od kilku miesięcy, tempo, w jakim choroba postępowała, zaskoczyło wielu obserwatorów. Za kulisami rozgrywał się dramat człowieka, który do końca walczył o każdy kolejny dzień ze swoimi najbliższymi — żoną i szóstką dzieci.
James David Van Der Beek — bo to właśnie o nim mowa — zmarł w wieku 48 lat po zmaganiach z rakiem jelita grubego. Chorobę wykryto przypadkiem w 2023 roku podczas rutynowej kolonoskopii. Aktor od dłuższego czasu borykał się z dolegliwościami trawiennymi, które nie ustępowały mimo zmiany diety. Postanowił więc wykonać dokładniejsze badania.
James Van Der Beek (48) – 🇺🇸 aktor, znany przede wszystkim z roli Dawsona w serialu „Jezioro marzeń”, za którą nominowany był do nagrody Teen Choice Awards. Mężczyzna chorował na raka jelita grubego. pic.twitter.com/rNzKwnwgU0
— Kto umarł? (@KtoUmarl) February 11, 2026
W rozmowie z portalem People z listopada 2024 roku Van Der Beek opowiadał o momencie diagnozy. Wspominał, że budząc się po zabiegu, odczuwał ulgę — wreszcie zdecydował się na badanie. Radość szybko przeminęła, gdy gastroenterolog poinformował go o raku. W sierpniu 2024 roku potwierdzono trzecie stadium nowotworu.
Aktor osierocił żonę Kimberly oraz sześcioro dzieci — córki Olivię, Annabel, Emilię i Gwendolyn, a także synów Joshuę i Jeremiaha. Rodzina prosi media i opinię publiczną o spokój oraz poszanowanie ich żałoby.
Od szkolnej sceny po światową sławę
Urodzony 8 marca 1977 roku w Cheshire w Connecticut Van Der Beek miał artystyczne geny. Jego matka Melinda wcześniej tańczyła na Broadwayu, ojciec James Senior był byłym zawodowym baseballistą. Rodzina wywodziła się z holenderskich, niemieckich, francuskich i angielskich korzeni, a nazwisko w języku holenderskim oznacza „z potoku”.
Przyszły gwiazdor trafił do aktorstwa nietypowo — jako trzynastolatek doznał wstrząsu mózgu podczas meczu piłki nożnej i musiał znaleźć sobie inne zajęcie. Pierwszą rolę zagrał w szkolnej inscenizacji „Grease” jako Danny Zuko. W wieku szesnastu lat wraz z matką przeniósł się do Nowego Jorku, by szukać agenta. Szybko zaczął grać w off-broadwayowskich produkcjach, między innymi w sztuce Edwarda Albee „Finding the Sun”.
Prawdziwy przełom nastąpił w 1998 roku. Van Der Beek wygrał casting do roli Dawsona Leery’ego w serialu „Jezioro marzeń”, który na pięć lat uczynił go idolem nastolatków na całym świecie. Dla tej roli przerwał studia na Drew University. W tym samym roku magazyn „People” umieścił go na liście 50 najpiękniejszych ludzi świata. Grał następnie w filmach „Luz Blues”, „Strażnicy Teksasu” i „Żyć szybko, umierać młodo”, a fani komedii pamiętają go z epizodu w „Strasznym filmie”.
Pojawił się również w teledysku Keshy do utworu „Blow”. Choć po zakończeniu serialu w 2003 roku jego kariera nie osiągnęła już takiego szczytu, Dawson Leery pozostał jedną z ikonicznych postaci telewizji lat dziewięćdziesiątych — a teraz świat żegna aktora, który tchnął w niego życie.

