in

Rosyjski punkt dowodzenia w ogniu. Ukraina użyła potężnej amerykańskiej broni

Ukraiński sztab generalny potwierdził użycie amerykańskiego pocisku balistycznego ATACMS po ponad trzech miesiącach milczenia. Cel ataku znajdował się w obwodzie donieckim.

atacms zasięg prędkość
© Fot. Burbonik.pl

Informacja, która w ostatnich godzinach obiegła ukraińskie kanały wojskowe, zaskoczyła nawet najbardziej uważnych obserwatorów konfliktu za naszą wschodnią granicą. Po wielu tygodniach ciszy sztab generalny sił zbrojnych Ukrainy opublikował komunikat, który natychmiast przykuł uwagę analityków i komentatorów militarnych.

ATACMS wraca na front. Broń, o której wszyscy zdążyli zapomnieć, znów dała o sobie znać

Od miesięcy nic nie wskazywało na to, że ten konkretny typ uzbrojenia wciąż pozostaje w arsenale wykorzystywanym na polu walki. Ostatnie potwierdzone doniesienia o jego zastosowaniu pochodziły z połowy listopada ubiegłego roku, a potem zapadła absolutna cisza. Wielu ekspertów zaczęło spekulować, że zapasy mogły się wyczerpać lub że decyzja polityczna trwale wstrzymała ich użycie.

Tymczasem nowy komunikat ukraińskiego dowództwa pokazuje, że wnioski te były przedwczesne. To, co ujawniono, budzi zarówno nadzieję, jak i całą lawinę pytań o przyszłość tego elementu zachodniego wsparcia militarnego. Sztab generalny potwierdził, że celem ataku z użyciem pocisku ATACMS był rosyjski punkt dowodzenia zlokalizowany na terenie obwodu donieckiego. Niestety, to jedyna informacja, jaką strona ukraińska zdecydowała się upublicznić — skala strat zadanych siłom rosyjskim pozostaje nieznana.

ATACMS to pocisk balistyczny zdolny do rażenia celów oddalonych o 300 kilometrów. Ukraińska armia otrzymała go pod koniec 2023 roku i przez wiele kolejnych miesięcy wykorzystywała go z ogromną skutecznością. Na liście zniszczonych obiektów znalazły się między innymi niezwykle kosztowne rosyjskie baterie systemów przeciwlotniczych, których wartość sięgała setek milionów dolarów.

Sytuacja skomplikowała się po objęciu urzędu przez Donalda Trumpa – administracja amerykańska zablokowała wówczas możliwość stosowania tej broni przez Ukrainę. Dopiero po upływie kilku miesięcy, o czym świadczył wspomniany komunikat z listopada 2025 roku, pociski wróciły do gry. Następnie ponownie zniknęły z radarów – aż do teraz.

Pojedynczy strzał czy początek nowej fali uderzeń?

Najistotniejszą kwestią, nad którą pochylają się teraz komentatorzy, jest charakter tego ataku. Czy był to jednorazowy epizod, czy może sygnał, że Kijów ponownie uzyskał zgodę na szersze wykorzystanie tej potężnej broni? Odpowiedź na to pytanie może zadecydować o dynamice walk w najbliższych tygodniach.

Jeżeli ukraińska armia rzeczywiście odzyskała swobodę w dysponowaniu pociskami ATACMS, trudno sobie wyobrazić, by trzymała je w magazynach. Dotychczasowa praktyka pokazuje, że Ukraina każdą dostępną broń dalekiego zasięgu angażowała niemal natychmiast po uzyskaniu politycznego zezwolenia.

Najbliższe dni i tygodnie powinny rozwiać wszelkie wątpliwości. Ewentualne kolejne uderzenia z użyciem amerykańskich pocisków balistycznych staną się wyraźnym dowodem na to, że zachodni arsenał dalekiego zasięgu znów aktywnie wspiera ukraińskie operacje bojowe — a to dla Moskwy z pewnością nie będzie dobra wiadomość.

kaczyński przed sądem

„Kaczyński dostał szału”. Prezes PiS chodzi wściekły. Chodzi o TV Republika

liczba ofert pracy w polsce

Tragiczne dane z rynku pracy. Wszystko zaczyna się sypać. Nadciąga załamanie