Są wiadomości, przy których odkłada się telefon i przez chwilę siedzi się w ciszy. Właśnie taka dotarła do milionów fanów, wywołując falę niedowierzania. Internauci są w szoku, a środowisko muzyczne nie może przyjść do siebie. To on śpiewał jeden z największych hitów – „Oh Carol”.
Odszedł nagle, bez pożegnania. Świat muzyki pogrążył się w żałobie
Muzyk trafił do szpitala w trybie nagłym po niespodziewanym incydencie medycznym. Walka o jego życie trwała zaledwie kilka godzin. Informację o śmierci potwierdziło TMZ, które wcześniej alarmowało o hospitalizacji artysty, a wkrótce potem oficjalny głos zabrała rodzina. Bliscy przekazali, że odejście było dla nich całkowitym zaskoczeniem.
Podkreślili, że stracili nie tylko ikonę rocka i inspirację dla milionów, ale przede wszystkim wyjątkowego człowieka — kochającego męża, ojca i dziadka. Neil Sedaka odszedł w Los Angeles w wieku 86 lat. Urodzony 13 marca 1939 roku w Nowym Jorku, muzyczną przygodę zaczął w drugiej połowie lat 50. jako członek The Linc-Tones, by szybko rozbłysnąć jako solowy artysta.
W 1957 roku świat usłyszał jego pierwszy wielki hit – „The Diary”. Przez dekady nie schodził z list przebojów, ale wyróżniał go też ogromny talent kompozytorski. Stworzył ponad 500 piosenek dla innych gwiazd – m.in. Connie Francis, The Carpenters, ABBY i Eruption.
Choć w 2022 roku Sedaka zakończył działalność kompozytorską, nadal regularnie koncertował — m.in. we Włoszech – ciesząc się kontaktem z publicznością aż do ostatnich lat życia. Ten człowiek po prostu nie potrafił żyć bez sceny. Odszedł nagle, ale jego melodie zostają na zawsze.
El legendario cantautor estadounidense Neil Sedaka falleció este viernes 27 de febrero de 2026 a la edad de 86 años en Los Ángeles⚘️
Nos dejó joyas como esta 👇👇 pic.twitter.com/287P5KLng2— Silvana De Francesco (@SilvanaDFrances) February 28, 2026


