Państwowa Inspekcja Pracy podsumowała ponad rok intensywnych kontroli w największych sieciach handlowych działających w Polsce. Wyniki, które zaprezentowano w Sejmie, mogą zaskoczyć każdego, kto regularnie robi zakupy w popularnych dyskontach i marketach.
Inspektorzy nie zostawili na sklepach suchej nitki
Sejmowa podkomisja stała do spraw rynku pracy zebrała się w środę, by wysłuchać raportu Głównego Inspektora Pracy dotyczącego przestrzegania praw pracowniczych w największych sieciach sklepów. To, co usłyszeli posłowie, układa się w obraz, którego klienci na co dzień nie dostrzegają, choć rozgrywa się tuż za ich plecami, między regałami i na zapleczach.
Skalę zjawiska przedstawiła Ewa Skierska, dyrektorka departamentu prawnego w Głównym Inspektoracie Pracy. Wyjaśniła, że kontrolami objęto sieci handlowe oferujące asortyment mieszany, czyli te najdłużej obecne na polskim rynku, a także najpopularniejsze dyskonty oraz sklepy oparte na rodzimym kapitale. Innymi słowy, sprawdzano marki, w których codziennie zakupy robią miliony Polaków.
W zaledwie kilkunastu zdaniach przed komisją padły liczby, które same w sobie układają się w niepokojącą diagnozę całej branży. Już samo zestawienie liczby przeprowadzonych kontroli z liczbą wykrytych nieprawidłowości każe się zastanowić, czy mamy do czynienia z odosobnionymi przypadkami, czy raczej z chronicznym problemem systemowym.
Liczby, które mówią same za siebie
Od początku stycznia 2025 roku do 9 kwietnia 2026 roku inspektorzy pracy odwiedzili 1364 placówki należące do dużych sieci handlowych. W aż 1189 z nich natknęli się na łamanie przepisów. To proporcja, która nie pozostawia złudzeń co do skali problemu.
W wyniku tych kontroli wydano ponad 5570 decyzji dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy, w tym 85 decyzji ustnych. Skierowano dodatkowo 73 wnioski oraz wydano 48 poleceń nakazujących usunięcie stwierdzonych uchybień. Sami inspektorzy ujawnili 182 wykroczenia przeciwko prawom pracownika.
Kary finansowe spadły na 26 osób, które ukarano mandatami na łączną sumę 31 tysięcy złotych. Do sądu trafiło osiem wniosków o ukaranie, a wobec 13 osób zastosowano jedynie środki oddziaływania wychowawczego. Gabriela Kaim, przewodnicząca „Solidarności” w jednej z kontrolowanych sieci, oceniła w trakcie dyskusji, że wysokość nakładanych grzywien jest tak niska, iż pracodawcy nie traktują ich poważnie.
Magazyny pełne towaru i zablokowane drogi ewakuacji
Najwięcej zastrzeżeń wzbudziło techniczne bezpieczeństwo pracy. Skierska zwróciła uwagę, że dominującym problemem okazało się magazynowanie i składowanie towaru w sposób, który blokował dojścia do stanowisk pracy oraz drogi ewakuacyjne. W wielu przypadkach palety z asortymentem stały bezpośrednio na hali sprzedaży, poza wyznaczonymi przestrzeniami magazynowymi.
Tego typu uchybienia pojawiały się przede wszystkim w mniejszych placówkach, gdzie ograniczona powierzchnia zachęca do upychania towaru, gdzie tylko się da. Konsekwencje takiego stanu rzeczy mogą być poważne, zwłaszcza w sytuacjach wymagających szybkiej ewakuacji pracowników lub klientów.
Naruszenia z zakresu prawnej ochrony pracy pojawiały się znacznie rzadziej. Nieprawidłowości przy sporządzaniu rozkładów czasu pracy lub przekazywaniu ich pracownikom z odpowiednim wyprzedzeniem stwierdzono w 2,7 procent kontroli. Błędy w ewidencji czasu pracy odnotowano w 2,3 procent przypadków, a brak udzielonego urlopu wypoczynkowego w roku, w którym pracownik nabył do niego prawo, w 1,5 procent.
W zakresie pracy w niedziele i święta sprawdzono 673 sklepy, a problemy ujawniono jedynie w 1,3 procent z nich. Inspektorzy skontrolowali także 99 cudzoziemców pod kątem legalności zatrudnienia, nie znajdując żadnych przypadków pracy nielegalnej.
Zimno w sklepach jednej z sieci. Skargi potwierdzone
Spośród 705 skarg zarejestrowanych przez PIP w omawianym okresie ponad 48 procent oceniono jako bezzasadne, a jedną czwartą uznano za uzasadnione. W pozostałych przypadkach zebrane dowody nie pozwoliły jednoznacznie rozstrzygnąć, czy zgłoszenia miały podstawy. Wśród zgłoszeń wyróżniała się jedna kategoria, która zwróciła szczególną uwagę kontrolerów.
Aż 30 skarg dotyczyło zbyt niskich temperatur w sklepach jednej konkretnej sieci. Zasadność jedenastu z nich została potwierdzona po przeprowadzeniu kontroli. W ramach akcji wymierzonej właśnie w tę sieć inspektorzy odwiedzili 461 placówek.
Wydano 136 decyzji dotyczących zbyt niskiej temperatury w pomieszczeniach pracy, 24 decyzje w sprawie niezabezpieczenia stanowisk kasowych przed napływem chłodnego powietrza z zewnątrz, siedem dotyczących braku ogrzewania w pomieszczeniach higieniczno-sanitarnych oraz sześć w kwestii niezapewnienia pracownikom odzieży chroniącej przed zimnem.
Karol Tyszka z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji apelował podczas dyskusji, by patologie były napiętnowane i karane, ale jednocześnie zachowywać proporcje i nie wrzucać wszystkich pracodawców do jednego worka. Jego zdaniem należy wskazywać konkretnych winnych, a nie obwiniać całą branżę.
Reforma PIP zmieni reguły gry?
Kontrolerzy wkrótce dostaną do ręki znacznie ostrzejsze narzędzia. Reforma Państwowej Inspekcji Pracy wejdzie w życie 8 lipca i zmieni sytuację zarówno pracowników, jak i pracodawców w sieciach handlowych. Nowe przepisy dadzą inspekcji uprawnienia do przekształcania pozornych umów cywilnoprawnych oraz kontraktów B2B w prawdziwe umowy o pracę.
Zmianie ulegnie też maksymalna wysokość grzywny nakładanej w postępowaniu mandatowym. Górna granica pójdzie w górę z dotychczasowych dwóch tysięcy złotych do pięciu tysięcy. W przypadku ponownego naruszenia kara wzrośnie z pięciu do dziesięciu tysięcy złotych.
Dla branży handlowej, w której skala naruszeń okazała się tak rozległa, oznacza to znacznie poważniejsze konsekwencje finansowe za dotychczasowe zaniedbania. Pytanie brzmi, czy sieci handlowe potraktują nowe przepisy jako sygnał do realnych zmian, czy też kolejne raporty PIP znów pokażą podobne statystyki.
Źródło: strefabiznesu.pl


