Kilka tygodni temu życie rozpoznawalnego aktora polskiego kina zmieniło się nie do poznania. Mężczyzna łączący pracę taksówkarza z występami na ekranie nagle trafił do szpitala. Diagnozy wciąż brak, a stan zdrowia pogarsza się z dnia na dzień.
Michał Zbroja walczy o życie. Potrzebuje pomocy
Michał „Erni” Zbroja zagrał m.in. w „Botoksie”, „Pitbullu” i „Barwach szczęścia”. Na co dzień wozi pasażerów taksówką po Warszawie. Marcin Klimowicz, który uruchomił zbiórkę na jego leczenie, opisuje go jako człowieka o wielkim sercu, życzliwego i gotowego pomagać innym. Mówi wprost, że Zbroi nie da się nie lubić.
Tymczasem ten serdeczny, lubiany przez wszystkich facet leży teraz przykuty do szpitalnego łóżka. Nikt nie spodziewał się, że ktoś tak pełen energii znajdzie się w tak trudnym położeniu. Historia Zbroi zdążyła poruszyć setki ludzi.
Narastające problemy z oddychaniem zmusiły medyków do szeroko zakrojonej diagnostyki. Mimo wielu badań źródło choroby pozostaje nieznane. Organizm aktora jest skrajnie osłabiony, a jego płuca pracują coraz gorzej.
50 tysięcy złotych na leczenie. Tyle trzeba zebrać
Zbroja przeszedł już bolesny drenaż opłucnej. Z płuc usunięto mu kilka litrów płynu, ale ten wciąż gromadzi się na nowo. Zabiegi nie przynoszą trwałej poprawy, a dodatkowe schorzenia jeszcze bardziej komplikują leczenie. Każdy kolejny dzień oznacza następne procedury medyczne i badania.
Taksówka stanowiła dla Zbroi jedyne źródło dochodu. Teraz nie może pracować, a rachunki i koszty specjalistycznej terapii rosną. Na leczenie, rehabilitację i utrzymanie bliskich potrzeba łącznie 50 tys. zł. Dotychczas udało się zgromadzić 17 tys. zł dzięki wpłatom ponad 200 darczyńców. Klimowicz apeluje o dalsze wsparcie. Podkreśla, że Erni nigdy nie odmawiał pomocy potrzebującym i zawsze pojawiał się obok, gdy ktoś tego oczekiwał. Teraz nadszedł czas, by ludzie stanęli przy nim.


