Od 1 maja rusza nowy program segregacji odpadów, który polegać będzie na przyklejaniu na workach z odpadami specjalnych kodów, przypisanych do konkretnych gospodarstw domowych. Jeden worek, jeden kod, naklejony w widocznym miejscu — zasada brzmi prosto, ale jej konsekwencje mogą sięgnąć znacznie dalej. Miasto zapowiada, że to dopiero początek.
Nowy system segregacji odpadów – oto co się zmienia
Na razie urzędnicy uspokajają: brak naklejki nie oznacza, że worek zostanie przy pojemniku. Worki bez kodów nadal będą odbierane zgodnie z harmonogramem, a sam system ma charakter edukacyjny. Kar nie przewidziano, przynajmniej na tym etapie programu.
Głównym celem programu jest ukrócenie procederu podrzucania odpadów. Każde gospodarstwo dostanie pakiet 50 kodów, a dzięki indywidualnym oznaczeniom służby miejskie będą mogły ustalić, skąd pochodzi dany worek. To ma chronić uczciwych mieszkańców przed płaceniem za cudze nieporządki i błędy.
Urzędnicy zapewniają, że kody nie zawierają żadnych danych osobowych. Są zgodne z przepisami RODO i pozwalają na identyfikację wyłącznie w wewnętrznych systemach urzędu. Kontrole w zabudowie wielorodzinnej już trwają — nieprawidłowości w segregacji mogą tam windować opłaty dla całej wspólnoty mieszkańców.
Czy będą kary za brak kodu na workach na śmieci?
Na portalu internetowym miasta Jarosław, które jako pierwsze ruszy z nowym systemem segregacji odpadów, można przeczytać, że celem programu nie są sankcje, lecz wypracowanie dobrych standardów segregacji. Segregacja to nie tylko ustawowy obowiązek — to też wymierne oszczędności dla całego miejskiego systemu gospodarki odpadami.
Pilotaż w Jarosławiu to na razie eksperyment, ale jeden z pierwszych tego typu w Polsce. Jeśli system sprawdzi się w praktyce, inne miasta mogą pójść tą samą drogą. Gospodarka odpadami od lat generuje rosnące koszty, a gminy szukają narzędzi, które skłonią mieszkańców do lepszej segregacji. Kodowanie worków może okazać się jednym z nich.


