Afera dyplomowa powiązana z Collegium Humanum od miesięcy elektryzuje polską politykę, ale to, co dzieje się za kulisami koalicji rządzącej, może okazać się bardziej wybuchowe niż sam wątek prokuratorski. Rządzący stanęli przed dylematem bez prostego rozwiązania.
Koalicja w potrzasku. Sprawa Hołowni może rozłożyć rząd od środka
Śledczy badający sprawę Collegium Humanum od lutego przygotowują projekty wniosków o uchylenie immunitetów. Chodzi o Szymona Hołownię i europosła Michała Kobosko. Po zakończeniu procedur dokumenty trafią do Sejmu oraz Parlamentu Europejskiego. Postępowanie dotyczy podejrzeń, że Hołownia mógł otrzymać dyplom uczelni bez rzeczywistego studiowania.
Były marszałek Sejmu kategorycznie odrzuca te zarzuty. Hołownia zapewnia, że nigdy nie ukończył studiów na tej uczelni, nie płacił za nie i nie uczestniczył w zajęciach. Jego zdaniem sprawa została sfabrykowana, a jeśli ktoś fałszował dokumenty, to on sam jest pokrzywdzony. Konkretne decyzje zamierza podjąć dopiero po wpłynięciu wniosku do Sejmu.
Perspektywa głosowania nad immunitetem spędza sen z powiek politykom obozu rządzącego. Jak opisuje „Newsweek”, nikt w Koalicji Obywatelskiej nie potrafi wskazać bezpiecznego scenariusza. Jeden z polityków KO przyznał wprost, że nie widzi dobrego wyjścia niezależnie od kierunku głosowania.
Koalicja na krawędzi
Problem jest fundamentalny. Obrona Hołowni wywoła zarzuty o krycie swoich i stosowanie metod krytykowanych u poprzedników. Głosowanie za uchyleniem immunitetu uderzy natomiast w spoistość koalicji i grozi rozpadem sejmowej większości.
Według „Newsweeka” jeden z polityków KO otwarcie stwierdził, że kolejnego takiego kryzysu koalicja może nie przetrwać. Polska 2050 i zapewne część polityków od Hennig-Kloski oraz z PSL niemal na pewno stanie za Hołownią murem. Odebranie immunitetu własnemu marszałkowi rękami własnej koalicji to scenariusz, którego nikt nie chce rozważać.
Dlatego w kuluarach coraz głośniej mówi się, że Hołownia powinien sam zrzec się immunitetu i rozwiązać pat. Taki ruch zdjąłby z koalicjantów ciężar głosowania. Były marszałek nie zdradza jednak, jaką drogę wybierze, powtarzając że zarzuty nie mają podstaw. Decyzja, gdy zapadnie, może wstrząsnąć polską polityką.


