Jeszcze kilka tygodni temu politycy koalicji rządzącej byli przekonani, że taki scenariusz po prostu się nie wydarzy. Tymczasem jeden ruch wywołał polityczne napięcie, falę spekulacji i nerwowe rozmowy na najwyższych szczeblach władzy. W centrum zamieszania znalazł się Zbigniew Ziobro, a skutki tej sprawy mogą sięgnąć znacznie dalej, niż początkowo zakładano.
Burza po wyjeździe Ziobry do Stanów Zjednoczonych. W rządzie aż się gotuje
W otoczeniu Donalda Tuska jeszcze niedawno dominowało przekonanie, że administracja amerykańska nie zdecyduje się na działania, które mogłyby wywołać napięcia w relacjach z polskim rządem. Dlatego możliwość wyjazdu Zbigniewa Ziobry do Stanów Zjednoczonych była traktowana jako mało realna. Podobne oczekiwania dotyczyły również Marcina Romanowskiego. Sytuacja zmieniła się jednak błyskawicznie i całkowicie zaskoczyła polityków koalicji.
Według ustaleń Onetu szczególne emocje wywołał fakt, że wcześniej ambasador USA w Polsce Tom Rose miał przekazywać Radosławowi Sikorskiemu zapewnienia, iż taki scenariusz nie wchodzi w grę. Po ujawnieniu informacji o wyjeździe byłego ministra sprawiedliwości wśród rządzących pojawiła się ogromna frustracja. Politycy koalicji nie ukrywają, że sprawa wywołała wyjątkowo nerwową atmosferę. Jeden z rozmówców portalu mówił wręcz o totalnym wzburzeniu po stronie obozu władzy.
Zaskakuje również postawa Donalda Tuska, który do tej pory nie zabrał publicznie głosu w tej sprawie. Komentowali ją natomiast między innymi Waldemar Żurek, Krzysztof Gawkowski i Radosław Sikorski. Szef MSZ zasugerował, że istotną rolę przy organizacji wyjazdu mógł odegrać Adam Bielan. Właśnie ta teoria zaczęła szybko krążyć w politycznych kuluarach.
Kulisy wyjazdu i polityczne napięcia
Źródła Onetu związane z prawą stroną sceny politycznej również wskazują na możliwe zaangażowanie Adama Bielana. Tym bardziej zaskakujące, że europoseł PiS przez lata pozostawał skonfliktowany ze Zbigniewem Ziobrą. Według informatorów, jeśli zdecydował się pomóc byłemu ministrowi sprawiedliwości, musiał widzieć w tym konkretny polityczny interes. W tle pojawiają się też spekulacje dotyczące możliwej roli Jarosława Kaczyńskiego, choć rozmówcy podkreślają, że brak na to dowodów.
W rządzie coraz częściej słychać opinie, że sprawa jest wyjątkowo delikatna również z powodów międzynarodowych. Donald Tusk ma unikać eskalowania konfliktu z administracją amerykańską. Jeden z polityków obozu władzy przypominał, że premier niedawno wywołał irytację w USA po rozmowie dla „Financial Times”, podczas której poruszał temat amerykańskich zobowiązań sojuszniczych. Dlatego teraz rząd ma działać znacznie ostrożniej.
Dodatkowe zdziwienie budzi fakt, że Zbigniew Ziobro posiada unieważniony paszport, a mimo to otrzymał amerykańską wizę. Wśród polityków koalicji panuje przekonanie, że bez przychylności amerykańskiej administracji byłoby to bardzo trudne do przeprowadzenia. Jeden z ministrów zwracał uwagę, że ostatnie działania otoczenia Donalda Trumpa pokazują wyraźne wsparcie dla politycznych sojuszników konserwatywnej prawicy w Europie. W tym kontekście pomoc dla Ziobry przestała być dla części rządu całkowicie niewytłumaczalna.
Coraz więcej pytań o przyszłość Waldemara Żurka
Kulisy całej sprawy zaczynają uderzać także w sytuację wewnątrz samego rządu. Coraz częściej pojawiają się głosy, że konsekwencje polityczne może ponieść Waldemar Żurek. W obozie władzy narasta przekonanie, że Donald Tusk od pewnego czasu krytycznie ocenia skuteczność ministra. Rozmówcy z koalicji wskazują na kolejne nieudane działania, które mają osłabiać jego pozycję.
Wśród przykładów wymieniana jest między innymi nieudana operacja związana z próbą wprowadzenia nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Teraz do listy problemów doszła również sprawa wyjazdu Zbigniewa Ziobry. Choć formalnie prokuratura miała wykonać wszystkie możliwe działania, część polityków uważa, że zabrakło realnych efektów. W rządowych kuluarach coraz częściej słychać więc pytania o polityczną odpowiedzialność za całą sytuację.


