Niekiedy jedna wypowiedź wystarcza, by wywołać lawinę reakcji, która szybko wykracza poza pierwotny temat. Tak stało się i tym razem. Spór, który zaczął się od kontrowersyjnej kontroli i wysokiego mandatu, przerodził się w debatę o granicach krytyki, odpowiedzialności i publicznego oceniania konkretnych osób.
• Głośne słowa Krzysztofa Stanowskiego wywołały reakcję administracji skarbowej i zawiadomienie do prokuratury.
• Poseł Norbert Pietrykowski pojawił się w Kanale Zero, odczytał oświadczenie i opuścił studio.
• Po jego wystąpieniu Stanowski opublikował komentarz w mediach społecznościowych.
Wszedł do studia, wygłosił oświadczenie i wyszedł. Burza wokół Kanału Zero
Cała sprawa zaczęła się od kontroli przeprowadzonej w jednej z gdańskich restauracji. Urzędniczka podczas czynności kontrolnych stwierdziła nieprawidłowość dotyczącą zastosowanej stawki VAT przy sprzedaży pizzy z krewetkami. W efekcie przedsiębiorca otrzymał mandat w wysokości 2,5 tys. zł. Decyzja szybko stała się tematem szeroko komentowanym w mediach.
Do sprawy odniósł się Krzysztof Stanowski podczas programu „Mazurek & Stanowski” emitowanego 6 czerwca. Dziennikarz bardzo ostro skrytykował działania urzędniczki odpowiedzialnej za kontrolę. Jego wypowiedź odbiła się szerokim echem i wywołała liczne komentarze. Dyskusja zaczęła dotyczyć już nie tylko samego mandatu, ale także sposobu prowadzenia publicznej debaty.
Reakcje pojawiły się niemal natychmiast po emisji programu. Część komentatorów skupiała się na zasadności kontroli i przepisów podatkowych. Inni zwracali uwagę na formę krytyki zastosowaną przez prowadzącego. W efekcie spór zaczął nabierać coraz szerszego wymiaru.
Do wydarzeń odniosła się również administracja skarbowa. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku skierował zawiadomienie do prokuratury. Dotyczy ono możliwości popełnienia czynu polegającego na znieważeniu funkcjonariusza publicznego.
Niespodziewane wystąpienie w Kanale Zero
Kolejny rozdział tej historii rozegrał się na antenie Kanału Zero podczas programu „Tygodnik Polityczny”. Jednym z zaproszonych gości był poseł partii Centrum Norbert Pietrykowski. Kiedy otrzymał głos, zdecydował się na wygłoszenie przygotowanego wcześniej oświadczenia. Jego słowa szybko stały się przedmiotem kolejnych komentarzy.
Polityk podkreślał, że nie występuje w obronie urzędu ani samej decyzji administracyjnej. Zaznaczył jednak, że jego zdaniem w całej sprawie przekroczono granice dopuszczalnej krytyki. Według niego należy rozróżniać ocenę działań instytucji od atakowania konkretnego człowieka. W centrum jego wystąpienia znalazł się temat godności i odpowiedzialności za publiczne słowa.
Pietrykowski przekonywał również, że osoby wykonujące swoje obowiązki zawodowe nie powinny stawać się celem publicznego napiętnowania. W jego ocenie uwagę należałoby kierować przede wszystkim na przepisy oraz osoby odpowiedzialne za ich tworzenie. Wystąpienie miało charakter stanowczego sprzeciwu wobec personalizowania sporu. Poseł wielokrotnie akcentował znaczenie równego traktowania kobiet.
Krzysztof Stanowski, zero kultury, maximum chamstwa.
Można krytykować decyzje. Nie można poniżać człowieka.
Na to nie ma naszej zgody!@NPietrykowski50 pic.twitter.com/Ss16tVvEeH— Centrum Polska (@CentrumPolskaEu) June 13, 2026
Na zakończenie swojego oświadczenia polityk nawiązał do idei równości i zaprosił obecnych do udziału w paradzie równości. Następnie podziękował za możliwość zabrania głosu i opuścił studio. Jego wyjście natychmiast zwróciło uwagę widzów oraz komentatorów śledzących program.
Stanowski odpowiedział bez zwłoki
Po wystąpieniu posła głos zabrał również Krzysztof Stanowski. Nie zrobił tego jednak na antenie programu, lecz za pośrednictwem mediów społecznościowych. W opublikowanym wpisie odniósł się bezpośrednio do zachowania Norberta Pietrykowskiego. Jego komentarz szybko zaczął krążyć w sieci.
Twórca Kanału Zero stwierdził, że polityk wielokrotnie zabiegał wcześniej o zaproszenie do studia. Według Stanowskiego dochodziło do takich próśb przy różnych okazjach, a ostatnio także podczas spotkania na lotnisku. Dziennikarz zasugerował, że poseł sam starał się o możliwość wystąpienia w jego programie. Właśnie dlatego jego późniejsze zachowanie miało wzbudzić zdziwienie.
W swoim wpisie Stanowski zwrócił uwagę na formę wystąpienia gościa. Ocenił, że polityk odczytał przygotowany tekst z kartki, po czym natychmiast opuścił studio. Taki przebieg wydarzeń stał się kolejnym elementem medialnego sporu. Dyskusja przeniosła się błyskawicznie do internetu.
Sprawa, która początkowo dotyczyła mandatu za błędnie zastosowaną stawkę VAT, rozrosła się do debaty o granicach krytyki, odpowiedzialności za słowa i sposobie traktowania osób wykonujących obowiązki publiczne. W centrum uwagi pozostają zarówno działania urzędniczki, jak i reakcje osób komentujących całą sytuację. Emocje wokół sprawy wciąż nie opadają. Kolejne wypowiedzi uczestników sporu sprawiają, że temat nadal pozostaje jednym z najgłośniejszych w przestrzeni publicznej.


