Napięcie na granicy Ukrainy i Białorusi ponownie rośnie. Wystarczyło kilka zdań wypowiedzianych podczas konferencji prasowej, by relacje między Kijowem a Mińskiem znalazły się w centrum uwagi. Tym razem ukraiński przywódca nie ograniczył się do ostrzeżeń. Przedstawił warunek i wyznaczył termin jego realizacji.
Zełenski postawił Łukaszence ultimatum. Padł konkretny termin i groźba działania
Podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Hondurasu w Kijowie Wołodymyr Zełenski poświęcił wiele uwagi relacjom z Białorusią. Ukraiński przywódca ocenił, że działania prowadzone z terytorium sąsiedniego państwa mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo Ukrainy. W jego ocenie problem nie dotyczy wyłącznie polityki, lecz także codziennych zagrożeń dla ludności cywilnej. Słowa prezydenta wyraźnie pokazały, że cierpliwość Kijowa zaczyna się wyczerpywać.
Zełenski zwrócił się bezpośrednio do Alaksandra Łukaszenki. Podkreślił, że Białoruś powinna jasno określić swoją rolę i nie dopuszczać do działań wspierających rosyjskie operacje wojskowe. Według ukraińskiego prezydenta konsekwencje mogą dotknąć nie tylko władz w Mińsku, ale również całe państwo. W jego ocenie zagrożenie staje się coraz bardziej realne.
Tydzień na usunięcie sprzętu
Najważniejsza część wystąpienia dotyczyła urządzeń znajdujących się na wieżach w pobliżu granicy z Ukrainą. Zełenski stwierdził, że retransmitery pomagają rosyjskim siłom w kierowaniu dronów wykorzystywanych do ataków na ukraińskie miasta. Jak zaznaczył, skutki tych działań odczuwają przede wszystkim cywile. Wśród poszkodowanych mają znajdować się także dzieci.
Prezydent Ukrainy wyznaczył Łukaszence siedem dni na usunięcie wskazanego sprzętu. Jednocześnie zapowiedział, że jeśli Mińsk nie podejmie działań, Ukraina zrobi to samodzielnie. Zełenski podkreślił, że nie ma dla niego znaczenia, czy urządzenia należą formalnie do Rosji, czy do Białorusi. Zwrócił uwagę, że znajdują się one na białoruskim terytorium i mają służyć do działań wymierzonych przeciwko Ukrainie.
Wspomnienie początku wojny i nowe oskarżenia
Zełenski przypomniał również wydarzenia z pierwszych dni pełnoskalowej wojny. Według niego już wtedy rosyjskie rakiety były odpalane z terytorium Białorusi. Ukraiński przywódca ujawnił, że później Łukaszenka kontaktował się z nim i tłumaczył, iż nie kontroluje w pełni sytuacji. Prezydent Ukrainy zaznaczył jednak, że nie podziela takiej oceny.
W dalszej części wystąpienia Zełenski odniósł się także do kwestii dostaw paliw. Oceniał, że Białoruś pozostaje jednym z istotnych dostawców produktów naftowych wykorzystywanych przez rosyjską armię. Jego zdaniem Łukaszenka ma możliwość zatrzymania tego procesu. Ukraiński przywódca uznał, że białoruskie władze posiadają znacznie większy wpływ na sytuację, niż deklarują publicznie.
Groźby po obu stronach
W ostatnich tygodniach ukraińskie władze wielokrotnie ostrzegały przed próbami dalszego angażowania Białorusi w konflikt przez Rosję. Według informacji przekazywanych przez ukraińskich wojskowych przygotowano listę 500 potencjalnych celów na terytorium Białorusi na wypadek eskalacji sytuacji. Tego rodzaju deklaracje pokazują skalę napięcia między sąsiadującymi państwami. Jednocześnie Kijów podkreśla, że jego działania mają charakter odpowiedzi na zagrożenia.
Także Mińsk nie pozostaje bierny w wymianie ostrzeżeń. Alaksandr Łukaszenka wcześniej zapowiadał możliwość uderzenia w bardzo ważny cel na Ukrainie, twierdząc, że posiada odpowiednie koordynaty. Równocześnie zapewniał, że nie planuje działań wojennych przeciwko Ukrainie. Białoruski przywódca przeprosił również Zełenskiego za wcześniejsze ostre wypowiedzi, jednak najnowsze słowa obu liderów pokazują, że napięcie między Kijowem a Mińskiem pozostaje bardzo wysokie.


