Tysiące Polaków co roku wypatruje zawiadomienia o terminie turnusu. Jedni odliczają tygodnie, inni niemal zapomnieli, że złożyli papiery. Tymczasem w systemie zaszła zmiana, która wielu osobom może poprawić humor. Wystarczy wiedzieć, o co zapytać urzędników.
Sanatorium. Jakie terminy? Turnus za własne pieniądze albo z dopłatą funduszu
Sanatorium to placówka lecznictwa uzdrowiskowego, w której do terapii schorzeń przewlekłych i rehabilitacji wykorzystuje się miejscowy klimat oraz naturalne surowce. Kto chce, może opłacić taki pobyt w całości z prywatnej kieszeni i pojechać od ręki. Druga droga prowadzi przez Narodowy Fundusz Zdrowia, który pokrywa koszty zabiegów. Pacjent dokłada wówczas tylko część opłat za nocleg i posiłki.
Ta opcja ma jednak swoją cenę, niekoniecznie finansową. Najpierw potrzebne jest skierowanie wystawione przez lekarza. Potem zaczyna się etap, który dotąd wystawiał cierpliwość na próbę. Dane funduszu z 14 lipca 2026 roku pokazują jednak, że w części województw kolejki wyraźnie się skurczyły.
Rekordziści czekają 9 miesięcy, szczęściarze tylko 4
Średni czas oczekiwania wygląda obecnie tak: dolnośląskie, lubelskie, lubuskie, podkarpackie i wielkopolskie – 6 miesięcy, kujawsko-pomorskie, podlaskie i warmińsko-mazurskie – 4 miesiące, łódzkie – 8 miesięcy, małopolskie, mazowieckie, opolskie i zachodniopomorskie – 7 miesięcy, pomorskie i świętokrzyskie – 5 miesięcy, a śląskie – aż 9 miesięcy. Różnica między krańcami tej listy jest więc ponad dwukrotna. Najkrócej czeka się zatem na północy kraju, a zdecydowanie najdłużej na Śląsku.
Osobne reguły obowiązują tych, którzy z uzdrowiska już korzystali. Wniosek o kolejny pobyt częściowo finansowany przez NFZ wolno złożyć dopiero po 12 miesiącach od zakończenia poprzedniego turnusu. Sam wyjazd może nastąpić najwcześniej 18 miesięcy po ostatnim pobycie. Tych terminów nie da się ominąć.
Ten jeden telefon może skrócić czekanie do dwóch tygodni
Część pacjentów z kolejki nigdy nie dojeżdża do uzdrowiska. Gdy rezygnują, ich miejsca wracają do puli. Trafiają one do osób już zarejestrowanych w systemie, które zadeklarują, że mogą ruszyć wcześniej. To właśnie tak zwane zwroty. Trudno dziś o lepszą metodę na przyspieszenie wyjazdu.
Haczyk polega na tym, że trzeba mieć spakowaną walizkę praktycznie na zawołanie. Turnus ze zwrotu startuje zwykle maksymalnie 14 dni od potwierdzenia skierowania. Warto więc zadzwonić do swojego wojewódzkiego oddziału NFZ, zgłosić gotowość i dopytać o wolne miejsca. Dla wielu osób taki krok oznacza wyjazd o całe miesiące wcześniej.


