w ,

Kredyt mieszkaniowy luksusem? Koronawirus zmienił zasady gry

Kredyt mieszkaniowy dla wybrańców? Koronawirus zrobił generalne porządki w bankach i aby teraz sfinansować mieszkanie, trzeba spełnić więcej kryteriów.

kredyt mieszkaniowy hipoteczny bankowość pożyczka koronawirus wkład własny

Dane BIK pokazują, że w kwietniu spadła liczba i wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych. Banki udzieliły ich o 23 proc. mniej. Na początku maja jednak liczba zapytań o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 25 proc. w porównaniu do tygodnia wcześniej.

Kredyt mieszkaniowy tylko dla wybrańców?

W związku z pandemią polityka kredytowa banków się zaostrza, więc o kredyt będzie trudniej. Z drugiej strony kredytobiorcom sprzyja dwukrotna obniżka stóp procentowych do rekordowo niskiego poziomu, która oznacza, że z banku będzie można pożyczyć więcej. Nie ma jednak co liczyć, że ceny nieruchomości spadną.

Banki bardzo dokładnie prześwietlają kredytobiorców i sprawdzają ich wiarygodność kredytową. Jeżeli ktoś może przedstawić roczne zeznanie PIT za ubiegły rok z wysokimi dochodami, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że analityk bankowy poprosi też o pokazanie przelewów z ostatnich miesięcy. Jeżeli okaże się, że przykładowo wynagrodzenie spadło w marcu, będzie to mocno rzutowało na ocenę zdolności kredytowej takiego kredytobiorcy – mówi Bartosz Turek, analityk HRE Investments.

Jak wynika z danych zebranych przez HRE Investments na początku maja, drogę do zakupu własnego M blokują teraz przede wszystkim wymagania co do wkładu własnego (minimum 15–20 proc., ale są też wymogi posiadania 30 proc.). Większe trudności z uzyskaniem kredytu mieszkaniowego mogą mieć także osoby prowadzące działalność gospodarczą, zatrudnione na umowach cywilnoprawnych lub na umowach na czas określony, które niedługo wygasają. Szczególnie jeśli są pracownikami branż najbardziej dotkniętych skutkami pandemii.

POLECAMY:
Polska znowu najlepsza w Europie? Bloomberg nie ma wątpliwości

Banki bez wątpienia będą utrzymywały oferty kredytów mieszkaniowych w mocy i wciąż będą chciały ich udzielać. Powód jest bardzo prosty: z ich punktu widzenia kredyty hipoteczne są relatywnie bezpiecznymi produktami. Dlatego też, jeśli banki mają w tej chwili jakieś obawy o przyszłość, to raczej będą wolały udzielać bezpieczniejszych kredytów. Niż np. kredytów gotówkowych, które w większym stopniu mogą im popsuć portfel w przyszłości – mówi Bartosz Turek.

Spadła też wartość udzielanych kredytów

Kwietniowe dane pokazują też, że mocno (o 23 proc.) spadła nie tylko liczba udzielanych kredytów. Spadła takze ich wartość (o 14,6 proc.). Jednak nie do końca pokazują one, jaki wpływ pandemia SARS-CoV-2 będzie mieć na rynek. Kredyty mieszkaniowe są procedowane w bankach około dwóch miesięcy, co oznacza, że ich sprzedaż widoczna w kwietniu jest efektem wniosków składanych jeszcze w lutym i początku marca br.

Zaciągnięcie kredytu w tym momencie będzie trudniejsze. Polacy po pierwszym ataku niepewności związanym z pandemią ograniczali składanie nowych wniosków kredytowych. Najnowsze dane BIK pokazują, że popyt na kredyt mieszkaniowy już rośnie. Zatem jest to ciekawa sytuacja, którą warto obserwować. Bez wątpienia banki będą stawiały większe wymagania kredytobiorcom – mówi analityk HRE Investments.

POLECAMY:
Nie będzie wielkiej repolonizacji. Niemcy zmienili zdanie

Majowa ankieta HRE Investments wskazała, że w maju modelowa trzyosobowa rodzina mogłaby pożyczyć na zakup mieszkania 636 tys. zł. To o ponad 50 tys. zł mniej niż w kwietniu, ale o 15 tys. zł więcej niż rok temu. To w głównej mierze wynika z podwójnej obniżki stóp procentowych, która wpłynęła na spadek oprocentowania kredytów. Przy mniej optymistycznych założeniach w tym modelu – np. rodzice pracują na umowach cywilnoprawnych lub zarabiają 20 proc. mniej, niż wynosi średnia krajowa – zdolność kredytowa spadłaby do ok. 466 tys. zł.

Analityk HRE Investments szacuje, że dzięki obniżce stóp procentowych rata przeciętnego, typowego kredytu mieszkaniowego zaciągniętego w złotych powinna zmniejszyć się o około 150 zł miesięcznie.

Polacy kupują mieszkania w celach inwestycyjnych

Do zakupów nieruchomości raczej nie zachęcą Polaków niższe ceny. Zdaniem Bartosza Turka możliwe są drobne przeceny, ale to nic pewnego. Tym bardziej że część sprzedających mieszkania na rynku wtórnym wstrzymała transakcje, przez co ograniczona została podaż na rynku.

POLECAMY:
Gospodarka musi odmrozić się do 1 lipca. "Polsce grozi nieodwracalna katastrofa"

Popyt też jest ograniczony, ale to powinno skutkować w miarę stabilnymi cenami. Nie spodziewam się przecen większych niż 5 do maksymalnie 10 proc., przy czym raczej w dłuższym terminie. Jeżeli koronawirus będzie męczył nas dłużej, przecena rzędu 10 proc. faktycznie jest możliwa. Ale jeśli odpuści nam wcześniej, to nie spodziewam się większych przecen. Wynika to m.in. z faktu, że Polacy upatrują w tym rynku bezpieczną przystań dla kapitału. Widząc oprocentowanie lokat na poziomie 0,5 proc. albo mniej, osób rozważa teraz zakup mieszkań w celach inwestycyjnych – mówi Bartosz Turek.

Z danych NBP wynika, że przed wybuchem pandemii w Polsce nieruchomości w miastach drożały średnio o 13,6 proc.

źródło: Newseria

Zobacz także:

Co myślisz?

IdealneUpominki.pl dzień matki dzień ojca jaki prezent kupić życzenia na dzień matki

Dzień Matki i Dzień Ojca. Jak podziękować rodzicom, czyli jaki prezent kupić?

rumuński minister sportu

Zabawna wpadka ministra sportu. Udzielał wywiadu, aż nagle… VIDEO