Polska gospodarka wysyła sygnały, które trudno zignorować. Wstępne dane Narodowego Banku Polskiego za luty 2026 roku pokazują obraz, jakiego od dawna nie było. Choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że nic dramatycznego się nie wydarzyło, szczegóły rysują zupełnie inny obraz.
Więcej pieniędzy wypływa, niż wpływa do polskiej gospodarki
Ekonomiści przyglądający się bilansowi płatniczemu kraju zwracają uwagę na kilka czynników naraz. Część z nich działa na naszą korzyść i realnie amortyzuje niekorzystne tendencje. Gdyby nie one, luty mógłby wyglądać znacznie gorzej niż tylko „niepokojąco”.
Jednocześnie warto pamiętać, że najnowsze dane nie obejmują jeszcze skutków napięć geopolitycznych związanych z Iranem, które prawdopodobnie podbiją koszty importu surowców energetycznych. To oznacza, że kolejne miesiące mogą przynieść jeszcze większe wyzwania.
Z poniedziałkowej publikacji NBP wynika, że saldo rachunku bieżącego Polski w lutym 2026 roku było ujemne i zamknęło się kwotą 1,2 mld dolarów, czyli około 990 mln euro. Mówiąc prościej: z kraju wypłynęło o 1,1 mld dolarów więcej pieniędzy, niż do niego wpłynęło.
Porównanie z poprzednim rokiem robi wrażenie. W lutym 2025 roku saldo było dodatnie i wynosiło 256 mln dolarów (247 mln euro). Różnica między tymi dwoma miesiącami pokazuje skalę zmiany, jaka zaszła w polskim bilansie płatniczym w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy.
Import rośnie szybciej niż eksport
Patrząc na sam miesiąc luty, trzeba cofnąć się aż do 2022 roku, żeby znaleźć gorszy wynik. Wcześniej podobnie słabe odczyty zdarzały się w 2019 i 2014 roku. Istotny jest też fakt, że w lutym do Polski nie trafiały transze środków z Krajowego Planu Odbudowy, co dodatkowo pogorszyło statystyki.
Główna przyczyna pogorszenia leży w handlu zagranicznym. Eksport towarów faktycznie wzrósł o 2,9 proc. rok do roku i osiągnął wartość 121,3 mld zł (34 mld dolarów). Problem polega na tym, że import urósł szybciej, bo o 4,3 proc., do poziomu 125,7 mld zł, czyli 35,2 mld dolarów.
Według raportu NBP największy wkład w zwiększenie eksportu miały towary zaopatrzeniowe. Szczególnie dobrze sprzedawały się za granicą surowe srebro, miedź rafinowana oraz produkty immunologiczne. Wzrosły też zagraniczne dostawy odzieży, a w kategorii dóbr inwestycyjnych przede wszystkim komputerów.
Po stronie importu dominowały dobra inwestycyjne, głównie komputery i środki transportu, w tym samochody osobowe. Bank centralny zauważa, że równoczesny wzrost importu i eksportu komputerów wskazuje na zjawisko reeksportu, czyli odsprzedaży za granicę tego, co wcześniej sprowadzono do Polski. Podobny mechanizm prawdopodobnie dotyczy odzieży.
Co ciągnie Polskę do góry?
Na szczęście polską gospodarkę ratuje kilka czynników. Sektor usług utrzymuje solidnie dodatnie saldo, które w lutym wyniosło 3,6 mld dolarów (3 mld euro). Przychody z eksportu usług sięgnęły 37,2 mld zł i były o 4,2 proc. wyższe niż rok wcześniej. Import usług wzrósł szybciej, o 6,6 proc., ale różnica wciąż działa na korzyść Polski.
Drugim ważnym wsparciem są aktywa rezerwowe, które powiększyły się o 22,7 mld zł (+6,6 mld dolarów). Ten wynik to w dużej mierze zasługa dokupowania złota przez NBP oraz wzrostu jego notowań. Analitycy zastrzegają jednak, że w marcu i kwietniu ten czynnik nie zadziała już tak silnie, bo ceny kruszcu spadały.
Trzecim filarem pozostają inwestycje zagraniczne. Inwestycje bezpośrednie w Polsce osiągnęły w lutym poziom 17,2 mld zł (4,8 mld dolarów), co oznacza wzrost o 12,2 mld zł rok do roku. Inwestycje portfelowe wyniosły 20,4 mld zł (5,7 mld dolarów) i były o 3,6 mld zł niższe niż przed rokiem.
Cień nad polskim wynikiem. Zyski płyną za granicę
Uważna lektura danych prowadzi do jeszcze jednego wniosku. Saldo dochodów pierwotnych było ujemne i wyniosło 10,6 mld zł. To o 2 mld zł (828 mln dolarów) więcej niż rok wcześniej, co oznacza dalsze pogłębianie się tego minusa.
Głównym powodem są zyski, jakie wypracowują w Polsce zagraniczni inwestorzy bezpośredni. Same tylko dochody tej grupy kapitału osiągnęły w lutym 12,5 mld zł. Do tego dochodzą jeszcze wypłaty z tytułu inwestycji portfelowych i pozostałych, każda po około 1,8 mld zł.
Dane za luty pokazują więc gospodarkę o dwóch twarzach. Z jednej strony rosnący import samochodów osobowych z Chin i spadek eksportu mebli, aut dostawczych czy ciągników drogowych. Z drugiej: rekordowe inwestycje zagraniczne, mocny sektor usług i zasobny skarbiec NBP. Marzec i kwiecień pokażą, czy ten delikatny balans wytrzyma kolejne testy.


