Spokojna noc na jednym z lubińskich osiedli nagle zamieniła się w sceny, które mieszkańcy będą pamiętać przez długi czas. Najpierw odgłosy szarpania za drzwi i nerwowe hałasy na klatce schodowej, a chwilę później głośne strzały.
Strzelanina Lubin. Mieszkańców obudziły huk i krzyki
Mieszkańcy bloku przy ul. Jastrzębiej w Lubinie relacjonują, że noc z wtorku na środę przebiegała wyjątkowo nerwowo. Według jednej z lokatorek jeszcze przed pojawieniem się służb na klatce schodowej słychać było głośne dobijanie się do drzwi jednego z mieszkań. Kobieta nabrała podejrzeń, że dzieje się coś niepokojącego, dlatego postanowiła nie wychodzić z domu. Jak przekazała reporterowi „Faktu”, obawiała się o bezpieczeństwo chorego męża.
Inna mieszkanka, która mieszka piętro niżej, twierdzi z kolei, że do czasu przyjazdu policji i ratowników nie słyszała niczego alarmującego. Dopiero widok służb pod blokiem miał uświadomić lokatorom skalę zdarzenia. Na miejscu szybko pojawiły się radiowozy i pogotowie ratunkowe. Okolica została zabezpieczona przez funkcjonariuszy.
Nieoficjalnie wiadomo, że strzały padły około godziny 1.30. Początkowo przedstawicielka Prokuratury Okręgowej w Legnicy informowała media o dwóch ofiarach śmiertelnych oraz trzeciej osobie ciężko rannej, która miała trafić do szpitala. Później jednak wycofała się z tych informacji. Śledczy na razie bardzo ostrożnie przekazują szczegóły dotyczące nocnych wydarzeń.
Według ustaleń reportera „Faktu” ofiarami mogą być dwaj młodzi mężczyźni związani ze środowiskiem kibiców Zagłębia Lubin. Mieszkańcy twierdzą również, że policja miała już wcześniej interweniować w tym mieszkaniu. Śledztwo trwa, a służby wyjaśniają dokładny przebieg dramatycznych wydarzeń. Na ten moment oficjalnych komunikatów w sprawie motywów i okoliczności strzelaniny nadal brakuje.


