Wielkie pożegnania rzadko bywają przypadkowe. Robert Lewandowski zamyka właśnie jeden z najważniejszych rozdziałów swojej kariery, ale kulisy tej decyzji pokazują, że za wszystkim stoi dokładnie przemyślany plan. Polski napastnik nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a najbliższe dni mogą przesądzić o najbardziej nieoczywistym transferze ostatnich lat.
To już koniec! Lewandowski żegna Barcelonę
Przez wiele tygodni wokół przyszłości Roberta Lewandowskiego narastały kolejne spekulacje. W Hiszpanii regularnie pojawiały się informacje o możliwym przedłużeniu kontraktu, zmianie warunków umowy albo pozostaniu napastnika na kolejny sezon. Sam piłkarz długo unikał jednoznacznych deklaracji i skupiał się na końcówce rozgrywek. To tylko podgrzewało atmosferę wokół jego nazwiska.
W sobotę wszystko stało się jasne. Lewandowski oficjalnie poinformował, że po czterech latach opuszcza Barcelonę. Tym samym kończy się etap, który przyniósł Polakowi ogromne sukcesy i status jednej z największych gwiazd klubu ostatnich sezonów. Dla wielu kibiców była to wiadomość, której spodziewali się od dawna, ale mimo to wywołała ogromne emocje.
Bilans jego pobytu w Katalonii robi ogromne wrażenie. Lewandowski rozegrał w barwach Barcelony 191 oficjalnych spotkań, zdobył 119 bramek i dołożył 24 asysty. W tym czasie sięgnął także po siedem trofeów, w tym trzy mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Króla oraz trzy Superpuchary Hiszpanii.
Choć decyzja została już ogłoszona, przyszłość napastnika nadal pozostaje otwarta. Z informacji płynących z otoczenia zawodnika wynika, że Lewandowski wciąż nie podjął ostatecznej decyzji dotyczącej kolejnego klubu. Wszystko wskazuje jednak na to, że teraz chce spokojnie przeanalizować wszystkie możliwości i uniknąć dalszego chaosu wokół swojej sytuacji.
Nie chodziło tylko o transfer. Za kulisami był jeszcze jeden plan
Ogłoszenie rozstania jeszcze przed zakończeniem sezonu nie było przypadkiem. Lewandowski celowo zdecydował się przeciąć spekulacje dotyczące nowej umowy i zamknąć temat jeszcze przed ostatnim meczem Barcelony na Camp Nou. Dzięki temu cała uwaga kibiców może skupić się na jego pożegnaniu z klubem.
W niedzielę Barcelona zmierzy się z Betisem i właśnie ten mecz ma stać się symbolicznym zakończeniem katalońskiego rozdziału w karierze Polaka. W klubie doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak ważną postacią był Lewandowski przez ostatnie lata. Dlatego od kilku dni trwają przygotowania do specjalnego pożegnania napastnika przed własną publicznością.
Potwierdził to również trener Hansi Flick. Szkoleniowiec zapowiedział, że Lewandowski wybiegnie w podstawowym składzie, ponieważ zasłużył na wyjątkowe pożegnanie. Jednocześnie przyznał, że klub analizuje już różne scenariusze związane z przyszłością drużyny i sytuacją transferową po odejściu Polaka.
Wyświetl ten post na Instagramie
W Barcelonie panuje przekonanie, że to najlepszy moment na zamknięcie tej historii. Lewandowski odchodzi jako zawodnik, który przez cztery sezony regularnie dostarczał gole i pomógł odbudować pozycję klubu po trudniejszych latach. Nawet jeśli końcówka jego pobytu nie była pozbawiona krytyki, w Hiszpanii niewielu podważa jego znaczenie dla ostatnich sukcesów drużyny.
Arabia czy USA? Na stole leżą gigantyczne pieniądze
Największe zainteresowanie budzi teraz pytanie o kolejny krok Lewandowskiego. Jeszcze kilka tygodni temu media łączyły go głównie z włoskimi gigantami. Mówiło się o Milanie oraz Juventusie, ale w ostatnich dniach temat wyraźnie przycichł i coraz mniej wskazuje na pozostanie napastnika w Europie.
Obecnie najbardziej realne wydają się dwa kierunki. Pierwszy to Stany Zjednoczone i występy w MLS. Drugi prowadzi do Arabii Saudyjskiej, która od miesięcy intensywnie sprowadza największe gwiazdy światowego futbolu. To właśnie tam Lewandowski może otrzymać ofertę, obok której trudno przejść obojętnie.
Według doniesień szczególnie mocno naciska Al-Hilal. Saudyjski klub ma oferować Polakowi aż 90 milionów euro za jeden sezon gry. W grze ma być dwuletni kontrakt, który zapewniłby Lewandowskiemu nawet 180 milionów euro bez podatków. W przeliczeniu daje to około 760 milionów złotych.
Opcja amerykańska wygląda znacznie skromniej pod względem finansowym. W USA napastnik mógłby liczyć na około 10 milionów euro za sezon. Mimo to MLS długo pozostawała atrakcyjnym kierunkiem dla samego zawodnika i jego rodziny. Szczególnie często pojawiały się informacje o możliwych przenosinach do Chicago.
Rodzina odegra kluczową rolę. To może przesądzić o wszystkim
Ostateczna decyzja nie będzie jednak zależała wyłącznie od pieniędzy. W otoczeniu Lewandowskiego ogromne znaczenie mają kwestie rodzinne i logistyczne. Hiszpańskie media podkreślają, że Arabia Saudyjska daje znacznie łatwiejszy kontakt z Europą niż przeprowadzka do Stanów Zjednoczonych.
Kluczowe okazują się przede wszystkim czas podróży i różnica czasu. Lot z Rijadu do Europy trwa około pięciu godzin, podczas gdy podróż do Chicago zajmuje niemal dwa razy więcej czasu. Dla rodziny, która przez ostatnie lata mocno związała się z Barceloną, ma to ogromne znaczenie.
Z ustaleń wynika również, że przynajmniej na początku pobytu w Arabii Saudyjskiej Lewandowski miałby mieszkać sam. Jego najbliżsi prawdopodobnie pozostaną w Barcelonie, co pozwoli utrzymać dotychczasowy rytm życia rodziny. To właśnie ten scenariusz ma być obecnie jednym z najbardziej prawdopodobnych.
Decyzja dotycząca przyszłości Polaka ma zapaść w ciągu najbliższych dni. Po czterech latach pełnych sukcesów Lewandowski zamyka kataloński etap kariery i szykuje się do kolejnego wielkiego ruchu. Tym razem stawka jest jednak większa niż tylko sportowe ambicje.


