Coraz częściej wraca temat zmian w systemie emerytalnym, choć wielu polityków jeszcze niedawno unikało go jak ognia. Tym razem chodzi jednak nie tylko o sam wiek przechodzenia na emeryturę. Na stole pojawiła się propozycja, która może całkowicie zmienić sposób patrzenia na pracę, rodzicielstwo i przyszłe świadczenia.
Emerytury znów w centrum politycznej burzy. Padła propozycja, która może podzielić Polaków
Dyskusja o wieku emerytalnym wraca do debaty publicznej regularnie, choć dla wielu polityków pozostaje jednym z najbardziej ryzykownych tematów. Wspomnienia poprzednich reform i politycznych kosztów wciąż są żywe. Dlatego większość rządzących bardzo ostrożnie dobiera dziś słowa dotyczące zmian w systemie.
Pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula przyznała, że obecnie nie ma zgody na rozpoczęcie prac nad podniesieniem wieku emerytalnego. Jak relacjonowała, premier Donald Tusk ma być przeciwny otwieraniu takiej debaty. Powodem mają być doświadczenia z przeszłości i polityczne konsekwencje wcześniejszych decyzji dotyczących emerytur.
Jednocześnie temat nie znika z przestrzeni publicznej. Coraz częściej pojawiają się głosy, że obecny system wymaga zmian, szczególnie w kontekście starzejącego się społeczeństwa i sytuacji demograficznej Polski. Dyskusja dotyczy nie tylko finansów państwa, ale także poczucia sprawiedliwości między kobietami i mężczyznami.
To właśnie ten ostatni argument coraz częściej wywołuje największe emocje. Obowiązujące dziś przepisy przewidują przechodzenie kobiet na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyzn pięć lat później. Zdaniem części polityków taki model przestaje odpowiadać współczesnym realiom społecznym.
Dzieci zamiast wyższego wieku? Nowa propozycja zaskoczyła wielu
Katarzyna Kotula zaproponowała rozwiązanie, które ma łączyć politykę społeczną z systemem emerytalnym. Według jej pomysłu kobiety wychowujące dzieci mogłyby otrzymywać dodatkowe lata zaliczane do wieku emerytalnego. Za każde dziecko miałyby zyskiwać dwa lata przy ustalaniu prawa do emerytury.
Pełnomocniczka tłumaczyła, że takie rozwiązanie mogłoby zachęcać do posiadania dzieci i jednocześnie częściowo rekompensować niższe świadczenia kobiet. Zwróciła uwagę, że obecny system uderza w obie płcie, choć w różny sposób. Mężczyźni żyją krócej i krócej pobierają emerytury, natomiast kobiety częściej otrzymują niższe świadczenia.
Według Kotuli sam wiek emerytalny nie powinien być uzależniony od płci. Jej zdaniem większe znaczenie powinny mieć długość aktywności zawodowej, rodzaj wykonywanej pracy oraz liczba wychowanych dzieci. Taki model miałby bardziej odpowiadać rzeczywistej sytuacji życiowej Polaków.
Polityczka Lewicy zaznaczyła również, że uważa taki kierunek za wart dalszej dyskusji. Nie przesądziła jednak, czy propozycja stanie się oficjalnym elementem programu wyborczego ugrupowania. Już teraz pomysł wzbudza jednak silne reakcje i może stać się jednym z najgorętszych tematów najbliższych miesięcy.
Coraz więcej polityków mówi o zrównaniu wieku emerytalnego
Do dyskusji o emeryturach włączyła się także minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Podczas wydarzenia Impact mówiła o potrzebie bardziej odpowiedzialnego podejścia do systemu emerytalnego. Według niej reforma może okazać się kluczowa przede wszystkim dla młodszych pokoleń.
Minister wskazywała, że zmiany powinny uwzględniać solidarność międzypokoleniową oraz przyszłe bezpieczeństwo finansowe państwa. W jej ocenie temat zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn będzie wracał coraz częściej. To kolejny sygnał, że politycy zaczynają przygotowywać grunt pod szerszą debatę.
Problem polega jednak na tym, że społeczne nastroje nie sprzyjają podnoszeniu wieku emerytalnego. Wielu Polaków nadal pamięta wcześniejsze reformy i z dużą nieufnością podchodzi do podobnych propozycji. Szczególnie wyraźnie widać to w najnowszych badaniach opinii publicznej.
Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że ponad połowa ankietowanych popiera jakieś formy zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Największa grupa respondentów chce jednak wyrównania wieku w dół, do 60 lat. Znacznie mniej osób popiera podwyższenie wieku emerytalnego.
Polacy podzieleni. Wyniki sondażu pokazują wyraźny trend
Badanie pokazało, że 21,9 proc. respondentów opowiada się za emeryturą dla obu płci od 60. roku życia. Spora grupa ankietowanych wskazała także wariant 63 lat jako wspólny wiek przechodzenia na emeryturę. Zwolenników podnoszenia wieku emerytalnego jest wyraźnie mniej.
Łącznie rozwiązania zakładające podniesienie wieku popiera 14,2 proc. badanych. To pokazuje, jak trudny politycznie pozostaje temat reformy emerytalnej. Każda propozycja oznaczająca dłuższą pracę może spotkać się z dużym oporem społecznym.
Jednocześnie aż 37 proc. respondentów uważa, że nie ma potrzeby zrównywania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Wyniki badania pokazują więc wyraźny podział opinii i brak jednego dominującego stanowiska. Dyskusja o przyszłości systemu emerytalnego dopiero się rozpędza.
Sondaż przeprowadzono na próbie 1067 osób. Wyniki pokazują, że politycy poruszają się po wyjątkowo delikatnym terenie. Każda nowa propozycja może wywołać silne emocje, zwłaszcza gdy dotyczy pieniędzy, pracy i bezpieczeństwa na emeryturze.


