Narastające napięcie wokół Europy przestaje być jedynie politycznym ostrzeżeniem. Coraz częściej padają konkretne terminy, scenariusze i kierunki potencjalnych działań militarnych. Wysocy rangą wojskowi oraz ukraińskie służby coraz otwarciej mówią o zagrożeniu, które jeszcze niedawno wydawało się odległe.
Niemiecki generał bije na alarm. Padła konkretna data możliwego ataku Rosji
W niemieckiej debacie o bezpieczeństwie pojawiły się kolejne ostrzeżenia dotyczące sytuacji militarnej w Europie. Tym razem głos zabrał Carsten Breuer, Inspektor Generalny Bundeswehry i najwyższy rangą żołnierz Niemiec. W rozmowie z „Sueddeutsche Zeitung” wskazał, że wiele danych prowadzi do bardzo niepokojących wniosków. Chodzi przede wszystkim o tempo rosyjskich zbrojeń, rozwój armii oraz działania gospodarcze i polityczne Moskwy.
Generał zwrócił uwagę, że analiza tych elementów prowadzi do jednej konkretnej daty. Według niego rok 2029 może stać się momentem szczególnie niebezpiecznym dla państw NATO. Jednocześnie zaznaczył, że zagrożenie może pojawić się nawet wcześniej. Z tego powodu kraje Zachodu powinny przygotowywać się natychmiast, bez odkładania decyzji na kolejne lata.
Breuer podkreślił, że sama deklaracja gotowości nie wystarczy. Niemcy i ich sojusznicy muszą zwiększać zdolności bojowe oraz inwestować w technologie wojskowe. Według wojskowego kluczowe znaczenie będzie miało także utrzymanie przewagi technologicznej w kolejnych latach. To właśnie ona ma decydować o skuteczności odstraszania.
Słowa niemieckiego generała wpisują się w coraz bardziej napiętą atmosferę wokół wschodniej flanki NATO. W ostatnich miesiącach europejskie stolice coraz częściej wracają do dyskusji o wydatkach na obronność. Rosną również obawy dotyczące możliwej eskalacji konfliktu poza terytorium Ukrainy. W wielu krajach trwa analiza gotowości armii do działań w przypadku kryzysu.
Wycofanie żołnierzy USA i obawy Berlina
W rozmowie pojawił się również temat obecności amerykańskich wojsk w Niemczech. Planowane przeniesienie około pięciu tysięcy żołnierzy USA wywołało wcześniej spore emocje. Breuer przekonywał jednak, że nie oznacza to osłabienia NATO ani wycofywania się Stanów Zjednoczonych z Europy. Według niego zmiana nie ma kluczowego znaczenia z militarnego punktu widzenia.
Generał zaznaczył jednak, że skutki decyzji mogą odczuć lokalne społeczności w Niemczech. Chodzi przede wszystkim o konsekwencje gospodarcze oraz społeczne dla miejscowości związanych z obecnością amerykańskich baz. To właśnie tam stacjonujący żołnierze od lat wpływali na lokalny rynek pracy i rozwój usług. Z perspektywy bezpieczeństwa Berlin patrzy jednak na inne problemy.
Znacznie większe znaczenie dla niemieckiej armii ma kwestia nowoczesnego uzbrojenia. Breuer przyznał, że Niemcy liczyły na wsparcie amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk. Miały one pomóc wypełnić lukę do czasu stworzenia własnych zdolności do precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu. Obecnie Berlin analizuje inne możliwości pozyskania podobnych systemów.
Generał ujawnił również, że temat był omawiany podczas rozmów w Pentagonie. Niemcy rozważają zakup gotowych rozwiązań dostępnych na rynku. To pokazuje, jak pilna stała się kwestia rozbudowy potencjału militarnego państw europejskich. Szczególnie teraz, gdy napięcie wokół NATO stale rośnie.
Ukraina wskazuje nowy kierunek zagrożenia
Alarmujące sygnały napływają także z Ukrainy. Według ukraińskich służb Rosja może próbować wciągnąć Białoruś do działań wojennych na znacznie większą skalę. Wśród analizowanych scenariuszy pojawia się możliwość wykorzystania białoruskiego terytorium do nowych operacji militarnych. Taki wariant budzi coraz większy niepokój w regionie.
Wołodymyr Zełenski przekazał, że Moskwa analizuje dwa główne kierunki potencjalnych działań. Pierwszy dotyczy ponownego ataku na Ukrainę, szczególnie na obwód czernihowski oraz okolice Kijowa. Drugi scenariusz jest znacznie bardziej niebezpieczny dla całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Zakłada bowiem możliwość uderzenia na jedno z państw NATO z terytorium Białorusi.
Ukraiński prezydent nie ujawnił, które państwo mogłoby znaleźć się na celowniku. Sama informacja wywołała jednak szerokie komentarze dotyczące bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej. Eksperci od miesięcy zwracają uwagę na rosnącą współpracę wojskową Moskwy i Mińska. Coraz częściej mówi się także o zwiększonej aktywności militarnej przy granicach NATO.
Wypowiedzi niemieckiego generała oraz informacje przekazywane przez Ukrainę pokazują, że zachodnie armie coraz poważniej traktują ryzyko dalszej eskalacji. Dyskusja nie dotyczy już wyłącznie wsparcia dla Ukrainy, lecz także przygotowań do potencjalnego kryzysu obejmującego kolejne państwa regionu. Europejskie stolice coraz intensywniej analizują scenariusze, które jeszcze niedawno wydawały się mało realne.


